Prof. Jakub Dobruch: Mężczyzno, dłonie na jądra!

profesor Jacek Dobruch Relacja z 2. dnia 48. Kongresu Naukowego PTU w Katowicach
Fragment relacji z 2. dnia 48. Kongresu Naukowego PTU w Katowicach. https://www.youtube.com/channel/UC735Auw9rHbwie5v78kODYg
Autor Bożena Stasiak18.02.2021

Rak jądra nie jest częstym nowotworem, każdego roku notuje się ok. 700 – 800 przypadków. Jednak w grupie wiekowej 20 – 40 lat pojawia się on dużo częściej i jest już numerem jeden wśród wszystkich innych nowotworów u mężczyzn w tym wieku. Jeśli zostanie wcześnie zdiagnozowany, jest w 100 proc. uleczalny. Tylko że, no właśnie…

- Mężczyźni niechętnie zgłaszają się do lekarza z problemami, jakie dotykają ich narządów płciowych – mówi urolog prof. Jakub Dobruch, kierownik Kliniki Urologii CMKP w Warszawie. – Dopiero jak coś naprawdę zaczyna im dokuczać, jak pojawiają się bóle czy inne objawy, powodujące dyskomfort, wówczas idą do lekarza. Ale nie wszyscy, niektórzy nadal unikają lekarza i usiłują pomóc sobie samemu, sięgając po rozmaite środki, nie mające nic wspólnego z lekiem.

- Brak odpowiedniej edukacji przyczynia się do tego, że mężczyźni nie wiedzą, że oni, podobnie jak robią to kobiety ze swoimi piersiami, powinni regularnie, raz w miesiącu, badać swoje jądra. Takie samobadanie nie zajmie im więcej niż 5 minut, a może uratować zdrowie i życie. Najlepiej robić to pod prysznicem lub tuz po nimi, kiedy ciało się rozluźnione. Dokładnie obejrzeć swoje jądra, sprawdzić, czy nie pojawiły się na nich jakieś zmiany, „zważyć” je w dłoniach, lekko ugniatając, czy nie wyczuwa się jakichś guzków. Najpierw jedno, potem drugie jądro. Sprawdzić, czy oba są mniej więcej jednakowej wielkości (jedno może nieznacznie być większe). Jeśli mężczyzna będzie w ten sposób regularnie wykonywał takie samobadanie, z pewnością zauważy ewentualne zmiany, jakie pojawiłyby się podczas następnego badania.

- I mimo że rak jądra można skutecznie leczyć, to jednak są przypadki, kiedy po zabiegu chirurgicznym konieczne jest leczenie uzupełniające – chemio- czy radioterapia, a w takich przypadkach ryzyko powikłań jest już dużo większe.

Tak wiec, panowie, dłonie na jądra!

Następny artykuł