Dlaczego szczepionka na HPV jest podawana dzieciom? Prof. Tomasz Dzieciątkowski obala mity
Wprowadzenie powszechnych programów szczepień przeciwko wirusowi HPV wywołało w Polsce ożywioną debatę, w której naukowe fakty zbyt często ustępują miejsca wykreowanym obawom. Decyzje z zakresu polityki zdrowotnej spotykają się z oporem części rodziców, podsycanym przez systematyczną dezinformację. Z mitami narosłymi wokół profilaktyki mierzy się prof. dr hab. n. med. Tomasz Dzieciątkowski, uznany wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, w wywiadzie przeprowadzonym dla serwisu Pacjenci.pl. Dowody badawcze są bezlitosne dla sceptyków: wiek podania preparatu podyktowany jest czystą biologią, a sama szczepionka to bezpieczny triumf nowoczesnej inżynierii medycznej.
Koniec mitu o wczesnej inicjacji
Jedną z najczęstszych przyczyn odrzucania szczepień profilaktycznych przez opiekunów jest głęboko zakorzeniony strach przed rzekomym zachęcaniem nastolatków do wczesnego współżycia. To klasyczny przykład zjawiska, w którym internetowe emocje całkowicie dominują nad merytorycznym dyskursem. Niezależne badania naukowe prowadzone na całym świecie kategorycznie obalają ten szkodliwy dogmat. Analizy jednoznacznie dowodzą, że w grupach zaszczepionych świadomość własnego zdrowia kształtuje się na znacznie wyższym poziomie.
– To jeden z bardzo wielu fake newsów krążących na ten temat. Zbadano wiek inicjacji seksualnej osób zaszczepionych przeciwko HPV i niezaszczepionych. Okazało się, że jest dokładnie odwrotnie – tłumaczy w programie “Pacjent w centrum” prof. Tomasz Dzieciątkowski. – Szczepienie wiąże się z odpowiednim poziomem edukacji seksualnej, a to z kolei przekłada się na późniejszy wiek inicjacji.
Pragmatyzm biologiczny
Wybór wieku, w którym optymalnie jest podać pierwszą dawkę preparatu, to nie wynik biurokratycznego kompromisu, lecz chłodna medyczna kalkulacja. Młody organizm charakteryzuje się wówczas najwyższą reaktywnością na wprowadzony antygen, co z definicji gwarantuje długotrwałą i niezwykle silną ochronę w dorosłym życiu. Przedział wiekowy, ujęty w państwowych programach zdrowotnych, absolutnie nie został narzucony w sposób przypadkowy.
– U dziewięciolatków ta odpowiedź immunologiczna jest po prostu najsilniejsza – podkreśla warszawski wirusolog na łamach serwisu Pacjenci.
Tak wczesne podanie szczepionki to w polityce prewencyjnej swoisty ruch wyprzedzający. Daje on pewność, że układ odpornościowy w pełni wykształci odpowiedni arsenał przeciwciał na długo przed pierwszym potencjalnym narażeniem na kontakt z onkogennym wirusem.
Bezpieczeństwo ponad dezinformacją
W dobie informacyjnego chaosu kluczowe staje się zrozumienie fundamentalnych mechanizmów działania samej szczepionki. Współczesne preparaty zapobiegające zakażeniom HPV to w pełni bezpieczne, zaawansowane szczepionki rekombinowane. Z naukowego punktu widzenia nie zawierają one żywego wirusa i są fizycznie niezdolne do wywołania jakiejkolwiek infekcji. W laboratoriach wykorzystuje się komórki drożdży lub owadów do produkcji wyspecjalizowanych powłok białkowych (cząstek wirusopodobnych), które jedynie idealnie naśladują prawdziwy patogen.
– Panuje przekonanie, że szczepienie to podanie wirusa. Otóż nie, preparaty przeciwko HPV to szczepionki rekombinowane – wyjaśnia stanowczo prof. Dzieciątkowski. – Tworzą one swoiste wydmuszki niezawierające materiału genetycznego wirusa. Nie możemy więc wywołać choroby - jak tłumaczy rozmówca Pacjentów - ale wywołujemy pożądaną reakcję układu odpornościowego. Dodajemy do tego adiuwant, czyli substancję, która dodatkowo podkręca naszą odporność do działania.
Powszechne szczepienia to dziś nie tylko sprawa indywidualnego bezpieczeństwa – to wręcz racja stanu w dziedzinie zdrowia publicznego. Medycyna dostarczyła nam potężną broń do walki z nowotworami. Tylko od społecznej odpowiedzialności i edukacji zależy, czy zdołamy z niej mądrze skorzystać.
Źródło: Pacjenci