Nowe prawo a zarobki medyków. Co oznacza "wieloetatowość" i dlaczego budzi kontrowersje?
Wielomilionowe zarobki lekarzy podczas specjalizacji przelały czarę goryczy. Senacka Komisja Zdrowia właśnie przyjęła bez poprawek kontrowersyjną ustawę, która da rządowi bezprecedensowy wgląd w portfele polskich medyków. Ujawnienie pensji rekordzisty – 1,6 mln zł w rok – stało się zapalnikiem. Nowe przepisy pozwolą łączyć dane o wynagrodzeniach w oparciu o numer PESEL, ale czy to tylko walka o przejrzystość systemu, czy już inwigilacja, która uderzy rykoszetem w prywatność pacjentów i personelu? Samorząd lekarski grzmi o łamaniu Konstytucji, a Ministerstwo Zdrowia przyspiesza prace.
Pełna kontrola nad „wieloetatowością”
Zjawisko pracy lekarzy na kilku etatach od lat pozostawało w martwym punkcie systemowych analiz. Brak możliwości łączenia danych o tej samej osobie, pracującej w różnych formach zatrudnienia, czynił system nieprzejrzystym. Nowa ustawa zmienia zasady gry.
Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) otrzyma narzędzia umożliwiające zbieranie danych o wynagrodzeniach personelu w ochronie zdrowia z powiązaniem ich z numerem PESEL lub prawem wykonywania zawodu. Zmiany dotyczą nie tylko lekarzy i pielęgniarek, ale też pracowników administracyjnych. Co więcej, w planach są rygorystyczne obostrzenia dotyczące pracy na kontraktach:
- Kontrakt będzie musiał stanowić co najmniej 50 proc. pełnego etatu.
- Dodatkowe umowy w innych placówkach będą wymagały zgody pracodawcy.

Głos sprzeciwu: Czy prawo narusza Konstytucję?
Szybkie tempo procedowania i brak szerokich konsultacji publicznych wywołały lawinę oburzenia w środowisku lekarskim. Piotr Winciunas, sekretarz Naczelnej Rady Lekarskiej, bije na alarm. Jego zdaniem ustawa nie tylko może naruszać Konstytucję RP, ale także pozostaje w sprzeczności z unijnym rozporządzeniem o ochronie danych osobowych (RODO). Zwraca on uwagę na brak opinii prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) i domaga się wstrzymania prac nad projektem.
Zdaniem ekspertów samorządu lekarskiego, do wyceny świadczeń medycznych – co jest rzekomym celem ustawy – wcale nie jest potrzebne gromadzenie informacji o wynagrodzeniach powiązanych z tak wrażliwymi danymi jak numer PESEL.
Rząd: Zbierane dane pozostaną anonimowe
W obliczu zarzutów Ministerstwo Zdrowia broni wprowadzanych rozwiązań. Wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka podkreśla konieczność stworzenia systemu pozwalającego na realną analizę wyzwań rynku pracy medyków. Z kolei Jakub Bydłoń z MZ stara się rozwiać obawy dotyczące ochrony prywatności.
Według zapewnień resortu, dane przekazywane do AOTMiT będą podlegać procesowi pseudonimizacji. Oznacza to, że analitycy pracujący na zgromadzonych informacjach nie będą mieli dostępu do tożsamości poszczególnych lekarzy czy pielęgniarek. Numery PESEL ani numery prawa wykonywania zawodu nie będą bezpośrednio widoczne na etapie analizowania danych.
Mimo tych deklaracji, wprowadzane rozwiązania wciąż polaryzują opinię publiczną i środowisko medyczne. Czy nowy system przyniesie zamierzoną optymalizację kosztów, czy doprowadzi do exodusu przemęczonych medyków do sektora prywatnego? Odpowiedź na to pytanie poznamy prawdopodobnie już w październiku, kiedy to zaplanowana jest najbliższa zbiórka danych, już według nowych, rygorystycznych zasad.
Źródło:
- Projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej (przyjęty przez rząd 16 czerwca 2026 r.; skierowany do Sejmu 16 czerwca 2026 r.)