Pracowała w Niemczech tylko 5 lat. Taką dostaje emeryturę. Aż chce się pakować walizki
Zaledwie 60 miesięcy legalnej pracy u naszego zachodniego sąsiada wystarczy, aby na starość nie martwić się o dach nad głową, ogrzewanie i środki na jedzenie. Historia 67-letniej pani Aliny, która większość życia poświęciła wychowywaniu dzieci w Polsce, a pracę zawodową podjęła dopiero w Niemczech po pięćdziesiątce, doskonale obrazuje jak działa niemiecki system zabezpieczeń społecznych. Chociaż z własnych składek wypracowała zaledwie ułamek świadczenia, państwo niemieckie gwarantuje jej godziwą jesień życia. Jakie środki dokładnie do niej trafiają?
- Wystarczy zaledwie 5 lat legalnego zatrudnienia, aby uzyskać prawo do emerytury w Niemczech
- Niemiecki dodatek socjalny Grundsicherung w pełni pokrywa koszty wynajmu mieszkania, ogrzewania oraz ubezpieczenia zdrowotnego
- Łączna wartość wsparcia dla seniora w Niemczech przewyższa średnią emeryturę wypłacaną przez ZUS w Polsce
- Oprócz opłaconego czynszu państwo niemieckie wypłaca seniorom co miesiąc 563 euro na podstawowe wydatki życiowe
- Nawet bardzo krótki staż pracy za zachodnią granicą gwarantuje polskim imigrantom pełne bezpieczeństwo finansowe na starość
Pięć lat pracy to za mało na wysoką emeryturę, ale wystarczająco na prawa nabyte
Pani Alina przez większość życia mieszkała w Polsce, nie pracując zawodowo – zajmowała się domem i dziećmi. Po rozwodzie, w wieku 50 lat, gdy dzieci były już dorosłe, zdecydowała się na emigrację do Niemiec. Tam podjęła legalną pracę jako sprzątaczka, którą wykonywała przez 5 lat.
Niestety, w wieku 55 lat straciła zatrudnienie i ze względu na problemy z kolanem oraz barierę językową nie zdołała już znaleźć nowej posady. Do osiągnięcia niemieckiego wieku emerytalnego (67 lat) utrzymywała się z niemieckiej pomocy socjalnej wypłacanej przez Jobcenter (obecnie tzw. Bürgergeld, dawniej Hartz IV).
Zgodnie z niemieckim prawem (SGB VI), aby w ogóle nabyć prawo do regularnej emerytury (Regelaltersrente), należy spełnić warunek minimalnego okresu ubezpieczenia, zwanego Wartezeit. Wynosi on dokładnie 5 lat (60 miesięcy). Pani Alina ten warunek spełniła.
Błędem jest jednak myślenie, że te pięć lat zagwarantowało jej tysiące euro samej emerytury z kasy Deutsche Rentenversicherung (DRV). W Niemczech emerytura jest wprost proporcjonalna do wpłaconych składek. Ponieważ pani Alina zarabiała w okolicach najniższej krajowej, przez 5 lat uzbierała zaledwie ułamek tzw. punktów emerytalnych (Entgeltpunkte). Jej wypracowana emerytura wynosi zatem w przybliżeniu od 100 do 200 euro miesięcznie (ok. 430 - 860 zł). W Polsce taka kwota oznaczałaby skrajne ubóstwo, ale w Niemczech to dopiero początek wyliczeń.
Grundsicherung im Alter, czyli niemieckie koło ratunkowe dla seniorów
Ponieważ wypracowana kwota 200 euro nie pozwala na przeżycie w Niemczech, system wspiera ubogich seniorów. Osoby, które osiągnęły powszechny wiek emerytalny, a ich dochody (w tym emerytura) nie wystarczają na pokrycie kosztów życia, przechodzą z systemu dla bezrobotnych (Jobcenter) do urzędu opieki społecznej (Sozialamt). Tam wnioskują o zabezpieczenie podstawowe na starość (Grundsicherung im Alter und bei Erwerbsminderung, uregulowane w księdze SGB XII).
Dzięki temu mechanizmowi pani Alina, mimo braku długiego stażu pracy, otrzymuje od państwa pełen pakiet świadczeń, który gwarantuje jej godne życie. W skład tego wsparcia wchodzi Regelsatz, czyli kwota podstawowa – jest to comiesięczny zasiłek na życie, przeznaczony na wyżywienie, odzież, higienę, komunikację i prąd. Dla osoby samotnie prowadzącej gospodarstwo domowe wynosi on obecnie 563 euro miesięcznie.
Co więcej, niemiecki urząd w pełni opłaca czynsz (tzw. Kaltmiete), koszty eksploatacyjne (Nebenkosten) oraz rachunki za ogrzewanie (Heizkosten). Pani Alina ma również zagwarantowany bezpłatny dostęp do niemieckiej służby zdrowia – jej składki zdrowotne są opłacane przez państwo.
Oprócz tego, jako pobierająca Grundsicherung, seniorka jest zwolniona z obowiązkowego w Niemczech abonamentu RTV (GEZ) i może liczyć na zniżki na transport publiczny (tzw. Sozialticket).
Dokładne wyliczenia. Ile pieniędzy ma pani Alina?
Głodowa emerytura pani Aliny (200 euro) jest traktowana jako dochód i odliczana od zapotrzebowania, a Sozialamt dopłaca resztę, tak aby czynsz był uregulowany, a co miesiąc na jej konto trafiało dokładnie 563 euro do własnej dyspozycji.
W dokładnym przeliczeniu jej wsparcie od państwa prezentuje się następująco:
- czynsz z ogrzewaniem opłacany bezpośrednio przez Sozialamt: ok. 500 - 600 euro;
- pieniądze "do ręki" na wydatki osobiste i jedzenie: 563 euro;
- składki zdrowotne: pokrywane w całości (wartość rynkowa to co najmniej ok. 200 euro).
Całkowita wartość miesięcznego wsparcia dla pani Aliny to równowartość około 1300 euro (ok. 5600 zł).
Polski emeryt o takich luksusach może pomarzyć
Według danych ZUS średnia emerytura w Polsce wynosi obecnie nieco ponad 4535 zł brutto, co przekłada się na około 3800 zł "na rękę". Gdy zestawimy finanse pani Aliny z polskimi realiami, wnioski są zatrważające.
Po zaledwie pięciu latach pracy w Niemczech, pani Alina dysponuje de facto wyższym świadczeniem (wliczając opłacone przez państwo lokum, opiekę medyczną i gotówkę na życie) niż statystyczny Polak, który przepracował w ojczyźnie kilkadziesiąt lat.
I chociaż tytułowe "życie jak królowa" to oczywiście sformułowanie nieco przewrotne – 563 euro na jedzenie i życie w drogich Niemczech zmusza do rozsądnego gospodarowania budżetem. Jednak z perspektywy wielu polskich emerytów – w szczególności kobiet, które poświęciły życie dzieciom i otrzymują w Polsce tzw. emerytury groszowe – sytuacja pani Aliny jest wręcz luksusowa.
Zaledwie pięć lat pracy w Niemczech wystarczyło, by na starość zyskała absolutne poczucie bezpieczeństwa: ciepłe, opłacone mieszkanie, gwarantowaną gotówkę na zakupy, tanią komunikację miejską i pełną opiekę medyczną, bez groźby bezdomności czy konieczności polegania na pomocy dorosłych już dzieci albo… żebrania.