Surowsze kary za ataki na medyków. Prawo odpowiada na falę przemocy
Jeszcze kilka lat temu ataki na ratowników medycznych traktowano jak incydenty – dramatyczne, lecz jednostkowe. Dziś nikt już nie ma wątpliwości: agresja wobec służby zdrowia stała się w Polsce zjawiskiem systemowym. Ratownicy, pielęgniarki i lekarze coraz częściej zaczynają dyżur z poczuciem zagrożenia, a nie misji.
W odpowiedzi na rosnącą falę przemocy państwo sięga po narzędzia prawa karnego. Nowelizacja Kodeksu karnego i Kodeksu wykroczeń, opublikowana jako Dz.U. 2025 poz. 1818, zaostrza odpowiedzialność za ataki na osoby ratujące życie. Jakie kary będzie mógł orzekać sąd względem sprawców? Wyjaśniamy.
Tragedie, które wstrząsnęły Polską
Wstrząs przyszedł nagle, choć był zapowiadany od dawna. W listopadzie 2025 roku w Siedlcach doszło do tragedii, która odbiła się echem w całej Polsce. Ratownicy medyczni zostali wezwani do agresywnego, nietrzeźwego mężczyzny. Podczas interwencji doszło do ataku z użyciem noża. Jeden z ratowników zginął. Drugi walczył o życie.
Kilka miesięcy wcześniej, w Krakowie, pacjent wtargnął do gabinetu lekarskiego i zamordował lekarza w trakcie pracy. W innych miastach odnotowywano pobicia, groźby karalne, rzucanie sprzętem medycznym, niszczenie karetek i agresję słowną, która dla wielu medyków jest codziennością.

Co zmienia nowe prawo?
Nowelizacja, opublikowana w Dzienniku Ustaw pod pozycją 1818, wprowadza zmiany w trzech aktach prawnych: Kodeksie karnym, Kodeksie wykroczeń oraz Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia.
Kluczowy zapis dotyczy ochrony osób udzielających pomocy. W ustawie czytamy:
„Kto narusza nietykalność cielesną osoby udzielającej świadczeń zdrowotnych, podejmującej działania ratownicze lub ratującej życie albo zdrowie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”
To istotna zmiana. Do tej pory wiele takich czynów kończyło się grzywną, wyrokiem w zawieszeniu albo umorzeniem postępowania. Nowe przepisy jednoznacznie kwalifikują przemoc wobec ratowników i lekarzy jako poważne przestępstwo, a nie „emocjonalny wybryk”. To samo dotyczy agresji w stosunku do przedstawicieli innych służb, jak np. policja.
Ustawodawca podnosi również dolne granice kar za wykroczenia popełniane w stanie nietrzeźwości, w tym zakłócanie porządku publicznego, agresję słowną czy niszczenie mienia. To próba przecięcia spirali bezkarności, która przez lata sprzyjała eskalacji przemocy.
Wrogość wobec medyków – skąd się bierze?
Choć nowe przepisy są potrzebne, wielu ekspertów i samych medyków podkreśla: prawo reaguje dopiero wtedy, gdy zawiodło wszystko inne. Źródła agresji wobec służby zdrowia są znacznie głębsze.
Przeciążony system, wielogodzinne oczekiwanie na pomoc, brak lekarzy, chaos organizacyjny i niedofinansowanie sprawiają, że pacjenci czują się bezradni. Ta bezradność coraz częściej zamienia się w gniew – kierowany nie przeciwko systemowi, ale przeciwko ludziom, którzy są jego twarzą.
Ratownicy medyczni mówią o pracy w permanentnym stresie. O wyjazdach do nietrzeźwych pacjentów, którzy wzywają karetkę „dla zabawy”. O groźbach, opluwaniu, uderzeniach. O braku realnego wsparcia psychologicznego po traumatycznych zdarzeniach.
Śmierć kolegi z Siedlec stała się symbolem – nie tylko tragedii, ale granicy, której nie można było już ignorować. Nowelizacja prawa jest więc sygnałem: państwo widzi problem. Ale czy potrafi go rozwiązać?
Źródło: Dziennik Ustaw, Pacjenci