Wyszukaj w serwisie
choroby profilaktyka problemy cywilizacyjne zdrowie psychiczne żywienie zdaniem lekarza uroda i pielęgnacja
Pacjenci.pl > Zdrowie > "Wszystko prócz dziecka było mi obojętne. Mąż mnie nie rozumiał, obwiniał o egoizm" [List]
Redakcja Pacjenci.pl
Redakcja Pacjenci.pl 21.01.2024 21:02

"Wszystko prócz dziecka było mi obojętne. Mąż mnie nie rozumiał, obwiniał o egoizm" [List]

Kobieta z dzieckiem w samochodzie
Zdjęcie ilustracyjne/Rawpixel.com, Shutterstock.com

Teoretycznie moje życie jest ok. Jestem żoną i mamą. Wychowałam się w kochającym domu, mam oboje rodziców. Jestem zdrowa, pracuję. Mam dla kogo żyć. Na studiach tkwiłam w trudnym związku cztery lata. Dziś każdy mój zły nastrój irytuje męża. Słyszę, że jestem egoistką, bo w rodzinie jest kobieta, która jest w dużo gorszej sytuacji.

Autorka opisała swoją trudną sytuację życiową, twierdząc przy tym  “(…)nie mam prawa mówić o spadku nastroju, czy o nieradzeniu sobie w "gorsze dni". Trzeba wziąć się w garść i iść do przodu.”  Jako redakcja Pacjenci.pl jesteśmy pewni, że zarówno Autorka listu, jak i każdy z nas ma prawo mówić o spadku nastroju i, że z czymś sobie z nie radzi. I to nie jest egoizm. Oznaką siły nie jest “zaciskanie zębów” i próba przetrwania trudnego czasu, lecz zwrócenie się po pomoc do kompetentnych osób. Przeczytajcie wspomniany list w całości, publikujemy go poniżej. 

"Nie potrafię sobie radzić ze stresem"

Jestem żoną i mamą. Wychowałam się w kochającym domu, mam oboje rodziców. Jestem szczęśliwą i zdrową 30 latką, pracuję. Dziś mam dla kogo żyć. Na studiach byłam całkiem inną osobą. Tkwiłam też w trudnym związku ponad 4 lata, potem też rozstanie... Dużo na raz. Wówczas jakoś się podniosłam. Długo mi to zajęło, ale było lepiej. Bez psychologa, terapii, a z modlitwą i wsparciem rodziców, bliskich z rodziny i dzięki przyjaciółce jakoś dałam rade. Później poznałam obecnego męża.

Ostatnio miałam problemy w pracy. Nie potrafiłam już radzić sobie ze stresem, szczególnie większym nagłym, później już stałym. Ręce mi się trzęsły, wszystkie kości nagle bolały, nie przyswajałam informacji, nie mogłam się skupić, wybuchałam. Doszło do tego, że prawie straciłam tą pracę. Wszystko prócz dziecka było mi obojętne. Po powrocie do domu nie byłam w stanie zadbać o mieszkanie, obiad, rodzinę. Płakałam, nie uważałam na drodze. Nie chciałam, by dziecko miało taką mamę i ucierpiało przez to. Postanowiłam o siebie zawalczyć. Poszłam do psychologa na pierwszą (i jedyną) w życiu wizytę.  W czasie tego spotkania, pani podejrzewała, że prawdopodobnie, doświadczyłam w przeszłości depresji, ale niekoniecznie. Trzebaby głębiej się przyjrzeć i przepracować to. 

Projekt bez nazwy - 2024-01-21T174502.962.png

Działa antystresowo i uspokajająco, ale nie tylko! Na co pomaga ashwagandha? Poznaj właściwości zdrowotne śmiechu. Jak śmiech wpływa na kondycję organizmu?

"Nie mam prawa mówić o spadku nastroju"

Chciałam nauczyć się walczyć ze stresem. Usłyszałam od męża, że szkoda pieniędzy na to dla mnie. Powiedział też, że osoby takie jak szwagierka potrzebują tego, bo są chore naprawdę. W rodzinie męża, mamy osobę chorą, która wymaga opieki psychologa, psychiatry, żyje z choroba (na dzień dzisiejszy chyba nieuleczalną), która oprócz fizycznych objawów, powoduje też m.in. spadki nastroju. Cieszę się, że teraz jest z nią lepiej. Trzymam kciuki, oby tak było dalej.  Mąż boi się, że, gdy jego siostra skończy 30 lat, popadnie w kompletnego doła, co pogorszy obecny stan.  
Dotarło wówczas do mnie, że mąż ma rację. Nie mam prawa mówić o spadku nastroju, czy o nieradzeniu sobie w "gorsze dni". Trzeba wziąć się w garść i iść do przodu.
Mąż jest wspaniałym człowiekiem, dobrze się dobraliśmy, kochamy się wzajemnie. Są jednak sprawy, w których się nie dogadamy, które muszę przemilczeć, przepłakać w ukryciu i potem podnieść się sama. A motywuje mnie ukochany synuś. Jestem szczęściarą, że mogę być mamą tego 1,5 rocznego Cudu.

Mój trudny czas jest niechętnie przyjmowany przez męża

Czy tak jest, że, gdy w rodzinie, w pobliżu jest osoba chora, to nie powinniśmy wspominać o swoim mniejszym problemie? Chyba należy po prostu dawać radę, nie zawracać bliskim osobom głowy głupotami. Chyba powinno się wówczas po cichu próbować radzić sobie. Nie użalać się. Nie być egoistą.  
Mam wrażenie, że to co było, ten trudny (mój) czas jest niechętnie przyjmowany przez męża. Nie był to nasz czas, wiec jakby tego nie było. Wiem, jak trudno miał mąż w życiu, znam historię szwagierki i razem też cały czas ją przeżywamy. W swojej przeszłości, czasie przed naszym poznaniem, nie miałam prawdziwych problemów. Chyba nie powinnam tego wnosić do naszego życia, bo to było, a nie jest. Ludzie mają poważne kłopoty, chorują, a ja chyba jestem egoistką, bo wymagam w tej sytuacji dla siebie zrozumienia, może wsparcia.
Chciałabym zachować anonimowość, ale jestem ciekawa, czy jest też ktoś, kto ma podobne doświadczenie, podobne odczucia. Może jest ktoś w podobnej sytuacji, a inaczej to widzi. 

Masz prawo oczekiwać pomocy. Nie bagatelizuj swoich problemów

Wszystkim problemom psychicznym należy się uwaga. Nie ma progu, poniżej którego daną dolegliwość można uznać za nieważną. Jeśli z czymś sobie nie radzisz lub widzisz, że ktoś z Twojej rodziny lub bliskich ma tego rodzaju problemy, poszukaj pomocy u specjalistów. Na początek możesz skorzystać z jednego z całodobowych i bezpłatnych telefonów pomocowych. Publikujemy poniżej. 

A jeśli chcesz napisać do redakcji i podzielić się z innymi swoją historią, napisz. Opublikujemy Twój list anonimowo: [email protected]

  • 800 700 222 - Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym
  • 116 111 - Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
  • 116 123 - Telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych
  • 800 121 212 - Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka