40 lat pracowała za najniższą krajową. Taką dostaje emeryturę
Wielu pracowników zakłada, że cztery dekady nieprzerwanej aktywności zawodowej zapewnią na stare lata godną emeryturę. Rzeczywistość polskiego systemu emerytalnego bywa jednak bezwzględna. W przypadku wieloletnich zarobków na poziomie najniższej krajowej wyliczone świadczenie emerytalne okazuje się niewiele wyższe od gwarantowanej przez państwo emerytury minimalnej.
- Emerytura po 40 latach pracy za pensję minimalną oscyluje w granicach dwóch tysięcy złotych brutto
- Od marca 2026 roku najniższe możliwe świadczenie gwarantowane przez państwo wynosi 1978,49 zł brutto
- O ostatecznej kwocie świadczenia decyduje kapitał składkowy, a nie sam czas pracy
Ile ZUS wypłaci na rękę?
Jeżeli ubezpieczony przez 40 lat zarabiał wyłącznie najniższą krajową, ZUS wyliczy emeryturę w granicach od około 2050 zł do 2200 zł brutto. Dokładna suma zależy od rozkładu dochodów w poszczególnych latach kariery oraz zgromadzonych środków.
Kluczowe znaczenie dla domowego budżetu ma jednak kwota, która faktycznie trafia na konto bankowe. Zgodnie z ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych emerytury, które nie przekraczają progu 2500 zł brutto miesięcznie, są całkowicie zwolnione z daniny.
Świadczenie podlega natomiast obowiązkowemu potrąceniu na ubezpieczenie zdrowotne. Po odliczeniu 9-procentowej składki zdrowotnej emeryt otrzymuje na rękę od 1865 zł do 2002 zł netto.
Dla porównania, od 1 marca 2026 roku ustawowa emerytura minimalna wynosi 1978,49 zł brutto. Po odliczeniach daje to – zgodnie z kalkulatorem świadczeń – około 1800,43 zł netto. Różnica między świadczeniem gwarantowanym a wypracowanym przez 40 lat wynosi więc w praktyce od kilkudziesięciu do niespełna dwustu złotych.
Zobacz także: Prezydent złożył podpis. Dodatkowe pieniądze dla setek tysięcy Polaków
Mechanizm obliczania emerytury i gwarancja minimalna
Funkcjonujący w Polsce od 1999 roku model emerytalny opiera się na formule składek emerytalno-rentownych. Wysokość przyszłej wypłaty nie zależy od stażu pracy jako takiego, lecz od sumy wpłaconych składek.
Podstawa obliczenia emerytury stanowi sumę trzech elementów. ZUS sumuje zwaloryzowany kapitał początkowy (będący odtworzeniem składek za okresy ubezpieczenia przed 1 stycznia 1999 roku), zwaloryzowane składki zewidencjonowane na indywidualnym koncie oraz środki zgromadzone na subkoncie. Tak uzyskaną sumę dzieli się następnie przez wskaźnik określający średnie dalsze trwanie życia w miesiącach, publikowany corocznie przez Główny Urząd Statystyczny.
Staż pracy odgrywa rolę bezpiecznika. Wymagany staż ubezpieczeniowy wynosi minimum 20 lat dla kobiet oraz 25 lat dla mężczyzn. Osoba osiągająca powszechny wiek emerytalny (60 lat dla kobiet, 65 lat dla mężczyzn) z udokumentowanym 40-letnim okresem składkowym ma gwarancję, że jej świadczenie nie spadnie poniżej ustawowego minimum. Jeśli z matematycznego podziału kapitału wyjdzie niższa kwota, ZUS z urzędu podniesie wypłatę do poziomu 1978,49 zł brutto. Osoby z zaledwie 10-letnim stażem pracy nie nabywają prawa do emerytury minimalnej. Ich świadczenie z ZUS wynosi w takim przypadku około 250–300 zł brutto miesięcznie.
Dobrze obrazuje to opublikowany przez ZUS przykład hipotetycznej 60-latki pracującej za pensję minimalną od 1996 do lipca 2026 roku. Emerytura wyliczona wprost ze zgromadzonych składek wyniosła 1465,26 zł brutto. ZUS musiał podnieść ją do stawki minimalnej.
Zobacz także: Trzech lekarzy stwierdziło zgon. Mężczyzna obudził się tuż przed sekcją zwłok
Dlaczego 40 lat pracy to czasem "za mało”?
Paradoks niskiej emerytury po 40 latach pracy wynika bezpośrednio ze skali odprowadzanych wpłat. Według rządowego rozporządzenia o płacy minimalnej w 2026 roku wynosi ona 4806 zł brutto. Pracownik otrzymujący przez dekady najniższe dopuszczalne wynagrodzenie gromadzi kapitał emerytalny o wiele mniejszy niż osoba zarabiająca średnią krajową.
Osoba z minimalnym wynagrodzeniem otrzymuje po czterech dekadach około dwóch tysięcy złotych. Zgodnie z danymi publikowanymi w komunikatach ZUS, przy zarobkach na poziomie średniej krajowej emerytura może sięgać od 6500 zł do nawet 6900 zł brutto miesięcznie. Negatywnie na ostateczny stan konta wpływają także wszelkie przerwy w karierze, urlopy bezpłatne czy umowy cywilnoprawne pozbawione składek emerytalnych (np. umowy o dzieło).
Trzeba również pamiętać, że ogólnodostępne wyliczenia oparte na uśrednionych danych mają charakter wyłącznie orientacyjny. Jak przypomina ZUS:
“Obliczenia w kalkulatorze emerytalnym to prognoza, a nie faktyczna emerytura […]. Prognozowana kwota emerytury, którą obliczysz przy pomocy kalkulatora, nie może być podstawą do jakichkolwiek roszczeń” – czytamy na oficjalnej stronie ZUS.
Zobacz także: Zatrudnisz seniora w 2027 roku? Możesz dostać blisko 15 tys. złotych dofinansowania
Jak realnie podnieść swoje świadczenie?
Najskuteczniejszym sposobem na zwiększenie wypłaty jest odroczenie momentu zakończenia pracy zawodowej. Każdy dodatkowy miesiąc pracy działa na korzyść ubezpieczonego. Powiększa pulę składek, pozwala na ich waloryzację i jednocześnie skraca prognozowany czas dalszego życia brany do obliczeń.
"Dla 60-latka każdy rok zwłoki oznacza wzrost emerytury o 3,7 proc., a po pięciu latach - ponad 1/5. W przypadku 65-latka to odpowiednio 4,1 proc. za rok i aż 23,4 proc. po pięciu latach" – wyjaśnia ZUS.
Dodatkowy rok pracy pozwala podnieść kwotę świadczenia nawet o kilkanaście procent. Dla osób pracujących przez lata za minimalne wynagrodzenie przesunięcie przejścia na emeryturę o kilkanaście miesięcy to często jedyna szansa, by odczuwalnie oderwać się od ustawowego minimum.
Zobacz także: Zmiany w NFZ od 2 listopada. Polacy będą zachwyceni, wielu na to czekało
Źródło: ZUS