Sytuacja z Częstochowy, gdzie doszło do brutalnej napaści na lekarkę, wstrząsnęła opinią publiczną. Jednak dla środowiska medycznego to nie był tylko kolejny nagłówek w mediach. To bolesne przypomnienie o tym, jak kruche jest bezpieczeństwo tych, którzy każdego dnia walczą o nasze zdrowie i życie. Czy zawód lekarza stał się profesją wysokiego ryzyka, a gabinet lekarski – miejscem, w którym zamiast „dziękuję” można usłyszeć groźby i poczuć ból fizycznego ataku? O realiach pracy pod presją agresji rozmawiamy z Klaudiuszem Komorem, wiceprezesem Naczelnej Rady Lekarskiej.Wiceprezes NRL: Jeśli nie zaczniemy chronić medyków, niedługo nie będzie miał kto nas leczyć”Lekarze są „kozłami ofiarnymi” systemowej niewydolnościTrauma po napaści często skłania lekarzy do odejścia z pracy
Wielu z nas spędza święta z rodziną, z którą niestety łączą jedynie geny. Wielu samotnie i na smutno, albo z ulgą, bo nie muszą tłumaczyć się „kiedy dziecko,„kiedy skończysz studia?”. I że unikną porównań do rodzeństwa, dzieci sąsiadów z przynajmniej na pozór, perfekcyjnym życiem. Ile procent z nas musi sięgnąć po alkohol, najlepiej wysokoprocentowy, żeby to przetrwać? Czy to z powodu traumy wielu z nas, Polaków, nie jest w stanie przetrwać świąt na trzeźwo?