Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Strefa lekarzy > Skandal w "Pytaniu na śniadanie". Zaprosili "uzdrowicielkę", ekspertka nie zostawia na niej suchej nitki
Justyna Załucka
Justyna Załucka 22.03.2026 09:30

Skandal w "Pytaniu na śniadanie". Zaprosili "uzdrowicielkę", ekspertka nie zostawia na niej suchej nitki

Skandal w "Pytaniu na śniadanie". Zaprosili "uzdrowicielkę", ekspertka nie zostawia na niej suchej nitki
fot. Facebook Dr Magdalena Markowska Psycholog, Doktor Miłość

Jedno z ostatnich wydań „Pytania na śniadanie” wywołało w sieci prawdziwą burzę z powodu zaproszenia do studia gościni, Joanny Bobel, znanej szerzej jako „Doktor Miłość”. Kobieta, która w internecie propaguje kontrowersyjne metody uzdrawiania, zasiadła na kanapie śniadaniówki, co spotkało się z natychmiastowym odzewem widzów oraz mediów. Największe oburzenie budzą jej twierdzenia o możliwości wyleczenia m. in. autyzmu za pomocą autorskich kursów online, co dla wielu jest przekroczeniem etycznych granic. Poprosiliśmy dr Magdalenę Markowską, psycholożkę kliniczną specjalizującą się w diagnozie zaburzeń neurorozwojowych, ze szczególnym uwzględnieniem spektrum autyzmu, o komentarz w tej sprawie.

  • Udział „Doktor Miłość” w „Pytaniu na śniadanie”
  • Kontrowersyjna działalność Joanny Bobel
  • Psycholożka rozwiewa wątpliwości na temat autyzmu

Udział „Doktor Miłość” w „Pytaniu na śniadanie”

Na kanapie popularnego programu TVP „Pytanie na śniadanie” doszło do spotkania, które miało być standardową rozmową o życiu po rozwodzie, ale przerodziło się w wizerunkową wpadkę stacji. Obok gościń, takich jak Martyna Kaczmarek i Aneta Zając, pojawiła się Joanna Bobel, funkcjonująca w przestrzeni wirtualnej pod pseudonimem „Doktor Miłość”. Produkcja programu prawdopodobnie nie spodziewała się, że zaproszenie tej konkretnej osoby wywoła tak potężne poruszenie w internecie i falę krytyki, która zalała media społecznościowe w zaledwie kilka chwil po emisji materiału. Widzowie byli poruszeni obecnością kobiety promowanej jako ekspertka, mimo ciążących na niej zarzutów medialnych.

Kim jest Joanna Bobel i dlaczego jej obecność w publicznej telewizji uznano za wysoce niestosowną? Influencerska działalność „Doktor Miłość” już wcześniej była pod lupą dziennikarzy, a kulisy jej działalności opisywały największe portale w Polsce, w tym Wirtualna Polska i Fakt. Po serii reportaży, opinia publiczna dowiedziała się o relacjach jej byłych kursantek, które opisywały mechanizmy działania przypominające werbowanie do sekty. Kobiety te zgłaszały, że pod płaszczykiem terapii, miłości i duchowego rozwoju, narażone były na manipulację psychologiczną oraz presję finansową, co doprowadziło je do trudnych sytuacji życiowych.


Ujawnione przez media fakty są zadziwiające i rzucają cień na całą działalność Joanny Bobel. Dziennikarze, w cyklu artykułów odsłaniających nieznane oblicze „Doktor Miłość”, opisali historie osób, które czuły się pokrzywdzone przez jej kursy, warsztaty i autorskie metody „uzdrawiania”. Sprawa stała się na tyle poważna, że jak donosiły media, do prokuratury trafiło zawiadomienie o możliwości popełnieniu przestępstwa złożone przez samego Rzecznika Praw Pacjenta, który zainteresował się tą sprawą, a śledczy mieli zbadać działalność kobiety pod kątem potencjalnych nieprawidłowości. Zaproszenie jej do studia w roli ekspertki od relacji czy radzenia sobie z kryzysem życiowym uznano więc za promowanie jej postaci i brak szacunku dla osób przez nią pokrzywdzonych. Program „Pytanie na śniadanie” stanął więc w ogniu krytyki, a dyskusja wokół „Doktor Miłość” rozgorzała na nowo, skupiając się znów na jej przeszłości opisanej przez media i niezwykle śmiałych tezach dotyczących zdrowia.

Kontrowersyjna działalność Joanny Bobel

Największy i w pełni uzasadniony sprzeciw budzą jednak konkretne obietnice zdrowotne, które Joanna Bobel promuje w swoich drogich, autorskich szkoleniach. Influencerka wielokrotnie i publicznie sugerowała, że jej zdeterminowane kursantki zdołały skutecznie wyleczyć siebie oraz swoje rodziny z bardzo poważnych dolegliwości i chorób. Wśród tych nieodpowiedzialnych twierdzeń pojawia się między innymi obietnica wyleczenia autyzmu wyłącznie za pomocą pracy z własnym umysłem i odpowiednią energią.

Takie obietnice trafiają w najczulszy punkt – w bezsilnych rodziców, którzy nierzadko wydają ostatnie oszczędności, szukając jakiejkolwiek pomocy dla swoich dzieci. Aby ostatecznie rozwiać wszelkie wątpliwości wokół tego procederu, o ekspercki komentarz poprosiliśmy dr Magdalenę Markowską, doświadczoną psycholożkę kliniczną i współautorkę cenionego poradnika „Autyzm bez lęku”. Specjalistka, diagnozująca na co dzień zaburzenia neurorozwojowe, stanowczo komentuje rzekome przypadki „uzdrowienia autyzmu”.

- Bardzo ostrożnie podchodzę do twierdzeń o „wyleczeniu autyzmu”. W części takich historii może chodzić nie o „wyleczenie”, lecz o to, że dziecko zostało wcześniej zdiagnozowane nieprecyzyjnie, zbyt szybko albo bez wystarczającej diagnostyki różnicowej. Z perspektywy naukowej nie ma podstaw, by mówić o „wyleczeniu autyzmu” w sensie usunięcia neurorozwojowego podłoża tego zaburzenia. Możliwe jest natomiast znaczące wspieranie rozwoju i poprawa jakości funkcjonowania osoby w spektrum – mówi psycholożka.

Ekspertka wyraźnie podkreśla, że obietnice internetowych twórców zapewniających „cudowne ozdrowienia” dzięki uczestnictwie w ich kursach online, mogą przynieść rodzinom niemałe szkody emocjonalne. Tłumaczy to następująco:

- Szczególną ostrożność należy zachować wobec przekazów sugerujących szybkie lub całkowite „wyleczenie” autyzmu. Tego rodzaju narracje mogą wzbudzać fałszywą nadzieję i kierować rodziny ku metodom nieposiadającym potwierdzenia naukowego, a czasem wręcz potencjalnie szkodliwym. Z punktu widzenia dobra dziecka kluczowe jest opieranie się na rzetelnej wiedzy medycznej i psychologicznej oraz współpraca z wykwalifikowanymi specjalistami. Najważniejszym celem wsparcia nie jest eliminowanie cech neuroróżnorodności, lecz wzmacnianie potencjału rozwojowego dziecka, jego poczucia bezpieczeństwa i sprawczości w codziennym życiu – zapewnia dr Magdalena Markowska.

Psycholożka rozwiewa wątpliwości na temat autyzmu

Czym zatem w świetle najnowszej, udokumentowanej wiedzy medycznej jest zjawisko, o którym tak swobodnie wypowiadają się internetowi celebryci bez wykształcenia? Dr Magdalena Markowska stawia sprawę jasno i opiera się na twardych, klinicznych faktach. Jak precyzyjnie wyjaśnia naszemu portalowi:

- Autyzm jest zaburzeniem neurorozwojowym o złożonej etiologii biologicznej, uwarunkowanej głównie czynnikami genetycznymi i neurobiologicznymi. Nie jest chorobą nabytą ani stanem przejściowym, lecz odmiennym sposobem funkcjonowania układu nerwowego, który towarzyszy człowiekowi przez całe życie. W klasyfikacjach diagnostycznych, takich jak ICD-11 czy DSM-5, spektrum autyzmu opisuje się jako zespół cech obejmujących przede wszystkim trudności w komunikacji społecznej i relacjach interpersonalnych, a także specyficzne wzorce zachowań, zainteresowań i przetwarzania sensorycznego.

Co niezwykle ważne, prawidłowy proces rozpoznania tego zaburzenia neurorozwojowego wymaga mnóstwa czasu i zaangażowania sztabu specjalistów, w czym absolutnie nie pomoże internetowy drogi kurs. Psycholożka więc dodaje:

- Warto podkreślić, że spektrum autyzmu jest bardzo zróżnicowane. Objawy mogą mieć różne nasilenie i formę — od wyraźnych trudności w rozwoju mowy i funkcjonowaniu społecznym po subtelniejsze różnice w sposobie komunikowania się czy reagowania na bodźce. Dlatego proces diagnostyczny powinien być wieloaspektowy, oparty na obserwacji klinicznej, wywiadzie rozwojowym oraz wykorzystaniu standaryzowanych narzędzi psychologicznych.

Rzetelna praca z pacjentami przynosi również oczekiwane efekty terapii, co ekspertka kwituje słowami:

- Wczesna diagnoza oraz adekwatnie dobrane oddziaływania terapeutyczne — szczególnie oparte na podejściach o udokumentowanej skuteczności, takich jak interwencje behawioralne, programy rozwijające komunikację — mogą prowadzić do dużych postępów w zakresie kompetencji społecznych, samodzielności czy regulacji emocjonalnej. To jednak nie jest „cudowne wyleczenie”, tylko efekt dobrze zaplanowanej, długofalowej pracy i wspierania dziecka zgodnie z jego profilem rozwojowym.

Społeczeństwo często jest dziś bombardowane informacjami o lawinowym wzroście takich diagnoz, co staje się idealną pożywką dla internetowych „uzdrowicieli”. Ekspertka podaje jednak prawdziwe powody tej sytuacji:

- Trzeba uczciwie powiedzieć, że w ostatnich latach obserwujemy bardzo wyraźny wzrost liczby rozpoznań spektrum autyzmu. W polskich analizach administracyjnych i edukacyjnych mówi się o bardzo dynamicznym wzroście liczby osób z rozpoznaniem ASD, a w części opracowań wskazuje się, że w ostatnich latach liczba diagnoz wzrosła skokowo — co nie musi oznaczać wyłącznie rzeczywistego wzrostu częstości występowania, ale także lepszą wykrywalność, większą świadomość społeczną i szerszy dostęp do diagnostyki – informuje dr Magdalena Markowska.

Z tego medycznego „gąszczu” informacji trzeba jednak zawsze umieć wyciągać ostrożne wnioski, zwłaszcza gdy wstępna diagnoza dziecka z biegiem lat ulega zmianie. Dr Markowska ostatecznie zamyka więc pole do manipulacji dla pseudoterapeutów, wyjaśniając ten złożony mechanizm:

- To ważne, ponieważ wzrost liczby diagnoz nie zawsze oznacza, że każda z nich została postawiona trafnie i w pełnym procesie różnicowym. Literatura naukowa pokazuje, że diagnoza autyzmu bywa trudna, a objawy mogą nakładać się na inne zaburzenia i trudności rozwojowe. W części przypadków rozpoznanie bywa później rewidowane albo dziecko przestaje spełniać kryteria diagnostyczne, co może wynikać z kilku przyczyn: z początkowej diagnozy niepełnej lub błędnej, z dynamicznych zmian rozwojowych albo z dobrze dobranego wsparcia terapeutycznego, które poprawiło funkcjonowanie dziecka. Badania podłużne pokazują, że pewien odsetek dzieci z wczesnym rozpoznaniem ASD w późniejszym okresie nie spełnia już pełnych kryteriów diagnostycznych – podsumowuje dr Magdalena Markowska.

Justyna Załucka
O autorze
Justyna Załucka
Redaktor Pacjenci

Dziennikarka Pacjenci.pl

Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
praca L4
Długie L4 może skończyć się utratą pracy. Lepiej nie przekraczać tego limitu
Paracetamol (zdj.ilustracyjne)
Pół Polski zażywa ten lek. Eksperci ostrzegają przed wpływem na mózg
ZUS
155 tys. Polaków mniej w rok. GUS podał dane, składki ZUS pójdą w górę
None
Zmiany w programie lekowym dla chorych na raka piersi. Półtora tysiąca kobiet już nie dostanie tego leku
mięso w jelitach gnije?
Mięso w jelitach gnije? Dietetyczka rozwiewa wątpliwości
None
Czy wiesz, jak pielęgnować skórę latem? Sprawdź się w naszym QUIZ-ie
Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: