Zaskakujące objawy ADHD u dorosłych. Wcale nie musisz być nadpobudliwy
Zaburzenia uwagi były dawniej uznawane wyłącznie za chorobę wieku dziecięcego, która rzekomo mijała w okresie dojrzewania. Współczesna psychiatria zdecydowanie obala jednak ten mit. Dorośli z diagnozą ADHD zmagają się po prostu z innym, mniej widocznym dla otoczenia obrazem objawów, co bardzo często drastycznie opóźnia prawidłowe rozpoznanie. O szczegółach w rozmowie z portalem Pacjenci.pl opowiada psycholog kliniczny dr Anna Kaźmierczak-Mytkowska.
- Nadruchliwość motoryczna, wyraźnie widoczna u najmłodszych, z wiekiem przekształca się w wyczerpujące uczucie stałego napięcia wewnętrznego
- Dorośli pacjenci, w przeciwieństwie do dzieci, potrafią z czasem tworzyć zaawansowane strategie skutecznie maskujące ich codzienne trudności
- Brak wczesnej interwencji specjalistycznej nierzadko skutkuje u starszych pacjentów rozwojem groźnych powikłań
Mit o magicznym wyrastaniu z zaburzenia
Przez dziesiątki lat w środowisku naukowym i powszechnej świadomości pokutowało szkodliwe przekonanie, że z nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi po prostu się wyrasta. Zakładano, że moment wejścia w młodzieńczą dorosłość jest magiczną granicą, po której zaburzenie bezpowrotnie znika. Dziś specjaliści wiedzą na pewno, że problem ten wcale nie ulega cudownemu rozwiązaniu.
Najbardziej charakterystyczna dla najmłodszych pacjentów fizyczna nadruchliwość – potrzeba ciągłego biegania, chodzenia po klasie czy niemożność dłuższego usiedzenia w ławce – ulega istotnej transformacji wraz z dojrzewaniem struktur układu nerwowego.
– Pamiętajmy, że nadruchliwość nie jest niewzruszoną skałą. Jej obraz znacząco ewoluuje i zmienia się wraz z wiekiem – mówi Pacjentom dr Anna Kaźmierczak-Mytkowska.
Od biegania po klasie do męczącej gonitwy myśli
U osób dorosłych pierwotna hiperaktywność ruchowa jest sukcesywnie zastępowana przez zupełnie inne symptomy, które są uciążliwe przede wszystkim dla samego pacjenta, a niekoniecznie dla jego bezpośredniego otoczenia. Objawia się to zazwyczaj przez permanentne, trudne do opanowania podenerwowanie, brak umiejętności zrelaksowania się oraz nieustanny natłok myśli.
– Z czasem staje się to poczuciem stałego, wewnętrznego niepokoju. To już nie jest typowe bieganie po klasie – podkreśla dr Anna Kaźmierczak-Mytkowska.
Wielu dorosłych całkowicie nieświadomie znajduje autorskie sposoby na rozładowanie narastającego napięcia w sytuacjach społecznych – na przykład poprzez intensywną gestykulację, nerwowe potrząsanie nogą czy nadmierną gadatliwość. Jednocześnie potrafią oni sprawiać wrażenie osób wysoce zorganizowanych, bezbłędnie realizując swoje ambitne cele. Wymaga to jednak od nich nieporównywalnie większego wydatku energetycznego niż od osób neurotypowych.
Bolesne konsekwencje braku diagnozy
Kiedy przemęczeni dorośli ostatecznie trafiają do gabinetu specjalisty, ich głównym problemem rzadko są już same deficyty uwagi. Przyczyną wizyty stają się wyniszczające, wieloletnie konsekwencje życia z niezdiagnozowanym problemem, który rzutuje na zniekształcony obraz własnej osoby. Pacjenci często czują się nieadekwatni, społecznie odrzuceni i życiowo wybrakowani.
Wielu z nich, mimo obiektywnie ponadprzeciętnej inteligencji, wchodzi w dorosłość z utrwalonym przekonaniem o byciu gorszymi. W przeszłości nieustannie słyszeli bowiem, że są niezwykle zdolni, ale przy tym wybitnie leniwi. Takie błędne oceny bezpowrotnie niszczą wiarę w siebie.
– Kiedy dorosły w końcu zgłasza się po diagnozę, bardzo często zmaga się już z powikłaniami, na przykład o podłożu depresyjnym – dodaje ekspertka.