"Ołowiane dzieci" były naprawdę i nadal są. Ponad 260 tys. małych Polaków może być narażonych na zatrucie ołowiem
Historia dr Jolanty Wadowskiej-Król, która w latach 70. XX wieku ratowała dzieci z katowickich Szopienic przed epidemią ołowicy, powraca do zbiorowej świadomości za sprawą nowego serialu Netfliksa. Choć od tamtych wydarzeń minęło pół wieku, problem zatrucia metalami ciężkimi wciąż jest realny. Raporty wskazują, że tysiące dzieci w Polsce nadal żyje w cieniu niewidzialnego zagrożenia, które trwale uszkadza ich organizmy.
- Zapomniana epidemia z Szopienic i serialowy powrót do przeszłości
- Czym jest ołowica?
- Niewidzialne zagrożenie w glebie i powietrzu
- Jak chronić najmłodszych przed toksycznym dziedzictwem?
Zapomniana epidemia z Szopienic i serialowy powrót do przeszłości
W latach 70. XX wieku w katowickiej dzielnicy Szopienice rozegrał się dramat, który przez lata próbowano ukryć przed opinią publiczną. Dr Jolanta Wadowska-Król, pediatra nazywana „doktórką od familoków”, zauważyła u swoich małych pacjentów niepokojące objawy: anemię, bladość i opóźnienia w rozwoju. Okazało się, że dzieci żyjące w cieniu wielkiej huty metali nieżelaznych masowo chorują na ołowicę. Lekarka, mimo nacisków ówczesnych władz PRL, przebadała tysiące dzieci, walcząc o ich leczenie i przesiedlenie z najbardziej skażonych terenów.
Dziś tę poruszającą historię możemy poznać dzięki nowemu polskiemu serialowi Netfliksa pt. „Ołowiane dzieci”, opartemu na książce Michała Jędryki. Produkcja ta przypomina, że walka dr Wadowskiej-Król uratowała setki osób przed niepełnosprawnością i śmiercią. Serial to nie tylko thriller medyczny, ale też hołd dla odwagi kobiety, która sprzeciwiła się systemowi, by chronić najbardziej bezbronnych.
Czym jest ołowica?
Ołowica to ostre lub przewlekłe zatrucie ołowiem, który jest metalem niezwykle toksycznym. Ołów nie pełni żadnej pozytywnej roli w ludzkim ciele – zamiast tego kumuluje się w tkankach, niszcząc narządy wewnętrzne. U dzieci jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ ich organizmy intensywniej wchłaniają toksyny. Zatrucie atakuje przede wszystkim układ nerwowy i krwiotwórczy.
Charakterystyczne objawy, na które warto zwrócić uwagę, to:
- "Ołowiana cera" – ziemisty, szary odcień skóry;
- "Rąbek ołowiowy" – niebiesko-czarna obwódka na dziąsłach;
- Zaburzenia koncentracji, problemy z myśleniem i nauką;
- Nawracające bóle brzucha (tzw. kolka ołowicza) oraz niedokrwistość.
„Po pierwsze (ekspozycja na ołów – przyp.red.) powoduje uszkodzenie w obrębie układu krwionośnego. Proces dojrzewania czerwonych krwinek jest zaburzony, a co za tym idzie, dochodzi do anemii. Po drugie, u dzieci zaatakowany jest ośrodkowy układ nerwowy, co powoduje dysfunkcje w obszarze neurobehawioralnym. Dzieci mają problem z myśleniem, kojarzeniem, koncentracją, zaburzeniu ulegają funkcje poznawcze. U dorosłych jest trochę inaczej, dlatego, że zaatakowany jest obwodowy układ nerwowy, co daje takie objawy jak mrowienie, drętwienie czy przeczulica skóry kończyn górnych lub dolnych” – powiedział w medonet.pl toksykolog dr Eryk Matuszkiewicz.
Niewidzialne zagrożenie w glebie i powietrzu
Mogłoby się wydawać, że problem zniknął wraz z zamknięciem starych hut, ale liczby mówią co innego. Według raportu UNICEF, ponad 260 tysięcy dzieci w Polsce może doświadczać zatrucia ołowiem. Nasz kraj zajął 29. miejsce w rankingu 43 państw pod względem narażenia najmłodszych na ten metal. Ołów wciąż jest obecny w pyle, starej farbie, a przede wszystkim w glebie na terenach poprzemysłowych.
Jak wyjaśnia w PAP Joanna Gajda-Wyrębek z NIZP PZH-PIB:
„Bardzo istotne jest, gdzie dziecko żyje. Jeśli wychowuje się pod hutą miedzi w Legnicy czy na Śląsku (...) ma większy poziom ołowiu we krwi niż dziecko z Podlasia”.
Dr Matuszkiewicz podkreśla, że zagrożenie bywa też nagłe i nietypowe – niedawno leczył pacjentów zatrutych ołowiem na... strzelnicy. Ołów z amunicji i pył unoszący się w takich miejscach to realne ryzyko dla układu nerwowego.
Jak chronić najmłodszych przed toksycznym dziedzictwem?
Ołów osiada na narządach i kościach, a proces jego usuwania z organizmu jest niezwykle powolny – z kości znika średnio po pięciu latach, a czasem znacznie dłużej. Dlatego tak ważna jest profilaktyka. Eksperci radzą, aby zwracać szczególną uwagę na to, gdzie bawią się dzieci. Choć piaskownice są regularnie kontrolowane, to gleba w parkach czy na boiskach w rejonach uprzemysłowionych może wciąż zawierać niebezpieczne stężenia metali.
Oto kilka praktycznych porad:
- Dbaj o higienę: Mycie rąk po powrocie z podwórka istotnie zmniejsza ryzyko przypadkowego połknięcia zanieczyszczonego pyłu.
- Uważaj na dietę: Niektóre produkty, jak grzyby czy warzywa liściaste z terenów skażonych, kumulują więcej ołowiu.
- Reaguj na objawy: Jeśli Twoje dziecko jest przewlekle osłabione, ma anemię, której nie udaje się wyleczyć dietą, lub wykazuje zaburzenia koncentracji – warto oznaczyć poziom ołowiu we krwi.