Wyszukaj w serwisie
choroby profilaktyka choroby cywilizacyjne zdrowie psychiczne żywienie zdaniem lekarza uroda i pielęgnacja
Pacjenci.pl > Zdrowie psychiczne > Pielęgniarki: "Tusk odmówił nam spotkania". Dla Pacjenci.pl mówią, o czym chcą rozmawiać z premierem
Sylwia  Wamej
Sylwia Wamej 22.03.2024 17:37

Pielęgniarki: "Tusk odmówił nam spotkania". Dla Pacjenci.pl mówią, o czym chcą rozmawiać z premierem

Pielęgniarki, Sejm, politycy
Fot. East News/ Andrzej Iwańczuk

Temat podwyżek dla pielęgniarek od dłuższego czasu rozgrzewa media i opinię publiczną. Dyskusja potrafi poróżnić też środowisko medyczne, a teraz jeszcze bardziej może być to widoczne. O podwyżkach dla pielęgniarek i położnych mieli dyskutować politycy w Sejmie. Obrady jednak odwołano, a projekt trafił do zamrażarki.

Plan został przygotowany przez pielęgniarki oraz położne. Zakłada on podwyżki zarówno dla pielęgniarek, położnych, ale również lekarzy, ratowników medycznych, diagnostów laboratoryjnych, farmaceutów oraz fizjoterapeutów. Sprawa trwa już jakiś czas, a pielęgniarki wciąż nie wiedzą, na czym stoją. “Pan premier Tusk w swoim expose powiedział, żeby społeczeństwo nie obawiało się, bo jego rząd spełni wszystkie swoje obietnice. A w kwestii rozwiązania dużego problemu społecznego cisza i premier nie zachciał się z nami spotkać. Tu nie chodzi tylko o podwyżki. Chodzi o zapewnienie odpowiedniej liczby  pielęgniarek i położnych, które zaopiekują się pacjentom” - wyjaśnia w rozmowie z Pacjentami Dominika Kowalczyk, prezeska Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Sejm miał rozpatrzyć podwyżki dla pielęgniarek

Na posiedzeniu w Sejmie 20-21 marca miały wrócić prace odnośnie obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia, który został przygotowany przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych. 21 marca zaplanowana została kontynuacja obrad powołanej do tego podkomisji nadzwyczajnej. Miała ona rozpatrzyć podwyżki obejmujące pielęgniarki, położne, ale też lekarzy, fizjoterapeutów, ratowników medycznych czy farmaceutów. Choć to temat ważny i elektryzujący środowisko medyczne i opinię publiczną, posiedzenie zostało odwołane. Projekt musiał trafić na razie do zamrażarki.

Takiej sytuacji nie potrafi zrozumieć zainteresowane tematem środowisko pielęgniarek.

Komisja Zdrowia zdecydowała o tym, że tworzy się podkomisję, by procedowanie szło sprawnie. Tymczasem dwukrotnie posiedzenie podkomisji zostało odwołane. Dlaczego? - pytała w Sejmie Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pięlęgniarek i Położnych.

Dominika Kowalczyk, prezeska Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych wyjaśnia,  że politycy, w tym Donald Tusk twierdzą, że odpowiednią osobą do rozmów jest Minister Zdrowia, Izabela Leszczyna. Niestety, jedna osoba zrzuca odpowiedzialność na drugą, a pielęgniarki wciąż czekają na konkrety.

Czekamy wciąż na rozmowy merytoryczne: o kosztach, liczbie osób, których dotyczą zmiany. Dziś nie mamy podstawowych danych. To, że problem jest spory, potwierdził dyrektor Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych w MZ.  Wyraźnie powiedział, że w przypadku pielęgniarek sytuacja kadrowa nie jest dobra, bo nie ma zastępowalności pokoleniowej, co oznacza, że więcej pielęgniarek będzie odchodzić z zawodu, niż przychodzić do niego. Nie ma też jakiegokolwiek pomysłu na rozwiązanie problemu: jak zatrzymać starsze najdłużej jak się da, a młode zachęcić do pracy w zawodzie w systemie publicznym. 

Zawsze pojawia się argument, że brakuje pieniędzy, ale proszę zwrócić uwagę, że my rozmawiamy cały czas o mitycznej sytuacji. Ministerstwo Zdrowia nie przedstawiło wyliczeń, ilu pielęgniarek będzie to dotyczyło. Ile będzie kosztowała realizacja obywatelskiego projektu. Pamiętajmy, że część pielęgniarek ma uznane kompetencje, a część nie.
Niektórzy włączają do kosztu realizacji obywatelskiego projektu koszty podwyżki przewidzianej od 1 lipca. Ale to dwa osobne procesy - wyjaśnia Dominika Kowalczyk.

 

Warto dodać, że już niebawem lista uprawnień pielęgniarek oraz położnych ma się wydłużyć. Wszystko przez to, że Ministerstwo Zdrowia skierowało do konsultacji projekt rozporządzenia w sprawie rodzaju i zakresu świadczeń zapobiegawczych, leczniczych, diagnostycznych oraz rehabilitacyjnych - udzielanych przez pielęgniarkę lub też położną samodzielnie bez zlecenia lekarskiego. 

Obecnie pielęgniarki nie mają uprawnień do wykonywania szybkich badań USG w ramach diagnostyki stanów nagłych. To jeszcze nie wszystko, bo zachodzi też potrzeba rozszerzenia zakresu leków możliwych do samodzielnego podawania przez pielęgniarki systemu w zespołach ratownictwa medycznego w takich stanach, jak ostra niewydolność krążenia, krwawienia oraz ostry zespół wieńcowy.

 

Pielęgniarki dla Pacjenci.pl: „Polacy bez fachowej opieki? Potrzebujemy wsparcia" Tego nie wiesz o polskich pielęgniarkach i położnych. Oby nie chciały odejść z zawodu. Co pokazał ogólnopolski raport?

Pielęgniarki nie kryją rozczarowania

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych nie kryje rozczarowania takim obrotem sprawy, która rozgrywa się w Sejmie.

“Politycy nie chcą słuchać, nie potrafią rozmawiać, unikają odpowiedzialności. Spotkania z nami odmówił premier Donald Tusk. Minister zdrowia Izabela Leszczyna wciąż unika merytorycznej i konkretnej rozmowy. Podkomisja sejmowa symuluje pracę” - czytamy w oświadczeniu OZZIIP.

 

Już w lutym ta sprawa pokazała,  że o kompromis może być ciężko. Lekarze wnioskowali o 3 średnie dla lekarzy specjalistów, z kolei diagności o zmiany w grupie 2. tabeli płac, natomiast zdaniem farmaceutów projekt miałby zabić ducha obecnej ustawy, czyli chęć podnoszenia kwalifikacji pracowników. O to, by włączyć się do tabeli płac, zgłaszali się dietetycy oraz logopedzi.

Trudno jest znaleźć odpowiednie rozwiązanie

Choć wszyscy, łącznie z minister zdrowia zauważają, że dyskusja jest nośna, a środowisko medyczne mocno zróżnicowane, bardzo trudno znaleźć jest rozwiązanie, satysfakcjonujące wszystkich. W całej sytuacji ciężko zarówno o kompromis, ale też znalezienie pieniędzy na proponowane podwyżki. Według Ministerstwa Zdrowia, w obecnym kształcie nowelizacja kosztowałaby 9,5 mln zł.

Dominika Kowalczyk zwraca też uwagę na to, że choć ustawa traktuje o minimalnym wynagrodzeniu, w praktyce jest maksymalne wynagrodzenie.

 

Ustawa traktuje o minimalnym wynagrodzeniu, a dzisiaj de facto w praktyce stało się to maksymalnym wynagrodzeniem. Proszę zwrócić na to uwagę, bo dzisiaj nie ma czegoś takiego, jak siatka płac, która jest częścią motywacyjną i możliwością zaplanowania kariery. Coś takiego nie istnieje. Powoduje to, że młode osoby, które mają trafić do tego publicznego systemu, wybierają inne drogi, znacznie łatwiejsze, bo w prywatnych podmiotach droga rozwoju jest jasna, a i praca jest często  łatwiejsza, mniej stresująca i pod mniejszą presją czasu.
 

Kowalczyk nie kryje też rozczarowania słowami polityków, w tym Donalda Tuska.

Przed wyborami obecna koalicja rządząca deklarowała  poparcie. Pan premier Tusk w swoim expose powiedział, żeby społeczeństwo nie obawiało się, bo jego rząd spełni wszystkie swoje obietnice. A w kwestii rozwiązania dużego problemu społecznego cisza i premier nie zachciał się z nami spotkać. Tu nie chodzi tylko o podwyżki. Chodzi o zapewnienie odpowiedniej liczby  pielęgniarek i położnych, które  zaopiekują się pacjentami. Biorąc pod uwagę, że mamy starzejące się społeczeństwo, wzrasta liczba świadczeń,  a wraz nią wzrasta zapotrzebowanie na kadry medyczne - podsumowała.

 

Czytaj też:

Pielęgniarki dla Pacjenci.pl: „Polacy bez fachowej opieki? Potrzebujemy wsparcia"

Pielęgniarka w Polsce może więcej. Pacjenci tego nie wiedzą. 11 lutego to Światowy Dzień Chorego

Pielęgniarki nie odpuszczą „kelnerek na bankiecie lekarzy”

 

Polecane