Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Choroby i leczenie > Taki znak wysłało ciało, gdy zachorowała na raka. Jeden szczegół ją uratował
Marta Uler
Marta Uler 17.02.2026 10:35

Taki znak wysłało ciało, gdy zachorowała na raka. Jeden szczegół ją uratował

Taki znak wysłało ciało, gdy zachorowała na raka. Jeden szczegół ją uratował
Karolina Skiba opowiedziała o swojej walce z rakiem. Fot. Pacjenci

Diagnoza nowotworu to moment, który zmienia życie, ale droga do niej bywa pełna przeszkód, nawet ze strony personelu medycznego. O ignorowaniu intuicji pacjenta, lekceważącym podejściu pierwszego lekarza i walce o właściwe rozpoznanie rozmawiają Agata Gwiazdowska i jej gość na kanale Pacjenci.pl – Karolina Skiba, która zachorowała na raka piersi.

  • Karolina Skiba wyczuła zmianę w piersi przypadkiem podczas pielęgnacji ciała, mimo braku obciążeń rodzinnych
  • Pierwsza lekarka zbagatelizowała problem, wyśmiewając obawy pacjentki i sugerując zwykłą torbiel
  • Dopiero determinacja matki i wizyta u zaufanego specjalisty pozwoliły na szybką biopsję i wykrycie nowotworu

Intuicja, której nie wolno ignorować

Wiele historii onkologicznych zaczyna się niepozornie. W przypadku Karoliny Skiby, aktywistki i pacjentki onkologicznej, sygnałem alarmowym była rutynowa czynność pielęgnacyjna. Podczas balsamowania ciała wyczuła ona w piersi niewielkie zgrubienie. Mimo że w jej rodzinie nikt wcześniej nie chorował na raka, a ona sama była młodą kobietą, jej organizm wysłał silny sygnał ostrzegawczy. Towarzyszył temu nagły ucisk w żołądku i atak paniki, który trudno było racjonalnie wytłumaczyć. Guzek był mały – miał wymiary około pół centymetra na siedem milimetrów – co sprawiało, że łatwo było go przeoczyć lub zbagatelizować.

Wyczucie tak małej zmiany graniczy z cudem, co później potwierdzali inni lekarze. Jednak sam fakt odkrycia guzka był dopiero początkiem trudnej drogi. Kobieta, kierowana przeczuciem, natychmiast skonsultowała się z mamą, która jest pielęgniarką. To właśnie wsparcie bliskich i zaufanie do własnego ciała stały się kluczowe w dalszym procesie diagnostycznym. Pacjentka podkreśla, że intuicja kobiet jest potężnym narzędziem, którego nie należy zagłuszać logicznymi argumentami o „niskim prawdopodobieństwie” czy młodym wieku.

– „Mamy intuicję i ja w nią wierzę. Trzeba jej słuchać” – mówi Karolina Skiba.

Błąd lekarski i walka o powagę sytuacji

Najbardziej wstrząsającym elementem tej historii jest zderzenie pacjentki z pierwszym lekarzem, który wykonywał badanie USG. Zamiast profesjonalnego podejścia i weryfikacji obaw, Karolina spotkała się z lekceważeniem, a wręcz wyśmianiem. Lekarka w szpitalu w Zgierzu, sugerując się młodym wiekiem pacjentki (30 lat), uznała zmianę za niegroźną torbiel, ignorując specyficzne cechy obrazu USG oraz niepokój badanej. Tego typu sytuacje, w których personel medyczny umniejsza obawy pacjentów, mogą prowadzić do tragicznych opóźnień w leczeniu.

„Pani doktor, która robiła mi USG, wyśmiała mnie, powiedziała, że to jest torbiel, że przecież jestem młoda…” – wspomina Karolina.

Dla młodej kobiety usłyszenie od specjalisty, że „panikuje”, mogło być sygnałem do zaprzestania dalszych badań. Wiele osób w takiej sytuacji wraca do domu uspokojonych autorytetem lekarza, tracąc cenny czas, podczas gdy nowotwór się rozwija. W tym przypadku kluczowa okazała się postawa matki Karoliny, która nie pozwoliła córce odpuścić i nalegała na konsultację z innym specjalistą. To pokazuje, jak ważne jest, aby w przypadku jakichkolwiek wątpliwości zawsze szukać drugiej opinii medycznej, zwłaszcza gdy diagnoza opiera się na założeniach, a nie na pogłębionych badaniach.

Właściwa diagnoza i wyścig z czasem

Dzięki determinacji rodziny Karolina trafiła do zaufanego lekarza w Łodzi, który podszedł do sprawy z należytą powagą. Już pierwsze spojrzenie na zmianę w badaniu ultrasonograficznym wystarczyło, by specjalista odrzucił tezę o torbieli. Jego reakcja była natychmiastowa i zdecydowana – skierowanie na biopsję w trybie pilnym, już następnego dnia. 

Ostateczna diagnoza potwierdziła najgorsze obawy: to nie była torbiel, lecz nowotwór o stopniu złośliwości G3, co oznacza szybko rosnącego raka. Późniejsze badania wykazały, że był to rak trójujemny, który jest szczególnie agresywny i trudniejszy w leczeniu farmakologicznym, ponieważ nie reaguje na terapie hormonalne. Szybka biopsja i natychmiastowe wdrożenie leczenia (operacja, a następnie chemioterapia) były możliwe tylko dzięki temu, że pacjentka nie uwierzyła pierwszej, błędnej diagnozie. Historia ta jest przestrogą, by nigdy nie bagatelizować zmian w ciele i domagać się rzetelnych badań.

Wybór Redakcji
wycofane leki
GIF pilnie wycofuje ten lek z całej Polski. "Rygor natychmiastowej wykonalności"
sińce pod oczami
Sińce pod oczami mogą być objawem raka. Kiedy to "taka uroda", a kiedy alarm?
emerytura
Upewnij się, że masz ten dokument w portfelu. Nie każdy wyrabia, a w razie wojny może uratować życie
HPV/Robert Brawura Biskupski Samaha
Międzynarodowy Dzień Świadomości HPV. Lekarz tłumaczy, jak się ustrzec przed rakiem
To nie zawsze zwykła cukrzyca
To nie zawsze zwykła cukrzyca. Lekarz wyjawia, u kogo może być objawem guza trzustki
Kobieta z półpaścem
Co wiesz o półpaścu?
Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: