Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Strefa lekarzy > Czy program Moje Zdrowie sprawi, że zapomnimy o HCV? Prof. Tomasiewicz: ma szansę wyłapać bezobjawowych pacjentów
Ewa Basińska
Ewa Basińska 27.04.2026 09:00

Czy program Moje Zdrowie sprawi, że zapomnimy o HCV? Prof. Tomasiewicz: ma szansę wyłapać bezobjawowych pacjentów

Czy program Moje Zdrowie sprawi, że zapomnimy o HCV? Prof. Tomasiewicz: ma szansę wyłapać bezobjawowych pacjentów
Konferencja o zdrowiu wątroby Fot. Canva/Ewa Basińska

Wirusowe zapalenie wątroby typu C przez długi czas może rozwijać się bezobjawowo. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia na świecie żyje ok. 1% populacji z przewlekłym zakażeniem HCV. Każdego roku choroby wątroby związane z zakażeniami wirusowymi, w tym HCV, prowadzą do około 1,3 mln zgonów, co pokazuje, że jest to jedno z ważniejszych wyzwań systemów zdrowia. 

  • Wirus HCV latami rozwija się bezobjawowo, a o swoim zakażeniu nie wie nawet 80% chorych w Polsce
  • Program Moje Zdrowie to sukces: 3 mln ankiet pomogły wykryć wirusa u setek nieświadomych pacjentów
  • Eksperci proponują reflex testing, by diagnozować pacjenta od razu, z jednej pobranej próbki krwi
  • Niestety medyczny język ankiet bywa trudny. Termin naruszenia ciągłości tkanek myli wielu z nas
  • Aby pokonać HCV, potrzebne jest powszechne testowanie, na przykład u pacjentów trafiających na SOR

Zakażenie HCV to droga do marskości wątroby

W Polsce szacuje się, że aktywne zakażenie HCV może dotyczyć około 140–165 tys. osób, a niektóre analizy wskazują nawet na 150–250 tys. zakażonych. Jednocześnie ocenia się, że grupa, sięgająca około 400 tys. osób, miała kontakt z wirusem, co oznacza obecność przeciwciał. Wyzwaniem jest fakt, że nawet około 80% zakażonych w Polsce nie jest świadomych swojej choroby, ponieważ przez wiele lat nie występują wyraźne objawy. Choroba często zostaje wykryta dopiero w zaawansowanym stadium, kiedy dochodzi do powikłań takich jak marskość wątroby czy rak wątrobokomórkowy. Mimo że obecnie dostępne leczenie pozwala w większości przypadków całkowicie usunąć wirusa z organizmu, kluczową barierą pozostaje wciąż zbyt niska wykrywalność zakażeń. Dlatego w programie profilaktycznym Moje Zdrowie jest możliwość badanie przeciwciał anty-HCV z krwi, mające na celu wykrycie wirusa zapalenia wątroby typu C (WZW C). 

Jak zakażamy się HCV?

Wirusowe zapalenie wątroby typu C (HCV) to choroba zakaźna wywoływana przez wirusa zapalenia wątroby typu C, który atakuje komórki wątroby. Do zakażenia dochodzi głównie przez kontakt z krwią osoby zakażonej, np. podczas używania niesterylnych igieł, narzędzi medycznych lub kosmetycznych, rzadziej drogą seksualną czy z matki na dziecko w trakcie porodu. Choroba może mieć przebieg ostry, ale w większości przypadków przechodzi w formę przewlekłą, prowadząc do stopniowego uszkodzenia wątroby.

Objawy HCV często są niespecyficzne lub przez długi czas nie występują. U części osób pojawia się zmęczenie, osłabienie, bóle mięśni i stawów, nudności, brak apetytu czy dyskomfort w prawej górnej części brzucha. W bardziej zaawansowanych stadiach może dojść do żółtaczki, ciemnego zabarwienia moczu i odbarwienia stolca. Jednak wiele osób przez lata nie ma żadnych objawów, co utrudnia wykrycie choroby. Na zakażenie szczególnie narażone są osoby, które miały kontakt z potencjalnie zakażoną krwią. Dotyczy to m.in. osób przyjmujących narkotyki dożylnie, pacjentów po transfuzjach krwi przed wprowadzeniem badań przesiewowych, pracowników ochrony zdrowia, a także osób korzystających z niecertyfikowanych usług tatuażu czy piercingu. Ryzyko dotyczy również osób przebywających w zakładach karnych.

Moje zdrowie ma ważne zadanie

Współczesna medycyna oferuje skuteczne leczenie, które pozwala całkowicie wyeliminować wirusa z organizmu u większości pacjentów. Warunkiem jest jednak wczesne wykrycie zakażenia poprzez badania krwi. Taką szansę daje Moje zdrowie. 

- Program Moje Zdrowie ma szansę wyłapać tych bezobjawowych pacjentów, którzy nie wiedzą, że są zakażeni, ale mogą być leczeni dzięki temu, że zostaną wykryci – mówi prof. Krzysztof Tomasiewicz, ekspert w dziedzinie chorób zakaźnych. - To jest pierwszy krok do tego, abyśmy się znaleźli w grupie krajów, które właśnie diagnozują pacjentów zakażonych HCV i mogą doprowadzić do eliminacji HCV jako problemu zdrowia publicznego, bo taki jest cel WHO – dodaje ekspert.

W ciągu roku Polacy wypełnili 3 miliony ankiet w ramach nowego programu profilaktycznego. To dla wielu niespodziewany sukces, który wreszcie pozwolił na systemowe wykrywanie bezobjawowych zakażeń wirusem HCV w społeczeństwie. Mimo że statystyki wyraźnie rosną, a chorzy trafiają do gabinetów, lekarze zakaźnicy i decydenci apelują o zwiększenie uważności i diagnostykę wirusa HCV przy każdej możliwe okazji, nie tylko w ramach programu Moje Zdrowie. 

Pierwszy krok w dobrą stronę

Jak zauważa Maciej Karaszewski, dyrektor Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, rzeczywistość przerosła pierwotne założenia. 

- Po roku mamy już 3 mln wypełnionych ankiet, co wygenerowało 2,7 mln skierowań – oznacza to, że odbieranych jest około 90% z nich. Co niezwykle istotne, program okazał się bardzo atrakcyjny dla młodszych osób, które zazwyczaj nie zgłaszają się do przychodni – powiedział Maciej Karaszewski.

To zaangażowanie przekłada się na wykrywanie wirusowego zapalenia wątroby typu C (WZW C). Prof. dr hab. n. med. Robert Flisiak podsumowuje: 

- Ostateczne wyliczenia wskazywały, że do właściwego leczenia dotrze od 400 do 1300 osób więcej, niż trafiłoby normalnie bez tego programu – wylicza ekspert. 

Skuteczność tych założeń znajduje odzwierciedlenie w oficjalnych rejestrach. 

- Po 11 miesiącach (dane do końca marca – przyp. red..) mamy o ponad 700 osób więcej, niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Oznacza to 20-proc. wzrost – podkreśla prof. Flisiak. - To jest powiedzmy pierwszy taki krok w Polsce, o którym możemy uczciwie powiedzieć, że nie jest działaniem pozorowanym - dodaje z ostrożnym optymizmem ekspert. 

Dyrektor Maciej Karaszewski zapewnia, że państwo na profilaktyce nie będzie oszczędzać, nawet w sytuacji, gdy budżet zdrowia się nie spina. 

Bariery w gabinetach

Mimo zachęcających liczb system wciąż ma słabe punkty. 

- Program ewidentnie działa i udowadnia sceptykom, że takie rozwiązania mają sens – zauważa dr Tomasz Zieliński, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego jako praktyk. Zwraca jednak uwagę na to, że pacjenci nie zawsze rozumieją sformułowania, używane w ankiecie. Sugeruje, by w kontekście ryzyka zakażenia HCV wszyscy uznali, że w ich życiu zaistniały możliwości zakażenia się tym wirusem i poddali się badaniom, które mogą wykryć wirusa. 

- Większość pacjentów kompletnie nie rozumie pytania – tego o „naruszenie ciągłości tkanek” – podkreśla dr Zieliński, dodając, że każdy dorosły pacjent powinien de facto odpowiedzieć na to pytanie twierdząco chociażby ze względu na wizyty u stomatologa. Przerwanie ciągłości skóry to nic innego jak wkłucie, przecięcie, wprowadzenie pod skórę i inne czynności, w których dochodzi do możliwego kontaktu z krwią.

Z tymi postulatami w pełni zgadza się dr Michał Chrobot z Polskiego Towarzystwa Koderów Medycznych, który diagnozuje problem komunikacji na linii system-pacjent i podkreśla, że grzechem pierworodnym takich systemów jest wymaganie od pacjentów znajomości medycznego żargonu.

Specjaliści zastanawiali się, jak poprawić wykrywalność i szybko kierować do leczenia osoby, u których zostanie wykryty wirus. Apelują o natychmiastowe zlikwidowanie konieczności odbywania przez pacjenta kilku wizyt tylko po to, by potwierdzić chorobę. Rozwiązaniem ma być tzw. reflex testing. Jak tłumaczy prof. Robert Flisiak:

- Zasada jest prosta: diagnosta laboratoryjny, który otrzymuje dodatni wynik anty-HCV, nie odsyła go do lekarza rodzinnego, lecz automatycznie z tej samej próbki krwi wykonuje od razu badanie genetyczne HCV RNA. To zaoszczędziłoby czas i uchroniłoby chorych przed zniechęceniem – zaznacza prof. Flisiak. 

Profilaktyka to nie koszt, ale ratująca życie inwestycja

Wątpliwości w debacie publicznej budzi często kwestia finansowania tak szeroko zakrojonych badań. Zakażenie HCV, jako choroba długo bezobjawowa, bywa przez społeczeństwo bagatelizowana. Brak wiedzy uderza także w inne sfery, co zauważa senator Agnieszka Gorgoń-Komor. Wspomina, że pacjenci bardziej boją się leków w obawie o stan wątroby niż alkoholu czy nadmiaru paracetamolu. Jednocześnie senator przypomina najprostszą zasadę ekonomii zdrowia, mówiącą, że profilaktyka to inwestycja, a leczenie to koszt.

Potwierdza to prof. Flisiak, wskazując na dramatyczne skutki zaniechania wczesnej diagnostyki. 

- Nieleczone zakażenie HCV u znacznej części zakażonych prowadzi bezpośrednio do marskości, a często do raka wątroby. Koszty leczenia takich stadiów, wraz z ewentualnym przeszczepem, są potężnym obciążeniem dla budżetu państwa – podkreśla.

Szpitale i oddziały ratunkowe na celowniku. Jak ostatecznie wyeliminować wirusa?

Prof. Krzysztof Tomasiewicz, ekspert w dziedzinie chorób zakaźnych stanowczo zapewnia, że choć Moje Zdrowie pomaga wykryć wiele utajonych zakażeń, to sam program nie wystarczy. 

- Moje Zdrowie to dopiero początek działań, jeżeli chcemy realnie wyeliminować problem zakażeń HCV w Polsce. Należy dążyć do testowania każdego pacjenta – mówi ekspert.

Aby dogonić standardy Światowej Organizacji Zdrowia i całkowicie usunąć wirusa z populacji do 2030 r., program Moje Zdrowie musiałby w przypadku Polski testować ok. 10 mln osób rocznie, co jest niewykonalne. Prof. Tomasiewicz postuluje konieczność wdrożenia obligatoryjnego testowania pacjentów przyjmowanych na Szpitalne Oddziały Ratunkowe (SOR) i na regularne oddziały szpitalne, ponieważ aktualne luki w procedurach są wręcz niedorzeczne.

- Obecnie dochodzimy do absurdalnych sytuacji: pacjent bywa wypisywany z oddziału do domu, po czym w badaniu ambulatoryjnym po szpitalu dowiaduje się, że jest anty-HCV dodatni. Taki pacjent powinien być automatycznie przetestowany i zdiagnozowany już w trakcie pobytu na oddziale! – podsumowuje prof. Tomasiewicz. - Tylko pełna szczelność systemu i maksymalne ułatwienia w ścieżce pacjenta sprawią, że WZW C stanie się w Polsce chorobą wyłącznie historyczną.

Przykładem dobrego działania jest litewski program profilaktyczny podobny do naszego Mojego Zdrowia. Tam przetestowano w ciągu czterech lat blisko 80 proc. społeczeństwa. W 3-milionowej populacji wykryto ok. 9000 osób, które skierowano do leczenia z powodu wykrycia HCV. W ciągu roku w polskim programie wykryto ok. 800 pacjentów przy wykonanych ponad 2 mln badań. 

 

Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: