prof. dr hab. n. med. Marek Wojtukiewicz, kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, ordynator oddziału Onkologii Klinicznej Białostockiego Centrum Onkologii Klinicznej
fot. Złoty Otis
Autor Bożena Stasiak - 13 Lipca 2020

Prof. Marek Wojtukiewicz: Bezpieczne wakacje pacjenta onkologicznego

Jeszcze przed pandemią wielu chorym na nowotwory sama myśl o wyjeździe na wakacje wydawała się czymś nierealnym do spełnienia. Problemem dla nie nich nie było „gdzie, kiedy ?”, ale „czy w ogóle? Pandemia pogłębiła te rozterki. Tylko że, nawet w tym trudnym dla wszystkich czasie, również chorzy onkologicznie mogą, a w niektórych przypadkach nawet powinni, korzystać z wakacyjnego wypoczynku. A jak to zrobić, żeby urlop pomógł, a nie zaszkodził? O tym rozmawiamy z prof. dr hab. n. med. Markiem Wojtukiewiczem, kierownikiem Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, ordynatorem oddziału Onkologii Klinicznej Białostockiego Centrum Onkologii Klinicznej. - Jechać czy nie jechać na wakacje? Zapewne niejeden chory na nowotwór, stojąc przed takim dylematem, zrezygnuje z wyjazdu…

- Zacznijmy od tego, że pacjent pacjentowi nierówny. Inne będą zalecenia dla pacjenta zaczynającego terapię, inne dla tego, który jest w jej trakcie, a jeszcze inne dla chorego po ukończeniu leczenia. Celem takiego wyjazdy jest relaks, okres wytchnienia, dlatego też chory powinien na początek zadać sobie kilka pytań: czy to jest dobry czas na wakacyjny wypoczynek, czy na tym zyskam, czy stracę? Bo jeśli terapia chorego wymaga jego obecności na miejscu, to powinien wziąć to pod uwagę, żeby np. nie wypaść z programu lekowego. Taki wyjazd należy więc planować z lekarzem prowadzącym, biorąc pod uwagę nie tylko uwarunkowania medyczne, ale też administracyjne.

- A jeśli od strony administracyjnej i medycznej nie ma przeciwskazań…

- Ten kontakt z lekarzem jest nadal potrzebny, przede wszystkim dlatego, żeby lekarz poinformował pacjenta, jak się do wyjazdu przygotować, na jakie ewentualne zagrożenia zwrócić uwagę. Pacjent onkologiczny to pacjent szczególny, obciążony dużym ryzykiem narażenia na infekcje, chorobę zakrzepowo-zatorową, jeśli będzie długo podróżował w pozycji siedzącej, zakażenia wieloukładowe, będące powikłaniami po chemio- czy radioterapii. To pacjent bardziej narażony na zatrucia pokarmowe, oparzenia słoneczne. Oczywiście znaczenie ma rodzaj nowotworu, na jaki choruje, ale z pewnością każdy z chorych ma mniejszą wydolność i zwiększone ryzyko zachorowania na inne choroby, które u osoby zdrowej byłyby może bez znaczenia.

- Decyzja zapadła, pacjent jedzie. Jego torba podróżna zapewne będzie o wiele cięższa niż bagaż osoby zdrowej?

- Niekoniecznie, ale są rzeczy, których nie wolno mu zapomnieć. To oczywiście niezbędne leki, które być może będą wymagały odpowiedniego zabezpieczenia na czas podróży, głównie odpowiedniej temperatury, wilgotności. Lista leków powinna być uzupełniona sposobami dawkowania. To także preparaty przeciwsłoneczne, bo pamiętajmy, że skóra po chemio-czy radioterapii jest dużo bardziej wrażliwa na słońce. Pacjenci z obrzękiem limfatycznym powinni zaopatrzyć się w mankiety lub pończochy o stopniowanym ucisku.

- Przed wyjazdem wskazane jest uzyskanie od lekarza kserokopii kart informacyjnych z leczenia szpitalnego oraz skrótu przebiegu leczenia (epikryzy) w co najmniej dwóch egzemplarzach. Jedną można stale nosić przy sobie, drugą trzymać w bagażu, a trzecią dać na przechowanie osobie towarzyszącej. I tu kolejna ważna informacja: wczasowicz „onkologiczny” powinien wyruszać na swoje wakacje z osobą towarzyszącą. Nie tylko na wypadek, gdyby potrzebował on zorganizowania pomocy, ale dla zapewnienia lepszego komfortu psychicznego.

- Co jeszcze pacjent onkologiczny powinien mieć na uwadze, przygotowując się do wyjazdu na wakacje?

- Na pewno wskazany jest wcześniejszy rekonesans dotyczący miejsca, gdzie pacjent będzie przebywał, np. czy są zainstalowane odpowiednie zabezpieczenia, jeśli pacjent jest niepełnosprawny ruchowo. To zresztą dotyczy samej podróży. Warto upewnić się wcześniej, gdzie znajduje się najbliższa placówka medyczna, w której chory, w razie potrzeby, mógłby uzyskać pomoc. I taki adres, z telefonami, mieć przy sobie.

- I oto już jesteśmy na miejscu…

- Należy wsłuchiwać się w sygnały, jakie daje ciało i żadnego nie lekceważyć. Unikać nadmiernego wysiłku, nie wahać się prosić o pomoc, także o wózek inwalidzki na lotnisku, jeśli po wyjściu z samolotu poruszanie się będzie sprawiało trudność. Unikać wysokich temperatur, jedzenia i picia z niepewnego źródła, stale nawadniać organizm. Unikać wszelkich potencjalnych źródeł zakażenia. Bardzo często i dokładnie (co najmniej przez 20 – 30 sekund) myć ręce. Wszystko po to, żeby wrócić w jak najlepszej formie, co pozwoli szybciej wrócić do zdrowia.

Następny artykuł