Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Zdaniem ekspertów > Prawie 80 proc. dzieci ma wady zgryzu. Kamila Wasiluk: nie zawsze trzeba usuwać zęby
Ewa Basińska
Ewa Basińska 31.10.2026 11:21

Prawie 80 proc. dzieci ma wady zgryzu. Kamila Wasiluk: nie zawsze trzeba usuwać zęby

Prawie 80 proc. dzieci ma wady zgryzu. Kamila Wasiluk: nie zawsze trzeba usuwać zęby
Wady zgryzu najłatwiej korygować w dzieciństwie. Fot. Canva/@gajus-images

Blisko 80 proc. dzieci w Polsce ma nieprawidłowy układ zębów, co wiąże się głównie z nawykami żywieniowymi oraz zbyt małą aktywnością fizyczną. Nieleczone zaburzenia mogą prowadzić w kolejnych latach do asymetrii twarzy, problemów ze snem oraz trudności w koncentracji. - Większość z nas ma wady zgryzu. Najlepiej leczyć je w dzieciństwie – mówi stomatolog Kamila Wasiluk, znana w sieci jako Mama ortodonta. Specjalistka wyjaśnia, w jakim wieku zaplanować pierwszą wizytę w gabinecie i jakie sygnały powinny niepokoić rodziców już w przedszkolu. 

  • Aż 80 proc. dzieci rozwija wady zgryzu przez niewłaściwe nawyki jedzeniowe, brak gryzienia twardych potraw i mało ruchu
  • Eksperci zalecają pierwszą wizytę u ortodonty między 6. a 7. rokiem życia, aby w porę zapobiec asymetrii twarzy dziecka
  • Nieleczone nieprawidłowości u najmłodszych wywołują nawyk ciągle otwartych ust, chrapanie i trudności w skupieniu uwagi

Dzieci za długo jedzą papki i mało się ruszają, stąd tyle wad zgryzu

Ortodonci nie mówią, jak przeciętny Kowalski - „zęby”. Używają nazwy „narząd żucia”. To lepiej określa cały mechanizm, który składa się na to, że prawidłowo gryziemy, zęby są do siebie dopasowane i pracują tak, jak powinny. Jeśli ten układ jest niedopasowany zawsze coś pracuje nie tak – gdzieś ząb mocniej się ściera, gdzieś jest przerwa w nacisku na pokarm, gdzieś dochodzi do przeciążenia mięśni czy więzadeł. Ów narząd żucia u najmłodszych kształtuje się pod wpływem nakładających się na siebie elementów genetycznych oraz otoczenia, w którym wychowuje się dziecko. Zmiany sposobu odżywiania oraz dominacja miękkich potraw sprawiają, że mięśnie jamy ustnej nie pracują wystarczająco intensywnie, by dobrze kształtować szczękę górną i żuchwę. 

- Przyczyny wad zgryzu to bardzo szeroki temat i w skrócie można powiedzieć, że nakładają się tutaj dwa główne czynniki: genetyczne oraz środowiskowe. Czynniki genetyczne oznaczają, że po rodzicach dziedziczymy pewne predyspozycje do układu szczęk, ale też do funkcji czy skłonności układu odpornościowego, czyli jak często chorujemy. Na te geny nakładają się czynniki środowiskowe związane z tym, w jakim żyjemy świecie. Dzieciaki często nie trenują mięśni żucia, czyli nie gryzą twardych rzeczy. Kiedy rozszerzamy dietę, warto w miarę rozwoju dziecka zachęcać je do gryzienia – mówi lek. stom. Kamila Wasiluk. 

Okazuje się, że brak ruchu w dzieciństwie też może mieć znaczenie dla zgryzu. Brak odpowiednich ćwiczeń mięśniowych łączy się z ogólną sprawnością fizyczną organizmu. Mało ruchu na świeżym powietrzu ułatwia powstawanie infekcji górnych dróg oddechowych, co obniża napięcie mięśniowe i prowadzi do stałego rozchylania ust. 

- Wpływa to w taki sposób, że pojawiają się predyspozycje do gorszej odporności. Jeżeli dziecko nie jest hartowane, nie wychodzi codziennie na kilkugodzinne spacery bez względu na pogodę oraz nie uprawia sportu, ma większe predyspozycje do przeziębień i chorób górnych dróg oddechowych. Skutkuje to zatkanym nosem oraz przerostem trzeciego migdałka, co tworzy błędne koło, ponieważ u dziecka zaczyna się otwierać buzia – wyjaśnia ekspertka. 

- Bieganie, uprawianie sportów czy wspinanie się na placach zabaw wzmacnia całą postawę ciała i mięśnie. Człowiek stanowi całość: jeżeli mamy silne, sprawne mięśnie, pojawia się naturalna predyspozycja do tego, że buzia chętnie się zamyka. U dziecka osłabionego mięśniowo żuchwa opada i usta pozostają otwarte. Tych czynników jest naprawdę bardzo dużo – dodaje Kamila Wasiluk. 

Niewłaściwe ułożenie języka w czasie oddychania przez usta powoli zmienia kształt całej szczęki. Brak oparcia języka na podniebieniu sprzyja powstaniu zwężenia łuku zębowego oraz zmian w położeniu żuchwy. 

- Nie jest to wpływ bezpośredni, ale tworzy pewien łańcuch przyczynowo-skutkowy. Otwarta buzia, wynikająca z problemów z drożnością dróg oddechowych lub z obniżonego napięcia mięśniowego, generuje wady zgryzu. Przy otwartych ustach język nie opiera się o podniebienie, co powinno dziać się naturalnie przy zamkniętej buzi, przez co nie modeluje prawidłowego wzrostu szczęki. Miesiąc po miesiącu, rok po roku szczęka się zwęża – zauważa Kamila Wasiluk. - Gdy szczęka ulega zwężeniu, automatycznie powstają różne wady zgryzu. Może to być tyłozgryz, czyli cofanie się żuchwy do zbyt wąskiej szczęki, rozwój tzw. zgryzu otwartego albo zgryz krzyżowy, gdzie żuchwa, szukając miejsca, przesuwa się w prawo lub w lewo do zwężonej szczęki. Jedna rzecz generuje kolejne – dodaje ekspertka.

Kiedy iść do ortodonty?

Jak radzi Kamila Wasiluk, standardowy czas na konsultację ze specjalistą przypada na początek wymiany zębów mlecznych na stałe. Istnieją jednak konkretne sytuacje kliniczne, które wymagają natychmiastowego podjęcia działań jeszcze w wieku przedszkolnym. 

- Wiek 6–7 lat to bardzo dobry moment na pierwszą konsultację ortodontyczną, jeśli nic wcześniej nas nie niepokoi. W tym okresie obecne są jeszcze zęby mleczne, ale rozpoczyna się już ich wymiana na stałe. Rusza się dolna jedynka i wyrastają pierwsze stałe zęby trzonowe, czyli szóstki. Taki wiek rekomendują również towarzystwa naukowe. Istnieje jednak szereg czynników środowiskowych, które powinny zapalić rodzicom czerwoną lampkę, by udać się do lekarza wcześniej – w wieku przedszkolnym. Współczesna ortodoncja podkreśla, że wadą zgryzu, którą należy leczyć jak najszybciej, jest zgryz krzyżowy – mówi Kamila Wasiluk. 

Pozostawienie zgryzu krzyżowego bez interwencji doprowadza do utrwalenia nieprawidłowych wzorców wzrostu kostnego. Żuchwa przesunięta w bok wymusza nierównomierny rozwój całej twarzy. Dolny łuk zębowy nie mieści się pod górnym, więc żuchwa szuka miejsca i przesuwa się w pozycję boczną – w prawo lub w lewo. W konsekwencji kości szczęk i twarz zaczynają rozwijać się asymetrycznie. 

- Każdy rok pozostawienia tej wady działa na niekorzyść dziecka, ponieważ rośnie ono z asymetrią twarzy. Nie zawsze jest to bardzo widoczne. U niektórych dzieci zmiana jest subtelna, u innych mocniejsza, ale w leczeniu dążymy do symetrii. Zauważenie takiej sytuacji u przedszkolaka wymaga szybkiej wizyty u ortodonty. Zdaję sobie sprawę, że rodzicowi trudno samodzielnie to dostrzec w buzi. Dużą rolę odgrywają tu logopedzi, fizjoterapeuci, pediatrzy i laryngolodzy, którzy coraz częściej patrzą holistycznie na pacjenta i kierują dzieci do ortodonty – mówi ortodontka. 

Rodzice powinni obserwować ułożenie warg w czasie spoczynku oraz jakość snu malucha. Przewlekłe niedotlenienie u dzieci wywołuje szereg trudności emocjonalnych i skłania do szukania przyczyn w zaburzeniach zachowania. 

- Ważną czerwoną flagą dla rodziców jest brak tak zwanej kompetencji wargowej – gdy dziecko podczas zabawy, rysowania czy oglądania bajek ma stale rozchylone, otwarte usta. Oznacza to zaburzoną postawę jamy ustnej. Częste chorowanie dziecka często wiąże się z przerostem trzeciego migdałka i chrapaniem. Niektóre dzieci miewają nawet bezdechy senne. Dziecko jest wówczas niewyspane, niedotlenione i zmęczone, co przekłada się w ciągu dnia na problemy z koncentracją, rozdrażnienie oraz zaburzenia zachowania – zauważa Kamila Wasiluk. 

Czy naprawdę trzeba prostować zgryz?

Stosowanie smoczków u starszych dzieci oraz trwający zbyt długo nawyk ssania palca hamują rozbudowę szczęki. Odpowiedni moment na odstawienie uspokajających akcesoriów przypada na koniec pierwszego roku życia.

- Wszystkie smoczki mają zbliżone kształty anatomiczne i sama konstrukcja to sprawa drugorzędna. Jednak wybór smoczka warto skonsultować z logopedą. Kluczowe jest to, jak długo i jak często dziecko z niego korzysta. Nie demonizowałabym smoczka u kilkumiesięcznego niemowlęcia, gdyż pomaga on wyregulować napięcie, uspokaja dziecko i ułatwia funkcjonowanie rodzicom. Jednak u dwulatka smoczek jest absolutnie niewskazany. Im dziecko jest starsze, tym silniejszy staje się nawyk i trudniej go pozbyć. Jeśli chodzi o kciuk, około 3. miesiąca życia wkładanie paluszków do buzi jest naturalnym etapem rozwoju poznawczego. Problem pojawia się wtedy, gdy dziecko utrwali ssanie palca jako nawyk uspokajający. Ssanie kciuka powyżej 5. roku życia bardzo silnie deformuje kości szczęki. Wymaga to kompleksowej terapii przy współpracy ortodonty, psychologa i logopedy – mówi Kamila Wasiluk. 

Zaniechanie leczenia przed skończeniem okresu dojrzewania sprawia, że korekta wad w dorosłym wieku staje się bardziej złożona i wymagająca. Jak mówi ortodontka, po 10.–12. roku życia wzrost kostny twarzoczaszki ulega zakończeniu. Przy dużym nasileniu wady leczenie dorosłych staje się znacznie trudniejsze, może wymagać np. mikroimplantów, leczenia chirurgicznego lub operacyjnego, ponieważ samego problemu kostnego nie da się skorygować wyłącznie aparatem stałym. 

- Można co prawda próbować leczenia kamuflażowego, np. z usunięciem zębów, ale nie zmieni to już rysów twarzy – mówi Kamila Wasiluk i jednocześnie zachęca, by starać się korzystać także z leczenia ortodontycznego oferowane w ramach NFZ. - Choć czas oczekiwania bywa długi, zdarzają się gabinety z krótszymi terminami. Aparaty ruchome z refundacji, np. płytki Schwarza, mogą przynieść bardzo dobre rezultaty, pod warunkiem że są noszone regularnie – mówi ekspertka. 

Jak leczyć wady zgryzu nowocześnie?

Współczesna stomatologia oferuje rozwiązania w postaci przezroczystych nakładek, które pozwalają korygować położenie zębów bez użycia tradycyjnych zamków. Proces ten wymaga jednak starannego przygotowania cyfrowego planu przez lekarza. 

- Bardzo popularne stają się nakładki ortodontyczne, tzw. alignery. Nosimy je całodobowo, przez około 22 godziny na dobę, zdejmując wyłącznie do jedzenia i higieny. Nakładkami można obecnie leczyć nawet bardzo skomplikowane wady zgryzu, pod warunkiem że lekarz ortodonta ma odpowiednie doświadczenie, bo to lekarz projektuje w specjalnym programie cyfrowym biologiczny ruch zębów, a nie komputer – wyjaśnia Kamila Wasiluk. 

Terapia polega na sukcesywnym zakładaniu kolejnych kompletów szyn dopasowanych indywidualnie do anatomicznej budowy pacjenta. Pacjent otrzymuje cały zestaw kilkudziesięciu indywidualnych nakładek z elastycznej folii termoformowalnej. Wymienia się je co 1-2 tygodnie według zaleceń ortodonty. Leczenie wspiera się często elementami kompozytowymi, tzw. attachmentami naklejanymi na zęby, płaszczyznami nagryzowymi czy mikroimplantami. Samo prostowanie zębów z wykorzystaniem nowoczesnych systemów jest dobrze znoszone przez dzieci i rzadko wiąże się z koniecznością usuwania zdrowych zębów. 

- U młodszych dzieci aparaty nie powodują bólu. W przypadku aparatów stałych u nastolatków przez pierwsze dni po wizycie występuje pewien dyskomfort oraz tkliwość zębów przy nagryzaniu, co można łatwo złagodzić paracetamolem lub ibuprofenem. Obecnie stosujemy bezpieczne, niewielkie siły biologiczne. Ewentualne podrażnienia od drutu zabezpiecza się woskiem ortodontycznym. W kwestii usuwania zębów – absolutnie nie zawsze jest to konieczne – uspokaja Kamila Wasiluk.

Jak dodaje, w zdecydowanej większości przypadków udaje się tego uniknąć. Ekstrakcje (np. ósemek) rozważa się czasami u starszej młodzieży lub dorosłych. 

Nie przegap nowości, obserwuj nas w Google Discover
Obserwuj
Ewa Basińska
O autorze
Ewa Basińska
Redaktor Pacjenci

Doświadczona dziennikarka, od 20 lat specjalizująca się w tematyce zdrowotnej. Była redaktor naczelna portalu Polityka Zdrowotna. Na swoim koncie ma tysiące artykułów oraz materiałów wideo dotyczących nowoczesnych terapii i możliwości leczenia, profilaktyki oraz systemu ochrony zdrowia. Skupia się na edukacji zdrowotnej, promując znaczenie profilaktyki, zdrowego stylu życia oraz dbałości o zdrowie psychiczne. Jej zaangażowanie w popularyzację wiedzy medycznej zostało docenione wyróżnieniem w konkursie "Perspektywy Medycyny 2024" za promowanie profilaktyki i zdrowego stylu życia oraz w konkursach dziennikarskich m.in. Dziennikarz Roku organizowanych przez Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia.

Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: