Prof. Tomasz Dzieciątkowski: Wstyd i późna diagnoza. Dlaczego Polki umierają na raka szyjki macicy?
Podczas gdy w rozwiniętych państwach Zachodu rak szyjki macicy staje się powoli pieśnią przeszłości, w Polsce choroba ta wciąż zbiera przerażające żniwo. Zamiast sprawnej, państwowej profilaktyki mamy zmowę milczenia, strach przed diagnozą i dramatyczne statystyki. Każdego dnia z powodu tego w pełni uleczalnego we wczesnym stadium nowotworu umierają w naszym kraju cztery kobiety.
Dlaczego w samym sercu Europy, dysponując nowoczesną medycyną, pozwalamy, by pacjentki trafiały do szpitali w stanach skrajnego zaniedbania? Jak wskazuje prof. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, w wywiadzie dla serwisu Pacjenci.pl, choroby przenoszone drogą płciową nadal rzadko są tematem otwartej edukacji w Polsce.
Milczenie wokół cichej epidemii
Polska ochrona zdrowia od lat mierzy się z pełzającą falą zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV). Choć współczesna medycyna dysponuje potężnym arsenałem narzędzi obronnych, zapobieganie infekcjom rozbija się u nas o mur społecznej ignorancji i edukacyjnych zaniechań. Jak wynika z wywiadu na łamach serwisu Pacjenci.pl, głównym winowajcą jest fatalny poziom edukacji zdrowotnej oraz wszechobecny wstyd.
– Powiedzmy to bardzo wyraźnie. Choroby przenoszone drogą płciową, w tym zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego, są w Polsce tematem tabu. Po prostu się o tym nie mówi – diagnozuje bezlitośnie prof. Tomasz Dzieciątkowski, wybitny wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w programie “Pacjent w centrum”.
Skala zjawiska jest zatrważająca, ponieważ dotyczy niemal całego społeczeństwa.
– Na pewnym etapie życia nawet do 90 procent kobiet i 80 procent mężczyzn jest przynajmniej czasowo zakażonych którymś z wariantów HPV – wylicza ekspert.
Mimo to obywatele wciąż panicznie omijają gabinety specjalistyczne.
– Polki i Polacy nie chodzą do ginekologów czy dermatologów. Unikają badań, a jeśli już na nie trafiają, diagnoza następuje zazwyczaj zbyt późno – zauważa profesor.
Skansen onkologiczny Europy
Konsekwencje tego instytucjonalnego i obywatelskiego zaniechania widoczne są w brutalnych danych. Co roku krajowy system rejestruje ponad 2,5 tysiąca nowych przypadków nowotworów szyjki macicy.
– Codziennie z powodu tego raka umierają cztery Polki. Biorąc pod uwagę, że dysponujemy ogólnodostępną profilaktyką, to wciąż dramatycznie dużo – podkreśla ze smutkiem prof. Dzieciątkowski.
Ta sytuacja doprowadziła do paradoksu, który jest wizerunkową klęską dla polskiego państwa. Państwa skandynawskie czy Australia, dzięki mądrej polityce zdrowotnej i masowym badaniom przesiewowym, niemal wyeliminowały problem. Tymczasem polskie kliniki stały się ponurym skansenem dla medyków z zagranicy.
– Do Polski przyjeżdżają ginekolodzy onkologiczni ze Skandynawii, by zobaczyć, jak wygląda nowotwór szyjki macicy w czwartym stopniu, naciekający na okoliczne węzły chłonne. U nich coś takiego praktycznie już nie występuje – relacjonuje wirusolog w rozmowie z Pacjentami. Zagraniczni specjaliści traktują nasze oddziały jak poligon edukacyjny, ucząc się na przypadkach, które w ich ojczyznach przeszły do historii.
Dwa filary ocalenia
Skuteczna walka z wirusem HPV musi opierać się na systemowych rozwiązaniach. Pierwszym filarem jest profilaktyka czynna, czyli szeroko zakrojone programy szczepień ochronnych, zbrojące układ immunologiczny i minimalizujące ryzyko zakażenia najbardziej onkogennymi wariantami wirusa.
Drugim, równie istotnym elementem, powinny być powszechne, darmowe badania przesiewowe, takie jak cytologia na podłożu płynnym oraz nowoczesne testy molekularne wykrywające materiał genetyczny HPV.
– Odpowiednio wczesna diagnostyka wprawdzie nie uchroni nas przed samym zakażeniem, ale dzięki niej możemy skutecznie zapobiec rozwojowi śmiertelnych zmian nowotworowych – podsumowuje na łamach serwisu Pacjenci.pl prof. Dzieciątkowski.
Aby zatrzymać tę tragedię, konieczne są odważne, wolne od obyczajowej pruderii państwowe kampanie edukacyjne. Dopóki w debacie publicznej fałszywie pojęty wstyd będzie wygrywał ze zdrowym rozsądkiem, na uleczalne nowotwory wciąż będą umierać tysiące Polek, których życie można było z łatwością uratować.
Źródło: Pacjenci