Takie znaki wysyła ciało, jeśli wątroba niedomaga. Jak rozpoznać, że narząd potrzebuje pomocy?
Wątroba nazywana jest cichą bohaterką organizmu – pracuje ciężko i długo nie daje o sobie znać, nawet gdy jest poważnie uszkodzona. Rozpoznanie jej chorób wymaga czujności i odpowiedniej diagnostyki, ponieważ objawy często są mylące. Opowiada o tym prof. dr. hab. n. med. Maciej Gonciarz w rozmowie z Ewą Basińską. Zapraszamy do podcastu „Pacjent w centrum” na kanale Pacjenci.pl.
- Miąższ wątroby nie jest unerwiony czuciowo, dlatego sam narząd nie wywołuje bólu
- Najczęstszym, lecz bagatelizowanym objawem chorób wątroby jest przewlekłe zmęczenie
- Nowoczesna diagnostyka opiera się na elastografii, która zastępuje inwazyjną biopsję
Dlaczego nie czujemy, że wątroba choruje?
W powszechnej świadomości funkcjonuje przekonanie, że chora wątroba musi boleć. Tymczasem anatomia tego narządu jest specyficzna – sam miąższ wątroby nie posiada unerwienia czuciowego. To oznacza, że procesy niszczenia komórek, zapalenia czy nawet wczesne stadia nowotworowe mogą przebiegać całkowicie bezbólowo. W związku z tym pacjenci często zgłaszają się do lekarza dopiero w zaawansowanym stadium choroby.
To, co potocznie nazywamy "bólem wątroby", to w rzeczywistości dolegliwości pochodzące z torebki wątrobowej (torebki Glissona), która otacza narząd. Jest ona unerwiona i reaguje na rozciąganie. Do bólu dochodzi więc wtedy, gdy wątroba gwałtownie się powiększa, na przykład na skutek przekrwienia czy stanu zapalnego, i zaczyna napierać na otaczającą ją błonę. Dyskomfort ten lokalizuje się pod prawym łukiem żebrowym i może być odczuwany jako gniecenie lub rozpieranie.
„Wątroba jest oczywiście unerwiona, choć nie posiada unerwienia czuciowego. Unerwiona jest natomiast jej torebka i to właśnie dolegliwości z nią związane mogą powodować ból pod prawym łukiem żebrowym, jeśli wynikają one z choroby wątroby” – mówi prof. dr hab. n. med. Maciej Gonciarz.
Zmęczenie – objaw, który łatwo przeoczyć
Skoro ból nie jest dobrym wyznacznikiem zdrowia wątroby, na co należy zwrócić uwagę? Eksperci wskazują na objawy niespecyficzne, które łatwo pomylić ze zwykłym przepracowaniem. Pacjenci z uszkodzoną wątrobą często skarżą się na spadek wydolności fizycznej, brak energii życiowej i trudności z porannym wstawaniem.
Problem polega na tym, że w dzisiejszych czasach "zmęczenie" jest stanem powszechnym. Zrzucamy je na karb stresu, pracy zawodowej czy niewyspania, rzadko łącząc je z kondycją narządów wewnętrznych. Dopiero gdy ten stan przedłuża się nienaturalnie, pacjenci trafiają na badania, gdzie okazuje się, że aktywność enzymów wątrobowych (aminotransferaz) jest podwyższona. Warto więc obserwować swój organizm – jeśli odpoczynek nie przynosi regeneracji, a pod prawym żebrem pojawia się dyskomfort, jest to sygnał do wizyty u specjalisty.
Nowoczesna diagnostyka: więcej niż USG
Podstawowym badaniem, które wykonuje się przy podejrzeniu chorób wątroby, jest ultrasonografia (USG). Pozwala ona ocenić wielkość narządu, jego strukturę oraz ewentualne zmiany ogniskowe. Jednak w przypadku oceny stopnia zaawansowania choroby, np. stłuszczenia czy włóknienia, samo USG może być niewystarczające.
Dawniej złotym standardem była biopsja wątroby – zabieg inwazyjny, polegający na pobraniu wycinka narządu igłą. Dziś medycyna dysponuje metodami bezbolesnymi, takimi jak elastografia.
„Elastografia to specjalistyczne badanie ultrasonograficzne, które dzięki zastosowaniu zaawansowanych technik pozwala nam precyzyjnie ocenić sztywność narządu oraz stopień włóknienia wątroby” – wyjaśnia profesor.
Jest to badanie podobne do USG, ale wykorzystujące specjalne techniki pomiaru sztywności tkanki. Pozwala ono precyzyjnie określić, jak bardzo zwłókniała jest wątroba (w skali od F1 do F4), co jest kluczowe dla rokowania i doboru leczenia. Stopień włóknienia decyduje również o tym, jak często pacjent powinien być monitorowany – przy zaawansowanych zmianach kontrole są konieczne nawet co pół roku.