Ta dieta niszczy jelita. Możesz mieć poważne kłopoty
Stan zdrowia naszych jelit zależy od czynników, które dotąd uznawano za nieszkodliwe lub wręcz dietetyczne. Najnowsze publikacje naukowe dowodzą jednak, że popularne zagęszczacze, sztuczne słodziki oraz restrykcyjne diety głęboko tak mocno ingerują w mikrobiom, że mogą prowadzić do poważnych chorób. Naukowcy wskazują również, że zmiany w układzie pokarmowym pojawiają nawet kilka lat przed diagnozą choroby jelit.
- Guma ksantanowa może wywołać stan zapalny okrężnicy i rozszczelnić barierę ochronną jelit
- Sztuczne słodziki obniżają wrażliwość na insulinę i szkodliwie zmieniają funkcje mikrobioty
- Codzienne jedzenie tych dodatków niszczy równowagę bakteryjną, prowadząc do stanu dysbiozy
Guma ksantanowa a ryzyko stanów zapalnych okrężnicy
Guma ksantanowa to powszechny produkt biotechnologiczny uzyskiwany w procesie fermentacji węglowodanów przez bakterie Xanthomonas campestris. Ze względu na swoje właściwości zagęszczające, stabilizujące i żelujące jest obecna w składzie lodów, jogurtów, gotowych sosów, ciast czy makaronów bezglutenowych. Dodaje się ją również do napojów przeznaczonych dla osób cierpiących na dysfagię, czyli zaburzenia połykania. Badacze z Universidade Federal de São Paulo (UNIFESP) postanowili sprawdzić, jak ten popularny dodatek wpływa na układ pokarmowy. Wyniki ich eksperymentu opublikowało czasopismo „PLOS One”. W ramach testów laboratoryjnych szczury przez 10 tygodni regularnie otrzymywały gumę ksantanową w pożywieniu. Analizy histologiczne wykazały, że u gryzoni doszło do rozwinięcia się stanu zapalnego okrężnicy oraz zmian w mikrobiocie jelitowej. W ścianie jelita pojawiła się zwiększona liczba limfocytów, czyli komórek układu odpornościowego. Odnotowano też wyższy poziom markerów prozapalnych, takich jak cytokiny IL-1beta oraz TNF-alfa. Współautorka badania, Alessandra Rischiteli, wyjaśniła, że szczególnie TNF-alfa wiąże się z obumieraniem komórek wyściełających jelito oraz z rozwojem chorób zapalnych.
Badania biochemiczne ujawniły również wzrost stężenia białka klaudyna-2 w komórkach nabłonka. Białko to tworzy mikroskopijne kanały, co prowadzi do rozszczelnienia i zwiększenia przepuszczalności bariery jelitowej. Choć ogólna różnorodność bakterii nie uległa drastycznej zmianie, spożywanie zagęszczacza wywołało stan dysbiozy. Zauważono między innymi wzrost liczebności bakterii z typu Elusimicrobiota, które łączone są z procesami zapalnymi. Badaczka podkreśla, że codzienne spożywanie gumy ksantanowej w produktach wysokoprzetworzonych może nieść ze sobą efekt skumulowany, dlatego pacjentom z dysfagią, którzy muszą stosować zagęszczacze, zaleca się monitorowanie jelit i przyjmowanie probiotyków.
Jedna dieta, a dwa różne skutki
Kolejne ważne odkrycie dotyczy diety ketogenicznej, która opiera się na radykalnym ograniczeniu węglowodanów na rzecz tłuszczów. System ten, opracowany pierwotnie w celu leczenia epilepsji, zdobył dużą popularność jako sposób na redukcję masy ciała. Wcześniejsze doniesienia z 2022 r. sugerowały, że powstające w tym procesie ciało ketonowe (beta-hydroksymaślan, BHB) chroni przed rakiem jelita grubego. Zespół z Massachusetts Institute of Technology (MIT) postanowił sprawdzić na myszach predysponowanych genetycznie, czy podobny mechanizm obronny zachodzi w jelicie cienkim. Wyniki opublikowane w magazynie „Nature” przyniosły jednak spore zaskoczenie. U myszy karmionych dietą ketogenną ryzyko rozwoju guzów w jelicie cienkim wyraźnie wzrosło w porównaniu z grupą kontrolną. Wynik ten był zbliżony, a momentami nawet wyższy niż u gryzoni otrzymujących pokarm o wyjątkowo dużej kaloryczności i zawartości tłuszczu, choć myszy na diecie ketogennej nie przybrały na wadze. Analizy wykazały, że za stymulację nowotworów odpowiadały inne czynniki niż same ciała ketonowe. Proces spalania dużych ilości tłuszczu przez komórki jelita cienkiego aktywował specyficzne białka, które przyspieszały podziały komórek macierzystych, co przy nadmiernej aktywności sprzyja powstawaniu guzów. Jednocześnie potwierdzono, że dieta ketogenna hamuje rozwój nowotworów w jelicie grubym, jednak odpowiada za to inny mechanizm komórkowy, a nie ciała ketonowe.
- Biorąc pod uwagę, jak wiele uwagi poświęcono ciałom ketonowym takim jak BHB, zarówno w kontekście komercyjnego trendu zdrowotnego, jak i w niedawnych głośnych badaniach sugerujących, że BHB hamuje raka jelita grubego, w pełni spodziewaliśmy się, że to właśnie one będą bezpośrednimi czynnikami sprawczymi. Tymczasem nasze eksperymenty na genetycznie zmodyfikowanych myszach wykazały, że cząsteczki te są zasadniczo metabolicznymi obserwatorami. Prawdziwym zaskoczeniem było to, że przyspieszenie rozwoju guzów jest w całości napędzane przez sposób, w jaki komórki macierzyste przetwarzają i spalają duży napływ tłuszczu z diety – wyjaśnił Koordynator badań, prof. Omer Yilmaz.
- Pytanie brzmi: dlaczego ta sama dieta wywołuje przeciwne skutki w dwóch sąsiadujących ze sobą częściach jelita. To właśnie zamierzamy teraz zrozumieć - skomentował dr Fangtao Chi, współautor badania.
Bakteria prowadzi do insulinooporności
Jelita i wpływ na nie tego, co jemy zbadano również w Szwecji. Tam naukowcy z Chalmers University of Technology badali mikrobiom jelitowy w kontekście rozwoju cukrzycy typu 2. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia liczba osób dotkniętych tą chorobą na świecie podwoiła się od lat 90. i wynosi obecnie 800 mln. Szwedzkie badanie, opisane w „Cell Reports Medicine”, objęło grupę 4,6 tys. dorosłych mieszkańców. W ciągu 5 lat obserwacji u blisko 400 z nich rozwinęła się cukrzyca typu 2.
Najważniejszym wnioskiem z eksperymentu jest fakt, że charakterystyczne zmiany w składzie bakterii jelitowych można zauważyć na kilka lat przed wystąpieniem pierwszych symptomów choroby. Autor badania, dr Gaël Toubon, zaznaczył, że badanie pozwoliło wykazać zmiany w mikrobiocie jelitowej na kilka lat przed rozwojem choroby.
- Może to wskazywać, że skład mikrobiomu odgrywa rolę w rozwoju cukrzycy, a nie odwrotnie – powiedział naukowiec.
Badacze wytypowali dziewięć bakterii bezpośrednio powiązanych z ryzykiem zachorowania. Zaskoczeniem okazała się wysoka obecność bakterii Akkermansia muciniphila, tradycyjnie uznawanej za pożyteczną. Okazuje się, że jej działanie zależy od ilości błonnika w diecie. Gdy brakuje błonnika, bakteria ta zaczyna trawić ochronną warstwę śluzu w jelitach, odsłaniając nabłonek i wywołując stan zapalny prowadzący do insulinooporności. W przyszłości analiza próbek kału może stać się stałym elementem diagnostycznym, pozwalającym na lepsze przewidywanie zagrożenia cukrzycą.
Jak stres i słodziki niszczą nam jelita
Naukowcy zbadali również to, jak stres i sztuczne słodziki wpływają na bakterie w naszych jelitach. Zespół z Uniwersytetu Sun Yat-sena w Chinach opublikował w „Cell Stem Cell” wyniki prac nad przewlekłym stresem u myszy. Wykazano, że długotrwałe napięcie psychiczne prowadzi do spadku liczby pożytecznych bakterii Lactobacillus reuteri w jelitach. Równolegle naukowcy z Tufts University w USA przyjrzeli się sztucznym słodzikom. W artykule na łamach „Current Atherosclerosis Reports” podsumowano wyniki 21 badań klinicznych. Okazało się, że bezkaloryczne substytuty cukru podnoszą poziom insuliny na czczo oraz wskaźnik HbA1c, a także obniżają wrażliwość tkanek na insulinę. Ponieważ związki te nie są przyswajane w górnym odcinku układu pokarmowego, przechodzą bezpośrednio do jelit, gdzie zmieniają strukturę i funkcję mikrobioty. Zdaniem prof. Dariusza Mozaffariana, dynamiczny wzrost popularności słodzików wyprzedził naszą wiedzę o ich długofalowych skutkach, co nakazuje zachowanie dużej ostrożności w ich codziennym spożywaniu.