12-centymetrowy guz zniknął dzięki nowoczesnej immunoterapii. Polscy pacjenci z rakiem płuc czekają na to leczenie, a czas ucieka
Drobnokomórkowy rak płuca (DRP) to jeden z najbardziej agresywnych nowotworów, jaki zna współczesna onkologia. Choroba rozwija się błyskawicznie, wcześnie daje przerzuty i przez lata pozostawiała pacjentów bez realnej nadziei na wyleczenie. Dziś medycyna wykonała przełomowy krok – pojawiła się skuteczna immunoterapia. Problem w tym, że w Polsce dostęp do niej ma tylko garstka chorych, m.in. w ramach Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych (RDTL). Przykładem, że warto załatać tę systemową lukę jest historia pana Piotra.
- Nowy lek znacząco wydłuża życie i daje szansę na wyleczenie pacjentom z drobnokomórkowym rakiem płuca, czego dowodem jest historia pana Piotra, u którego zniknął 12-centymetrowy guz
- Drobnokomórkowy rak płuca jest niezwykle agresywny, dlatego każde opóźnienie w diagnostyce i wdrożeniu leczenia drastycznie zmniejsza szanse pacjenta na przeżycie
- Mimo udowodnionej skuteczności, terapia nowym lekiem nie jest w Polsce standardowo refundowana dla tej grupy chorych, a procedura Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych (RDTL) jest zbyt wolna i ograniczona
Najbardziej agresywny nowotwór płuca
57-letni pan Piotr, były hokeista, ale niestety i palacz papierosów, znalazł się ponad rok temu wśród 6 mln Polaków chorujących na raka płuca. Gdy usłyszał diagnozę, nie wiedział jeszcze, że ma do czynienia z jednym z najtrudniejszych przeciwników. Lekarz rozwiał szybko jego nadzieje na wycięcie guza wielkości pomarańczy. Guz był nieoperacyjny, jak większość drobnokomórkowych raków płuca (DRP). Ten rodzaj nowotworu odpowiada za około 15–20 proc. wszystkich zachorowań na raka płuca, ale jego przebieg jest nieporównywalnie bardziej dramatyczny niż w innych typach nowotworów. Choroba rozwija się bardzo szybko, wcześnie rozsiewa się do innych narządów i często nawraca, nawet jeśli początkowo dobrze odpowiada na leczenie.
- Rad płuca drobnokomórkowy postrzegany jest jako wyjątkowo agresywny – tłumaczy dr Katarzyna Galwas, II Klinika Radioterapii i Chemioterapii Narodowego Instytutu Onkologii – PIB, Oddział w Gliwicach. – w przypadku raka nie drobnokomórkowego płuca opóźnienie kilku tygodni w rozpoczęciu leczenia nie wpływa na przebieg leczenia chorych. W sytuacji chorych na raka drobnokomórkowego kilka tygodni bez leczenia może oznaczać progresję choroby i pacjent traci realną szansę na radykalne leczenie, a to wpływa na przeżycie – dodaje ekspertka.
Statystyki pokazują, że tzw. pięcioletni wskaźnik przeżycia w DRP wynosi zaledwie około 7 proc. Dotychczas był to jeden z największych nierozwiązanych problemów onkologii. Leczenie opierało się głównie na chemioterapii i radioterapii, bez skutecznych terapii, które mogłyby sprawić, że choroba nie wróci. Dla pacjentów takich jak pan Piotr oznaczało to życie z poczuciem, że choroba może w każdej chwili wrócić. Nawrót bywa szybki i niespodziewany, dlatego każdy dzień bez nawrotu chorzy postrzegają jako dar od losu.
Czas w raku ucieka. Diagnostyka nie może czekać
Czas w drobnokomórkowym raku płuca jest najważniejszy. Pacjenci podkreślają, że od momentu podejrzenia choroby do rozpoczęcia leczenia często zostają pozostawieni sami sobie. Lekarze zaś chcieliby leczyć pacjentów we wczesnych stadiach, bo wtedy rosną szanse na skuteczną terapię. Niestety drobnokomórkowy rak płuca bardzo szybko progresuje, czyli mówiąc prościej – guz szybko rośnie, a komórki nowotworowe rozsiewają się po organizmie, dając przerzuty do odległych narządów, np. do głowy. Dlaczego niewielu pacjentów ma dobre wyniki leczenia? Jedną z odpowiedzi jest brak jasnej, szybkiej i przewidywalnej ścieżki diagnostycznej, a każdy dzień opóźnienia zmniejsza szanse na skuteczną terapię.
- Wystarczy miesiąc opóźnienia, by pacjent nie mógł już otrzymać terapii – mówi Aleksandra Wilk.
Wróćmy do historii pana Piotra. Wspomina on perspektywę oczekiwania na kolejne badania, poszukiwanie skierowań, brak koordynacji pomiędzy placówkami. Sam z pomocą rodziny postawił na prywatne wizyty, by przyspieszyć proces diagnozy i walczył o leczenie.
- Do tego dochodzi świadomość, że czas płynie… - mówi pan Piotr.
Pacjenci i ich bliscy mówią o kolejnym problemie, jakim nie jest sama diagnostyka czy leczenie, ale brak ciągłości procesu. Nikt nie pilnuje, czy nie traci się niepotrzebnie czasu na kolejne wizyty, skierowania, czy jest zachowana ważność badań diagnostycznych.
Przełom w leczeniu raka płuca. 12-centymetrowy guz znika
Aż do teraz w leczeniu drobnokomórkowego raka płuc nie było przełomowych terapii. Jednak globalne badanie III fazy ADRIATIC wykazało, że zastosowanie immunoterapii – durwalumabu – jako leczenia tzw. konsolidującego po radiochemioterapii znacząco wydłuża życie pacjentów z wczesnym, miejscowo zaawansowanym DRP. Durwalumab jest już stosowany w leczeniu niedrobnokomórkowego raka płuca (NDRP), stając się standardem dzięki badaniu PACIFIC. W tamtym raku jest uważany za rewolucję. Teraz dobre wyniki przynosi w DRP. Terapia jest określona w czasie, trwa maksymalnie 24 miesiące, a jej rozpoczęcie w ciągu dwóch tygodni od zakończenia radiochemioterapii daje najlepsze rezultaty. Pacjent musi spełnić ważny warunek: nie może mieć przerzutów. Dlatego im wcześniejsze stadium nowotworu, tym większe szanse na skuteczne leczenie nową immunoterapią. Pacjenci z wczesnym DRP często są w dobrym stanie ogólnym i mają realną szansę na leczenie z intencją wyleczenia. Chodzi więc nie tylko o wydłużanie życia w chorobie, ale wyleczenie jej. Durwalumab, zdaniem lekarzy może utrwalić efekt leczenia początkowego i znacząco opóźnić, a nawet zapobiec nawrotowi choroby. Pan Piotr skorzystał już z takiego leczenia, choć nie było to proste, i po roku jego 12-cm guz zniknął zupełnie.
- Mam dla kogo żyć. Moja wnusia za trzy lata idzie do komunii, a ja chciałbym przy tym być – mówi z nadzieją pan Piotr.
RDTL zamiast refundacji. Lek jest, ale niemal niedostępny
Można by powiedzieć, że to dobra wiadomość dla pacjentów, skoro jest terapia. Jednak terapia durwalumabem w leczeniu konsolidującym w miejscowo zaawansowanym DRP nie jest w Polsce refundowana. Dostęp do niej możliwy jest jedynie w wyjątkowych przypadkach, w ramach Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych. Niestety, jest to procedura czasochłonna i dostępna tylko dla nielicznych. Poza tym taki dostęp nie rozwiązuje problemu. Pan Piotr miał szczęście, bo jego lekarz uzgodnił z ministerstwem terapię w ramach RDTL. Jednak wielu pacjentów nie zdąży.
Durwalumab jest w Polsce od lat refundowany w leczeniu niedrobnokomórkowego raka płuc, a także stosowany w drobnokomórkowym raku płuc w stadium rozległym w połączeniu z chemioterapią. Klinicyści podkreślają, że rozszerzenie refundacji na miejscowo zaawansowany DRP byłoby logicznym i koniecznym krokiem.
- W kontekście drobnokomórkowego raka płuca sytuacja wygląda jeszcze dramatyczniej. To nowotwór niezwykle agresywny, szybko postępujący, przez dekady pozbawiony leczenia z intencją wyleczenia. Przełomowa immunoterapia w postaci konsolidacji po radiochemioterapii dotyczy postaci ograniczonej – bez przerzutów odległych, ale nieoperacyjnej. To właśnie tacy pacjenci, jak pan Piotr, mają dziś szansę na radykalne leczenie – mówi Aleksandra Wilk. - W jego przypadku 12-centymetrowy guz zniknął, a on sam po roku terapii normalnie funkcjonuje. Kosi trawnik, wrócił do codziennych aktywności, czuje się dobrze. Jeszcze kilka lat temu taki pacjent najprawdopodobniej nie dożyłby nawet momentu, w którym mógłby opowiedzieć swoją historię decydentom.
Problem w tym, że takich pacjentów jest w Polsce garstka. Terapia nie jest refundowana, dostępna jest wyłącznie w ramach RDTL. Eksperci mówią o pojedynczych osobach w skali kraju. Tymczasem czas w drobnokomórkowym raku płuca na zastosowanie leczenia liczony jest w tygodniach – czasem to miesiąc. Każde opóźnienie może oznaczać utratę szansy na leczenie radykalne.
- Dlatego pacjenci z drobnokomórkowym rakiem płuca potrzebują dziś przede wszystkim trzech rzeczy: szybkiej diagnozy, skoordynowanej ścieżki leczenia i realnego dostępu do terapii, która już istnieje i działa. Bez tego nawet największy postęp medycyny pozostaje tylko teorią – podkreśla Aleksandra Wilk.
Zapytaliśmy ministerstwo zdrowia o możliwości wejścia do refundacji. Otrzymaliśmy informację, że w sprawie leku toczy się postępowanie o objęcie refundacją, jednak jest ono niejawne. Pacjenci czekają więc na rozstrzygnięcie.