Ból gardła, gorączka, katar. Jak odróżnić grypę od zwykłego przeziębienia?
Gdy za oknem panuje szczyt zachorowań, a nasze samopoczucie nagle się pogarsza, kluczowe staje się pytanie: czy to tylko przeziębienie, czy już groźna dla życia grypa? Główny Inspektor Sanitarny alarmuje – w tym sezonie z powodu grypy zmarło już ponad tysiąc osób. Dlatego warto wiedzieć, że istnieje jeden konkretny sygnał, który pozwala odróżnić zwykłą infekcję od agresywnego podtypu K, który dominuje w polskich przychodniach.
- Kluczowy sygnał – jak odróżnić grypę w 5 minut?
- Tragiczne statystyki: Dr Grzesiowski o liczbie zgonów w Polsce
- Agresywny podtyp K i wariant A(H3N2) – co o nich wiemy?
- Czy wciąż warto się szczepić?
- Zalecenia Sanepidu: Jak nie przynieść wirusa do domu?
Kluczowy sygnał – jak odróżnić grypę w 5 minut?
Tym, co pozwala postawić wyraźną granicę między infekcjami, jest nagłość wystąpienia objawów. W przypadku grypy pacjenci często potrafią wskazać dokładną godzinę, w której poczuli się gorzej. Jeśli jeszcze rano czułeś się świetnie, a po południu dosłownie „ścięło Cię z nóg”, prawdopodobnie zaatakował wirus grypy.
Kluczowym objawem towarzyszącym nagłemu osłabieniu jest bardzo wysoka gorączka (powyżej 38,5-39 stopni) oraz silne bóle mięśniowo-stawowe. W zwykłym przeziębieniu ból mięśni prawie nie występuje, a gorączka rozwija się powoli i jest znacznie niższa. Przy grypie ból jest tak intensywny, że pacjent często nie ma siły wykonać najprostszych czynności.
Przeczytaj też: Grypa czy przeziębienie? To czasem trudno odróżnić. Lekarka: “Korzystajmy z testów”
Tragiczne statystyki: Dr Grzesiowski o liczbie zgonów w Polsce
Sytuacja epidemiologiczna w kraju jest poważna:
„Od 1 września 2025 r. do 1 lutego 2026 r. z powodu grypy zmarło 1061 osób. W analogicznym okresie w poprzednim sezonie grypowym liczba zgonów wyniosła 1538 - powiedział PAP Główny Inspektor Sanitarny, Paweł Grzesiowski.
Mimo wszystko lekarze ostrzegają przed bagatelizowaniem problemu. Najwięcej hospitalizacji oraz przypadków śmiertelnych odnotowuje się w grupie osób powyżej 50. roku życia. Wskaźnik zachorowań na przełomie stycznia i lutego osiągnął niepokojący poziom 397,2 przypadków na 100 tys. osób, co przewyższa szczytowe punkty z poprzedniego roku. Co ciekawe, mniejszą liczbę zachorowań obserwuje się obecnie w województwach, w których w styczniu trwały ferie, co potwierdza wpływ skupisk ludzkich na rozprzestrzenianie się wirusa.
Agresywny podtyp K i wariant A(H3N2) – co o nich wiemy?
W obecnym sezonie dominuje wirus grypy typu A(H3N2), a konkretnie jego nowa linia – podtyp K. To właśnie on odpowiada za większość zachorowań w Polsce. Charakteryzuje się dużą zakaźnością i potrafi bardzo szybko omijać bariery ochronne organizmu, wywołując:
- gwałtowne dreszcze,
- głębokie zmęczenie
- oraz suchy kaszel.
Dobra wiadomość jest taka, że dostępna obecnie szczepionka czterowalentna (chroniąca przed dwoma podtypami grupy A i dwoma grupy B) zachowuje skuteczność. W przypadku dominującego podtypu K wynosi ona około 50-70 proc., co znacząco zmniejsza ryzyko ciężkiego przebiegu choroby i hospitalizacji.
Czy wciąż warto się szczepić?
Szczytowy okres zachorowań w Polsce trwa od stycznia do marca, dlatego dr Grzesiowski podkreśla: wciąż nie jest za późno na szczepienie. Nabycie odporności zajmuje organizmowi od 10 do 14 dni. W tym sezonie z tej formy ochrony skorzystało już 2,2 mln Polaków, co jest wynikiem lepszym niż w ubiegłym roku (1,8 mln).
Szczepienia są szczególnie zalecane osobom z grup ryzyka:
- dzieciom do 14. roku życia i seniorom (50+),
- osobom z przewlekłymi schorzeniami i kobietom w ciąży,
- pracownikom ochrony zdrowia, oświaty oraz placówek opieki.
Zalecenia Sanepidu: Jak nie przynieść wirusa do domu?
W obliczu trwającej fali zachorowań Państwowa Inspekcja Sanitarna przypomina o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Oprócz szczepień kluczowe jest:
- częste mycie rąk,
- zakrywanie ust podczas kaszlu,
- zachowanie dystansu społecznego (min. 1,5 m).
W miejscach dużych skupisk ludzkich zaleca się noszenie masek ochronnych. Jeśli poczujesz się gorzej, najważniejsza jest samoizolacja domowa przez 5-7 dni oraz – jeśli to możliwe – przejście na pracę zdalną. Takie działanie pozwala nie tylko na szybszą regenerację własnego organizmu, ale przede wszystkim chroni innych przed zarażeniem groźnym podtypem wirusa.