Od września 2026 r. w wybranych szkołach podstawowych i średnich w Polsce wdrożony zostanie program edukacyjny pod nazwą „Pakt dla zdrowia”. Inicjatywa prowadzona przez Fundację Mentalnie Równi ma na celu walkę z rosnącą falą dezinformacji medycznej wśród najmłodszych.Na czym dokładnie polegają założenia „Paktu dla zdrowia”?Jakie koszty systemowe generują internetowe mity medyczne?Jak weryfikować informacje zdrowotne w przestrzeni domowej?
Ministerstwo Edukacji Narodowej domyka przygotowania do dużych zmian w szkołach. Od września 2026 roku uczniowie podstawówek nie będą mogli swobodnie wyciągać telefonów na lekcjach ani na przerwach. Rząd zdecydował się na ten ruch, bo statystyki dotyczące kondycji psychicznej dzieci są alarmujące, a problem uzależnienia od sieci dotyka coraz młodsze roczniki.Zasady nowej reformy w szkołach podstawowychSamodzielność placówek w egzekwowaniu przepisówWpływ ekranów na rozwój psychofizyczny i naukęKonsekwencje zdrowotne i zaburzenia rytmu dobowego
Nowy przedmiot w szkołach – edukacja zdrowotna – od początku wzbudza emocje. Rodzice mają czas tylko do dziś, aby złożyć oświadczenie o rezygnacji dzieci z zajęć. Tymczasem z najnowszego sondażu SW Research wynika, że Polacy w sprawie nowego przedmiotu są podzieleni. Co ciekawe, różnice w opiniach widać wyraźnie w zależności od wieku respondentów.Ponad połowa Polaków popiera edukację zdrowotną w szkołachNajmłodsi dorośli wyrażają największe wątpliwości wobec nowych zajęćKonserwatywne środowiska apelują o wypisywanie dzieci z przedmiotuDecyzja rodziców musi zapaść najpóźniej do 25 września
Niemal jedna trzecia rodziców przyznaje, że w minionym roku ich dziecko w wieku 7- 18 lat doświadczyło nieprzewidzianego zdarzenia lub wypadku, a ponad połowa rodziców obawia się takiej sytuacji — wynika z badań LINK4. Najczęściej dochodzi do złamań kości i zwichnięcia stawów, ale rodzice i dzieci mierzą się także z innymi problemami, takimi jak depresja dziecięca czy konieczność długotrwałej rehabilitacji. W takich przypadkach pomocne jest ubezpieczenie NNW, a także dodatkowe ubezpieczenia.
Prezydent Karol Nawrocki ogłosił w mediach społecznościowych, że wypisał syna z nieobowiązkowych zajęć z edukacji zdrowotnej. Deklaracja wywołała burzę – od gorących komentarzy polityków po głos ekspertów, który przypomina, że przedmiot ma chronić zdrowie młodych ludzi, a nie „indoktrynować”.Prezydent uzasadnia krok „obroną wartości chrześcijańskich” Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska przekonuje, że edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa Rodzice decydują, ale stawką jest świadome dbanie o zdrowie dzieci i nastolatków
We wrześniu 2025 roku w polskich szkołach pojawił się nowy przedmiot – edukacja zdrowotna. W tym roku udział w zajęciach nie jest obowiązkowy, rodzice mogą z nich wypisać swoje dzieci. Czy warto? Sprawdzamy, czy jest się czego obawiać i jak będą wyglądały lekcje edukacji zdrowotnej.Edukacja zdrowotna startuje od września 2025 r. jako nieobowiązkowy przedmiot, którego celem jest wszechstronne dbanie o zdrowie fizyczne i psychiczne uczniów Zajęcia poprowadzą nauczyciele biologii, WF-u, psychologowie oraz specjaliści medyczni Program obejmuje m.in. zdrowe odżywianie, profilaktykę chorób, higienę cyfrową i radzenie sobie ze stresem
Pierwszy dzwonek tuż-tuż, a wraz z nim decyzje o plecaku, biurku, krześle i butach. Od tych wyborów zależy komfort i zdrowie dziecka – zwłaszcza kręgosłupa i stóp. Sprawdzamy, co naprawdę ma znaczenie i ile powinien ważyć szkolny plecak.Plecak z zawartością: najlepiej 10–15% masy ciała (w klasach 1–3 bliżej 10%).Szerokie, regulowane szelki, pas piersiowy i elementy odblaskowe zwiększają bezpieczeństwo i komfort.Ergonomia w domu + codzienny ruch (min. 60 minut) ograniczają ryzyko problemów z postawą.
Od 1 września 2025 roku w polskich szkołach pojawi się nowy przedmiot – edukacja zdrowotna. Ma wspierać uczniów w dbaniu o zdrowie fizyczne, psychiczne i relacje społeczne. Jednak część hierarchów Kościoła katolickiego apeluje do rodziców, by nie wyrażali zgody na uczestnictwo dzieci w tych zajęciach. Skąd wynika ten opór i co naprawdę zawiera program?Episkopat alarmuje: „genderowa koncepcja płci” i „systemowa deprawacja dzieci”,1 godzina tygodniowo, ocena opisowa – zajęcia nie wpłyną na średnią,Cel państwa: ograniczyć choroby cywilizacyjne; dziś co piąty europejski nastolatek ma nadwagę lub otyłość.
Od 1 lipca Zakład Ubezpieczeń Społecznych przyznał świadczenie 300+ z programu „Dobry Start” blisko 3,3 mln uczniów. Według danych ZUS na konta rodzin trafiło już 634 mln zł. Z programu – w określonych sytuacjach – skorzystają również obywatele Ukrainy; warunkiem jest nauka dziecka w polskim systemie oświaty.„Dobry Start” ułatwia rodzicom pokrycie kosztów wyprawki szkolnej Komu przysługuje świadczenie 300+ na dziecko? Jak uzyskać świadczenie 300+ w ramach programu?
„94% dzieci nie spełnia fundamentalnych kompetencji ruchowych” – ostrzegał w zeszłym roku prof. dr hab. Bartosz Molik, rektor Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Spadek kondycji fizycznej wśród dzieci i młodzieży w Polsce to zjawisko, które nasila się od lat 90. ubiegłego stulecia i osiągnęło apogeum w czasie pandemii. Czy nowa podstawa programowa wychowania fizycznego rozwiąże ten problem?Aż 94% dzieci w Polsce nie spełnia podstawowych kompetencji ruchowych – problem narasta od lat 90. XX w. Nowa podstawa programowa WF od 1 września kładzie nacisk na rozwój umiejętności ruchowych, motywację i zdrowy styl życia Dla osiągnięcia realnych zmian kluczowe będzie zaangażowanie rodziców, szkół i lokalnych społeczności w promowanie aktywności fizycznej jako codziennego nawyku
Czy matematyka może być narzędziem do segregacji uczniów? Zdaniem niektórych osób – jak najbardziej. Nie każdy uczeń posiada takie same predyspozycje do nauki tego przedmiotu, to jasne. Najsłabszym ogniwem zdecydowanie jest młodzież z dyskalkulią. Dla nich taki egzamin, jak np. matura, to ogromne wyzwanie. Psycholożka Anna Drożdż wystosowała do posłów petycję, w której pisze: „Zwracam się z żądaniem zniesienia obowiązkowej, pisemnej matury z matematyki”.
Nie każdy kocha matematykę... ale niektórzy mają z tą nauką wyjątkowe problemy. Określa się to mianem dyskalkulii. Są to trudności w rozumieniu i wykonywaniu zadań matematycznych. Co istotne – absolutnie nie chodzi tu o jakieś deficyty inteligencji, choć często właśnie z takimi opiniami na swój temat muszą mierzyć się dzieci dotknięte tym zaburzeniem.O tym, na czym dokładnie polega dyskalkulia i jak można sobie z nią radzić, opowiada nam Urszula Grzegorczyk z Akademii Dysleksji, pracująca według nowoczesnej i w Polsce mało rozpowszechnionej Metody Davisa.
W Polsce każdy uczeń, zarówno uczący się w szkole publicznej, jak i niepublicznej, ma prawo do uzyskania pomocy i wsparcia od psychologa, jeżeli ma jakieś trudności w sprostaniu wymaganiom edukacyjnym. Z kolei dyrektorzy szkół mają obowiązek zatrudnić psychologa. Jednak, jeżeli szukają i nie mogą znaleźć, nie ma żadnych kar. A braki kadrowe, zwłaszcza w placówkach państwowych, są i to znaczące. Trochę z powodu niezbyt wysokich pensji psychologów szkolnych, a trochę dlatego, że ścieżka kariery w szkołach jest długa i trudna. Dochodzi do takich sytuacji, że wsparcia psychologicznego udzielą dzieciom w szkołach inni nauczyciele, np. katecheci.
Bezpieczeństwo na drodze to ważny temat, zwłaszcza w kontekście dzieci. Te najmłodsze, nawet jeśli chodzą już do szkoły, zwykle odprowadzane są przez opiekunów, a później – odbierane są przez nich z placówki.Szkoła ruszyła kilka tygodni temu i wielu rodziców zastanawia się, czy dziecko, jeśli dobrze zna już drogę, mieszka blisko, może wracać do domu samodzielnie. Warto wiedzieć, co na ten temat mówią przepisy prawa.
Legitymacja uczniowska to dokument, który dzieci powinny mieć przy sobie, żeby uzyskać zniżki na przejazdy, komunikację miejską czy wejścia do różnych atrakcji. Dlatego uczniowie często noszą ją przy sobie.Ważne też, by wiedzieć, że forma legitymacji się zmienia. Od 12 lipca tego roku szkoły już nie będą mogły wydawać papierowego świstka z pieczątkami. Czas więc wyrobić dziecku nowy dokument.
Już dziś możesz złożyć wniosek na 300+. Warto nie czekać z tym na ostatnią chwilę, bo im szybciej to zrobimy, tym wcześniej dostaniemy pieniądze. A jeśli wpłyną na konto przed 1 września, naprawdę bardzo się przydadzą.300+ to jednorazowe wsparcie od rządu dla rodziców uczących się dzieci. Należy się każdemu dziecku, bez względu na dochód rodziców.
"Dziękuję" - to takie piękne słowo, które w najbliższych dniach będzie dźwięczeć na szkolnych korytarzach. Dzieci odbiorą swoje świadectwa za kończący się rok szkolny. Nieważne z paskiem, czy bez. Odbiorą je z rąk wychowawców i powiedzą: dziękuję. Wielu uczniów "na wymianę" wręczy nauczycielom prezenty. Kwestia obdarowywania nauczycieli na zakończenie roku szkolnego zawsze budzi kontrowersje. Jedni uważają, że trzeba, inni, że praca, jak każda inna i nauczyciele... to mają i tak za dobrze. Co do tego ostatniego mamy wątpliwości, ale czy kupujemy prezent pani z poczty, albo policjantowi? Im dalibyśmy łapówkę, a nauczycielowi?
Wnioski, jakie płyną z tegorocznych matur z języka polskiego, są bardzo smutne. Polska młodzież coraz gorzej posługuje się swoim językiem ojczystym. A kiepskie wyniki na maturze to może być ich najmniejszy problem. Bo dorosłych, którzy nie potrafią poprawnie się wypowiadać, czeka trudna przyszłość.Portal wiadomości.radiozet.pl rozmawiał z Aleksandrą Korczak – nauczycielką języka polskiego, etyki i filozofii, która została wyróżniona w konkursie Nauczyciel Roku. Pani Aleksandra miała wątpliwą przyjemność sprawdzać tegoroczne matury z języka polskiego. I jak sama mówi, jest porażona tym, jak bardzo dzisiejsza młodzież nie radzi sobie z językiem polskim.
Dla dzisiejszych nastolatków powiedzenie "nauka to potęgi klucz" brzmi jak zwykły suchar. Nie pomagają nawet korepetycje u akademickich nauczycieli, za które rodzice płacą krocie. Młodzież wychowana z telefonem w ręku doskonale wie, że może mieć wszystko bez żadnego wykształcenia. Ich życiowy cel to zarabiać na YouTubie albo TikToku. A te zarobki idą w miliony. Powinniśmy ubolewać, czy gratulować sprytu?Radośni absolwenci szkół średnich za chwilę zaczną upragnione najdłuższe wakacje w swoim życiu. Będą mogli w końcu zająć się dokładnie tym, co chcą, czyli na pewno nie nauką. Bo oni, w przytłaczającej większości, nie lubią, nie chcą i są przekonani, że nie potrzebują się uczyć. Przecież i tak sobie poradzą.
Młodzi roszczeniowi, młodzi bezrobotni, generacja nic, bierne pokolenie, pokolenie ani-ani. Brzmi koszmarnie prawda? To nazwy, którymi socjologowie określają nową grupę społeczną: młodych ludzi, którzy nie chcą się ani uczyć, ani pracować.Ten trend obserwowano już od dawna, ale nie budził zaniepokojenia — był ciągle na drugim planie. Jednak od kilku lat młodych bezrobotnych przybywa i to w zastraszającym tempie!
W dniu zakończenia roku szkolnego szło się do kwiaciarni, brało jeden kwiatek i wręczało wychowawcy, gdy ten podawał świadectwo. Potem był uścisk dłoni i wakacje. Jednak w pewnym momencie coś poszło nie tak i rodzice postanowili zacząć kupować wychowawcom prezenty. Nie drobne upominki - najprawdziwsze prezenty. Oczywiście bardzo kosztowne.Nauczyciele nie chcą i nie potrzebują tych "darów". Ale niektórzy rodzice wymyślili, że biorą udział w jakiś zawodach, kto wymyśli droższy prezent, oczywiście najlepiej składkowy. W efekcie składki na zakończenie roku z niektórych klasach liczy się w setkach złotych!
Nie każde dziecko jest gotowe iść do szkoły wtedy, gdy nakazują to przepisy polskiego prawa. Dla takich dzieci jest przewidziane odroczenie obowiązku szkolnego. Ale żeby uzyskać dodatkowy rok na przygotowanie do kolejnego etapu edukacji, trzeba wywiązać się z kilku formalności.Ostatnim dniem na złożenie wniosku o odroczenie obowiązku szkolnego jest 31 sierpnia. Ale sam wniosek to za mało. Dziecko musi mieć odpowiednią opinię z poradni psychologiczno-pedagogicznej, a jej uzyskanie wymaga czasu. Koniec kwietnia to ostatni moment, żeby się o to postarać.
Tabliczka mnożenia spędza sen z oczu niejednego dziecka, a także jego rodziców. Pamięciowe wykuwanie działań "na blachę” jest nużące i niewdzięczne, tu nie ma się co oszukiwać. A jednak, każdy powinien wiedzieć, ile jest 6x8 czy 4x9.Na szczęście są skuteczne sposoby na szybkie przyswojenie sobie tabliczki mnożenia. Nie wymagają wiele pracy, tylko odpowiedniego systemu. A w międzyczasie i tak ćwiczy się pamięć.
Rodzice uważają, że dzieci nie mają szacunku do nauczycieli. Wielu z nich chciałoby, aby do szkoły wróciły metody dyscyplinujące rodem z czasów PRL. A gdyby i tego było mało, jeśli posłuch nie powróci - rozwiązaniem ma być przemoc.Naszym użytkownikom zadaliśmy dwa pytania: "Czy do szkół powinna wrócić dyscyplina?" oraz "Jak dyscyplinę wprowadzano u ciebie w szkole?". Od tych drugich odpowiedzi aż cierpnie skóra. To jednak nie wszystko, bo pod materiałem, który na ten temat powstał, zaroiło się od komentarzy.
Rekrutacja do szkół podstawowych 2024 trwa. Rodzice przyszłych pierwszoklasistów muszą złożyć odpowiedne dokumenty w placówce, do której ma chodzić ich dziecko. Rekrutacja na rok szkolny 2024/2025 obejmuje maluchy, które w tym roku kończą 7 lat.Do pierwszej klasy można także zapisać dziecko 6-letnie na wniosek rodziców, ale potrzebne będą tu dodatkowe formalności. Rodzice często zastanawiają się też, czy mają jakiś wpływ na to, do której placówki będzie chodziło ich dziecko. Czy koniecznie musi to być szkoła obwodowa? Wyjaśniamy.
Gdy nasza pociecha opuszcza kilka dni w szkole, należy usprawiedliwić jej tę nieobecność. Wielu rodziców podaje też do wiadomości wychowawcy powód, dla którego zatrzymali dziecko w domu. Bywa jednak, że nauczyciele w ten sposób nadużywają swojej władzy.To, dlaczego dziecko nie przyszło do szkoły, to prywatna sprawa rodziny. A uczeń ma prawo nie życzyć sobie, by nauczyciele oraz jego koledzy wiedzieli o nim wszystkiego.
Rodzice dzieci sześcioletnich muszą podjąć bardzo ważną i trudną decyzję. Chodzi o to, gdzie posłać dziecko do zerówki. Do szkoły? Czy może lepszym rozwiązaniem jest zostawić je jeszcze na rok w przedszkolu? Od tego wyboru wiele może zależeć.Rekrutacja do szkół podstawowych zacznie się lada moment. Jeśli jeszcze nie jesteś pewna, które rozwiązanie będzie lepsze dla twojego dziecka, dowiedz się, jakie doświadczenia w tej kwestii mają nasze zaprzyjaźnione mamy.
Do lat 90. ubiegłego wieku dzieci wychodziły ze szkół do pobliskiej przychodni na szczepienie. Rodziców nikt nie pytał, ewentualnie zastrzyki robiła szkolna pielęgniarka. Teraz to byłoby nie do pomyślenia.Jednak ci rodzice, którzy dzieci chcą zaszczepić, nowym pomysłem będą zachwyceni. Bo jest szansa, że dzieci w wieku szkolnym ominą niekończące się kolejki do przychodni i zostaną zaszczepione gdzieś między matematyką a angielskim.