prof. dr hab. n. med. Krzysztof Narkiewicz kierownik Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego
fot. Świat Lekarza
Autor Bożena Stasiak - 4 Września 2020

Prof. Krzysztof Narkiewicz: Hasło „Zostań w domu” w wielu przypadkach może stać się początkiem dramatu

Z początkiem pandemii hasło „Zostań w domu” było bardzo popularne, także w placówkach służby zdrowia, do których, w obawie przed koronawirusem, trafiało o wiele mniej pacjentów niż przed pandemią. Dla wielu z nich musiało się to źle kończyć. Dlatego, jako jedni z pierwszych, kardiolodzy propagowali akcję „Nie zostań w domu”, kierując ją przede wszystkim do tych osób, które rezygnowali z osobistego kontaktu z lekarzem nawet w sytuacji, gdy zauważali u sienie niepokojące objawy.

- Mieliśmy potem do czynienia u nas w klinice z „przechodzonymi”, kilkudniowymi zawałami, ze znacznym uszkodzeniem serca i jego niewydolnością czy przyjęciami pacjentów w zaawansowanym stadium choroby podstawowej – mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Narkiewicz kierownik Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – Bo hasło „Zostań w domu” jest całkowicie słuszne, ale trzeba podchodzić do niego z rozsądkiem i rozwagą. W sytuacji, kiedy pojawia się jakiś stan nagły, zaostrzenie choroby, kiedy zaczyna się dziać coś, co do tej pory się nie zdarzało, silny ból w klatce piersiowej, narastająca duszność, uczucie słabości, należy natychmiast skontaktować się z lekarzem. Niebezpieczne są skoki ciśnienia tętniczego i w ogóle wysokie ciśnienie. Jeśli osoba z nadciśnieniem wcześniej nie była leczona, pierwsza wizyta powinna być „fizykalna”, w żadnym razie nie może to być teleporada.

- Coraz powszechniejsze stają się w terapii nadciśnienia tętniczego leki złożone, komfortowe i dla pacjenta, i dla lekarza. Jeśli zamiast kilku tabletek dziennie, przyjmowanych o różnych porach, pacjent ma teraz możliwość zażywania jednej, to jest to dla niego, po pierwsze, o wiele bardziej komfortowe, a po drugie, o tej tabletce łatwiej mu będzie pamiętać niż o kilku. Czyli, korzyść terapeutyczna oczywista. A lekarz, zamiast przepisywać te kilka leków, zaordynuje tylko jeden. Czy pacjent, leczony lekiem złożonym, może rzadziej korzystać z porady „fizykalnej”? Praktyka zdaje się to potwierdzać…

- Istotnie, to wynika także z istoty leków złożonych, które, mimo mniejszej dawki, działają skuteczniej, szybciej osiąga się przy nich efekt hipotensyjny, a poza tym preparaty te zmniejszają ryzyko wystąpienia zdarzeń niepożądanych. Biorąc to wszystko pod uwagę, właśnie w okresie trwania pandemii maja one szczególna wartość.

Jednak o tym, u kogo zastosować określoną kombinację leków, decyduje wiele czynników, podobnie jak o tym, czy będzie to monoterapia, czy terapia skojarzona. Inne kombinacje zastosujemy u młodszych pacjentów, z niepowikłanym nadciśnieniem tętniczym, z niskim ryzykiem sercowo-naczyniowym, a inne u pacjentów starszych, chorych po udarze czy zawale, czy z powikłaniami nerkowymi.

Tak wiec leki złożone i teleporady to bardzo dobre rozwiązanie, ale trzeba do nich podchodzić indywidualnie. A jeśli chodzi o wizyty online, to widziałbym je raczej jako hybrydowe – co druga – trzecia wizyta powinna odbywać się w poradni.

Następny artykuł