Izby porodowe zamiast porodówek. Wiemy, gdzie powstaną
Do końca tygodnia ma być gotowe rozporządzenie umożliwiające przyjmowanie porodów w tzw. izbach porodowych, tworzonych w szpitalach, w których nie funkcjonują oddziały ginekologiczno-położnicze. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski podczas konferencji prasowej poświęconej projektowanym zmianom w standardzie opieki okołoporodowej rozwiał wątpliwości w sprawie funkcjonowania nowego rozwiązania dla rodzących.
- Izby porodowe powstaną w szpitalach bez oddziałów ginekologiczno-położniczych, aby zapewnić opiekę w sytuacjach nagłych, gdy pacjentka nie zdąży dojechać do odległej placówki
- Opiekę w izbach będą sprawować położne, wspierane przez gwarantowany, całodobowy system transportu medycznego do szpitali o wyższej referencyjności
- Zamykanie małych oddziałów (poniżej 400 porodów rocznie) jest konieczne, ponieważ przy tak niskiej skali działań nie da się utrzymać odpowiedniego doświadczenia personelu i standardów bezpieczeństwa
Izba porodowa tam, gdzie nie ma porodówki
Jak wyjaśnił wiceminister, nowe przepisy mają dopuścić możliwość porodu w specjalnie wydzielonych izbach lub pokojach narodzin w placówkach pozbawionych oddziału położniczo-ginekologicznego. Rozwiązanie to jest elementem nowelizacji rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego. W jego ramach zaprojektowano nowe świadczenie, czyli „Opiekę nad kobietą w ciąży i kobietą rodzącą realizowaną przez położną”.
O nowym rozwiązaniu krążą nieprawdziwe informacje i te chciał sprostować wiceminister. Wyjaśnił, że celem zmian jest zwiększenie, a nie utrudnienie dostępności opieki położniczej, szczególnie w regionach, gdzie najbliższy szpital z oddziałem ginekologiczno-położniczym znajduje się w odległości większej niż 25 kilometrów. Jak podkreśla resort zdrowia, nowe rozwiązania systemowe mają zapewnić bezpieczną opiekę okołoporodową niezależnie od miejsca zamieszkania pacjentki.
- Polki nie będą rodziły na SOR-ach – zapewnia Tomasz Maciejewski. - Mówimy o utworzeniu tzw. pokoju narodzin, wyposażonego jak sala narodzin. Gdy kobieta nie będzie mogła dojechać do szpitala z oddziałem położniczym, tam będzie mógł odbyć się poród pod opieką położnej. To miejsce, w którym porody fizjologiczne powinny się odbywać incydentalnie, a nie planowo – podkreśla wiceminister.
Dlaczego zamyka się porodówki?
Kierownictwo ministerstwa, wzmocnione głosami Grażyny Ikonowicz-Palus, konsultant krajowej w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego, prof. Ewy Wender-Ożegowską, konsultant krajowej w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz prof. Mirosława Wielgosia, konsultanta krajowego w dziedzinie perinatologii zapewnia, że zamykanie nierentownych oddziałów położniczych ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa rodzących.
- To nie MZ zamyka oddziały porodowe, ale sytuacja demograficzna i ekonomiczna sprawia, że te oddziały są zamykane - mówi prof. Ewa Wendel-Orzechowska, podkreślając, że tam gdzie porody są rzadkie personel nie może w pełni zapewnić bezpieczeństwa rodzącym. Istotna jest bowiem tzw. ciągłość doświadczenia.
- Nie można zapewnić bezpieczeństwa rodzącej w miejscu, gdzie odbywa się niewiele porodów rocznie – wtóruje prof. Wielgoś.
Położna przyjmie fizjologiczny poród
Projektowana nowelizacja ma również wzmocnić rolę położnych jako samodzielnych profesjonalistów medycznych. Zmiany zakładają poszerzenie ich kompetencji m.in. w zakresie oceny stanu klinicznego kobiety w ciąży, rodzącej oraz w połogu. Zgodnie z założeniami projektu, opieka położnych będzie organizowana w tych placówkach, które nie posiadają oddziału ginekologiczno-położniczego, ale dysponują izbą przyjęć lub szpitalnym oddziałem ratunkowym. Warunkiem będzie także zapewnienie odpowiedniego zabezpieczenia transportowego, w tym całodobowego dostępu do środka transportu medycznego z właściwym wyposażeniem oraz z udziałem położnej i ratownika medycznego.
- Nasze położne są wykształcone tak, że są w stanie samodzielnie przyjmować porody fizjologicznie – mówi wiceminister Katarzyna Kęcka. – Proszę pamiętać, że każda studentka na studiach pierwszego stopnia musi przyjąć 40 porodów, by otrzymać stosowny dyplom. Jest więc dobrze przygotowana do przyjęcia porodu. Lekarz jest dla położnych zwykle tylko konsultantem w trakcie fizjologicznego porodu.
- Poziom wiedzy i kompetencji został zauważony. Położna obok lekarza położnika jest wykazywana jako specjalistka przygotowana do przyjęcia porodu – mówi prof. Grażyna Ikonowicz-Palus.
Jak będzie wyglądał poród w izbie porodowej?
Kobiety ciężarne, jak zapewnia konsultant krajowa w dziedzinie położnictwa i ginekologii, zwykle już na etapie prowadzenia ciąży wiedzą, czy ciąża przebiega prawidłowo, czy poród odbędzie się fizjologicznie i czy może być konieczna interwencja lekarska. W przypadku jakikolwiek problemów będzie kierowana do szpitala. Izba porodowa jest rozwiązaniem dla kobiety, która ma na tyle zaawansowaną akcję porodową porodu fizjologicznego, że nie zdąży dojechać do szpitala. W takim przypadku urodzi z pomocą położnej właśnie w izbie porodowej. Ministerstwo zapewnia, że będą to osobne, odpowiednio wyposażone pomieszczenia umożliwiające bezpieczne przyjęcie porodu.
Izby porodowej nie oznaczają zamykania porodówek
Resort zwraca uwagę, że w Polsce z roku na rok rodzi się coraz mniej dzieci, a trend spadkowy będzie się utrzymywał. Skutkiem zmian demograficznych jest zamykanie lub przekształcanie oddziałów położniczych, które przy bardzo małej liczbie porodów stają się nierentowne. Jednocześnie podkreśla się, że położnictwo wymaga ciągłej praktyki i doświadczenia – liczba porodów poniżej 400 rocznie może prowadzić do obniżenia standardów opieki i bezpieczeństwa pacjentek. Izba porodowa nie ma być jednak tańszą wersją porodówki, ale zapewnić rodzącej bezpieczeństwo w sytuacji, gdy może się nie udać dojechać do szpitala. Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że projektowane rozporządzenie nie oznacza likwidacji oddziałów ginekologiczno-położniczych. Decyzje dotyczące profilu działalności szpitali należą wyłącznie do ich właścicieli i organów założycielskich, a rola resortu ogranicza się do wsparcia eksperckiego.
- Nasze rozwiązanie ma zlikwidować wątpliwości dotyczące odległości od porodówek. Według WHO bezpieczny czas dojazdu do porodówki to ok. 40 min. To mniej więcej 25 km w zależności od stanu dróg – mówi Maciejewski.