Najwięcej udarów i zawałów zdarza się między 6:00 a 12:00. Zjawisko MBPS to tykająca bomba
Nadciśnienie tętnicze nie bez powodu nazywane jest przez kardiologów "cichym zabójcą". Przez lata potrafi nie dawać absolutnie żadnych objawów, systematycznie niszcząc naczynia krwionośne, nerki i serce. Istnieje jednak w ciągu doby jedno, wyjątkowo niebezpieczne "okno czasowe", w którym uszkodzony układ krążenia jest poddawany ekstremalnej próbie. Statystyki medyczne i raporty z oddziałów ratunkowych są w tej kwestii bezlitosne: to właśnie wczesne godziny poranne (pomiędzy 6:00 a 12:00) są czasem, w którym najczęściej dochodzi do pęknięcia tętniaków, masywnych zawałów serca i udarów niedokrwiennych mózgu. Winowajcą jest zjawisko znane w medycynie jako poranny skok ciśnienia (MBPS).
Dlaczego Twój organizm tuż po przebudzeniu znajduje się w strefie najwyższego ryzyka i jak ustrzec się przed poranną katastrofą naczyniową?
Fizjologiczna pobudka czy śmiertelne przeciążenie?
U zdrowego człowieka ciśnienie tętnicze nie jest wartością stałą. W nocy, podczas głębokiego snu, nasz organizm się regeneruje – tętno zwalnia, a ciśnienie fizjologicznie spada o około 10–20% (zjawisko to nazywamy dippingiem). Problem pojawia się w momencie wybudzenia. Aby postawić nas na nogi, mózg wysyła sygnał do wyrzutu hormonów stresu: kortyzolu i adrenaliny. Dochodzi do gwałtownego pobudzenia układu współczulnego.
Naczynia krwionośne nagle się kurczą, a serce zaczyna pompować krew z dużo większą siłą. Dodatkowo rano fizjologicznie wzrasta krzepliwość krwi (płytki krwi mają większą tendencję do zlepiania się). U osoby z drożnymi, elastycznymi tętnicami ten "poranny rozruch" nie stanowi problemu. Jednak u pacjentów z niekontrolowanym nadciśnieniem i blaszką miażdżycową ta nagła fala uderzeniowa może dosłownie oderwać fragment złogów cholesterolowych od ściany naczynia lub doprowadzić do jego mechanicznego pęknięcia. Skutek? Natychmiastowy zawał mięśnia sercowego lub udar.
MBPS jako bezpośredni czynnik ryzyka
Współczesna kardiologia traktuje Poranny Skok Ciśnienia (MBPS – Morning Blood Pressure Surge) jako stan najwyższego alarmu. Pionierem badań nad tym zjawiskiem jest japoński profesor Kazuomi Kario. W przełomowym badaniu, którego wyniki opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Circulation, jego zespół w sposób bezsporny udowodnił, że u pacjentów, u których poranny skok ciśnienia skurczowego był ekstremalny (przekraczał 55 mm Hg w stosunku do wartości z okresu najgłębszego snu), ryzyko udaru mózgu było wielokrotnie wyższe w porównaniu do grupy bez wyraźnego piku porannego.
Późniejsze, wieloletnie obserwacje kliniczne (m.in. w ramach obszernego rejestru JAMP) ostatecznie potwierdziły, że MBPS jest niezależnym mechanizmem uszkadzającym narządy docelowe, prowadzącym najpierw do tzw. niemych (bezobjawowych) mikroudarów, które z czasem torują drogę do pełnoobjawowego, katastrofalnego niedokrwienia mózgu.

Złe godziny pomiarów. Jak pacjenci sami usypiają swoją czujność?
Wielu pacjentów z nadciśnieniem żyje w iluzji bezpieczeństwa. Mierzą ciśnienie u lekarza rodzinnego o godzinie 13:00 lub w domu po powrocie z pracy, odpoczywając na kanapie. Wynik 130/80 mm Hg skutecznie uspokaja. Tymczasem o 6:30 rano, tuż po wstaniu z łóżka, ciśnienie mogło wynosić krytyczne 180/100 mm Hg, o czym chory nie miał pojęcia, zrzucając poranny ból głowy, szumy uszne i uczucie ciężkości na karb niewyspania.
Jak mierzyć ciśnienie rano, by nie przeoczyć MBPS?
- Pomiaru dokonaj do 1 godziny po przebudzeniu, zaraz po skorzystaniu z toalety.
- Zawsze mierz ciśnienie przed zjedzeniem śniadania, przed wypiciem kawy i – co absolutnie kluczowe – zanim zażyjesz poranne leki na nadciśnienie.
- Usiądź wygodnie z podpartymi plecami, odczekaj 5 minut w ciszy i wykonaj dwa pomiary w odstępie 1–2 minut (zapisz uśredniony wynik).
Najdokładniejszym narzędziem diagnostycznym pozostaje jednak Holter ciśnieniowy (ABPM). To zakładany na 24 godziny, automatyczny aparat, który jako jedyny rzetelnie rejestruje dynamikę nocnych spadków i porannych skoków ciśnienia podczas snu i budzenia się.
Chronoterapia to klucz
Jeśli rano regularnie odnotowujesz niebezpiecznie wysokie wartości na swoim ciśnieniomierzu, powinieneś pilnie skonsultować się z kardiologiem. Współczesna medycyna rozwiązuje ten problem za pomocą chronoterapii – dostosowania pory przyjmowania leków do wewnętrznego, dobowego zegara biologicznego pacjenta.
Bardzo często problem leży w tym, że standardowe dawki leków na nadciśnienie zażywane rano nie działają przez pełne 24 godziny. Efekt jest taki, że nad ranem następnego dnia we krwi nie ma już substancji czynnej, a naczynia krwionośne przyjmują bezpośrednie uderzenie fizjologicznego piku ciśnieniowego. Czasami rozwiązanie ratujące życie i uelastyczniające naczynia jest niezwykle proste: polega na modyfikacji farmakoterapii przez lekarza, przesunięciu jednej dawki leku na godziny wieczorne (przed snem) lub zastosowaniu nowoczesnych preparatów o przedłużonym uwalnianiu, które chronią organizm właśnie w tym najgroźniejszym, porannym oknie czasowym.
Bibliografia:
- Kario, K., Pickering, T. G., Umeda, Y. i in. (2003). Morning surge in blood pressure as a predictor of silent and clinical cerebrovascular disease in elderly hypertensives: a prospective study. „Circulation”, 107(10), 1401-1406.
- Patel, P. V., Wong, J. L., Arora, R. (2008). The morning blood pressure surge: therapeutic implications. „The Journal of Clinical Hypertension”, 10(2), 140-145.
- Kario, K. i in. (2021). Morning Surge in Blood Pressure and Stroke Events in a Large Modern Ambulatory Blood Pressure Monitoring Cohort: Results of the JAMP Study. „Hypertension”, 78(1).