Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Choroby i leczenie > Genetyka w leczeniu raka piersi. Leki działają, gdy wiemy w co uderzyć
Ewa Basińska
Ewa Basińska 26.08.2025 15:53

Genetyka w leczeniu raka piersi. Leki działają, gdy wiemy w co uderzyć

Genetyka w leczeniu raka piersi. Leki działają, gdy wiemy w co uderzyć
Fot. Canva/Getty Images Signature

Można żyć mimo raka i życie to może być pełne pasji - dowodzi profil pacjentki, która żyje z rakiem piersi od ponad 10 lat. Jej nadzieją jest nowy lek, którego zastosowanie jest jednak uzależnione od właściwie wykonanych diagnostycznych badań molekularnych. 

  • Rak piersi może wracać i się rozsiewać, dlatego tak ważne są dokładne badania genetyczne, które pomagają dobrać leczenie
  • U połowy chorych kobiet występuje mutacja PIK3CA – sprawia, że nowotwór szybciej rośnie i gorzej reaguje na terapię hormonalną
  • Dotychczasowe leki często przestają działać albo dają silne skutki uboczne, więc potrzeba nowych rozwiązań
  • Nowy lek – kapiwasertyb – daje nadzieję, bo działa skuteczniej niż wcześniejsze terapie i pozwala pacjentkom żyć dłużej i aktywniej mimo choroby

Guzek wykryty przypadkiem

Wiele kobiet odkłada badania piersi. Podobnie bohaterka profilu „Podróże konne i w głąb siebie – moja walka z rakiem”. W 2014 roku, w czasie intensywnej pracy zawodowej, jej mąż wyczuł guzek pod obojczykiem. Diagnoza: rak piersi z zajętymi węzłami chłonnymi. Leczenie obejmowało chemioterapię, mastektomię, radioterapię i hormonoterapię.

– W 2016 roku tryskałam energią, przewartościowałam życie. Odkryłam pasję do jeździectwa, a kontakt z końmi pomaga mi walczyć i być „tu i teraz” – napisała pacjentka.

Kolejne wznowy choroby

W 2019 roku pojawiła się wznowa, konieczna była kolejna operacja i pół roku doustnej chemioterapii. Trzy lata później podczas badania PET okazało się, że doszło do przerzutów. W 2023 roku rozpoczęto terapię inhibitorami CDK 4/6, czyli cyklibami. Leczenie przynosiło poprawę, ale częste przerwy z powodu neutropenii ograniczały jego skuteczność. W 2024 roku pojawiły się nowe przerzuty, a w marcu 2025 – zmiany w płucach. Wtedy badania genetyczne ujawniły mutacje w genach PIK3CA w komórkach nowotworowych, obecną już w materiale z 2019 roku.
– Nie obawiajcie się brać bloczków po biopsjach i badać je w różnych miejscach – apeluje pacjentka. Ma na myśli badania także w innych laboratoriach, również badania pod kątem genetyki w kolejnych liniach leczenia.

HER2-ujemny i hormonozależny, co to znaczy?

Rak piersi dzieli się na podtypy w zależności od receptorów hormonalnych i obecności białka HER2. U bohaterki wykryto nowotwór HR-dodatni, HER2-ujemny. Ponieważ nie było wyraźnej nadekspresji HER2, leczenie ukierunkowane anty-HER2 choroby nawrotowej nie wchodziło w grę. Pierwszym wyborem była więc hormonoterapia i leki spowalniające podziały komórek. Gdy choroba nawraca, konieczne są badania molekularne w poszukiwaniu nowych „kluczy terapeutycznych”.

Tajemniczy szlak i mutacje

Nawet połowa pacjentek z zaawansowanym hormonozależnym (HR+, HER2-) rakiem piersi ma mutacje w szlaku PI3K/AKT/mTOR. 

- Co druga pacjentka chora na hormonozależnego raka piersi ma mutację genu PIK3CA. Więc z założenia jest to bardzo uniwersalne zjawisko w hormonozależnym raku piersi, które warunkuje większą oporność komórek nowotworowych na leczenie hormonalne – wyjaśnia prof. Piotr Wysocki, kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum oraz Oddziału Klinicznego Onkologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej.

Mutacja w genie PIK3CA to częsta zmiana w szlaku przekazywania sygnału komórkowego, który reguluje wzrost komórek nowotworowych. Gdy jest zaburzona, czyli szlak jest nadmiernie aktywny, komórka nowotworowa może dynamicznie rosnąć i mnożyć się pomimo leczenia. Identyfikacja mutacji umożliwia zastosowanie konkretnych terapii celowanych. Dlatego ważne jest, by każda pacjentka z zaawansowanym nowotworem miała oznaczoną tę mutację, najlepiej w momencie wykrycia zaawansowanej choroby, a najpóźniej podczas leczenia inhibitorami CDK 4/6 (cyklibami). 

- Zgodnie z zaleceniami uważa się, że ta diagnostyka powinna być robiona u wszystkich chorych na hormonozależnego raka piersi na etapie rozsiewu choroby, gdzie jest podejmowana decyzja o charakterze leczenia pierwszej linii. Wynika to z tego, że raki z tą mutacją zachowują się bardziej agresywnie i są bardziej hormonooporne, a wiedza na temat tej mutacji pozwala lepiej planować leczenie onkologiczne  – dodaje prof. Wysocki.

Po co oznaczać mutację PIK3CA?

Mutacja w genie PIK3CA dotyczy jednego z elementów przekazywania sygnałów wewnątrz komórki nowotworowej

- Taki uszkodzony szlak sygnałowy sprawia, że komórki nowotworowe zachowują się bardziej agresywnie – szybciej się dzielą i rosną. Jeśli kinaza PIK3CA jest zmutowana, szlak sygnałowy pozostaje stale aktywny i nieustannie pobudza komórkę do dalszego rozwoju oraz przerzutowania – wyjaśnia prof. Wysocki

- Gdy odkryto rolę tej kinazy, najpierw próbowano stworzyć leki, które blokowały ją bezpośrednio. Okazało się jednak, że ten szlak, który pobudza PIK3CA działa jak wezbrana rzeka (PIK3/AKT/mTOR), do której wpływa wiele mniejszych dopływów. Mutacja PIK3CA to tylko jeden z takich dopływów - ważny, ale stanowiący tylko pewną objętość ogólnego nurtu rzeki odżywiającej nowotwór. Tym samym, zablokowanie samej kinazy PIK3CA nie zawsze pozwala na pełną kontrolę choroby nowotworowej – mówi onkolog.

W tym samym szlaku sygnałowym obserwujemy także mutacje w genach AKT i PTEN, które nie zawsze obecne są już na początkowym etapie choroby. Mogą pojawić się dopiero w trakcie lub po kolejnej linii leczenia choroby zaawansowanej. Dlatego badania te powinno wykonać się z materiału z przerzutu, tzw. „rebiopsji” lub z wolnokrążącego DNA nowotworowego, tzw. „płynnej biopsji”.

Jak się leczy chorych z zaawansowanym rakiem piersi?

Leczenie pacjentów dotkniętych rakiem piersi w pierwszej linii opiera się dziś na terapii hormonalnej z inhibitorem CDK4/6. Zwykle dobrze działa, ale z czasem nowotwór się uodparnia i pacjentki muszą przejść do kolejnego etapu – trudniejszego, często z mniejszym potencjałem terapeutycznym. Dlatego tak ważne jest szukanie nowych rozwiązań, zwłaszcza dla kobiet, które wciąż mogą korzystać z terapii hormonalnej, ale choroba szybko postępuje (w przeciągu do ok. 6 miesięcy). Obecnie jedyną opcją celowaną w drugiej linii jest alpelisib z fulwestrantem, przeznaczony wyłącznie dla pacjentek po menopauzie z mutacją w genie PIK3CA. To ogranicza grupę chorych, a dodatkowo lek wiąże się z dużym ryzykiem ciężkich działań ubocznych, głównie metabolicznych (np. hiperglikemia, czyli wysoki poziom cukru), co wymaga ścisłej kontroli i jednoczesnej opieki diabetologa. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja kobiet z mutacją w genie AKT1 lub PTEN (kolejnych elementów sygnałowych stanowiących dopływy „rzeki” PIK3CA/AKT/mTOR) – nie mają żadnej terapii celowanej, tylko standardowe leczenie systemowe. To tworzy poważną lukę terapeutyczną i sprawia, że ich potrzeby pozostają niezaspokojone.

Nowy lek daje nadzieję

Sytuację zmienia nowy lek kapiwasertyb. 

- Kapiwasertyb działa inaczej niż dotychczasowe leki blokujące kinazę. On blokuje sygnał dalej, w głównym nurcie tej „rzeki”. Dzięki temu odcina zarówno wpływ mutacji PIK3CA, jak i innych źródeł pobudzających komórkę nowotworową (PTEN, AKT). W efekcie komórka zostaje skuteczniej zahamowana, a to przekłada się na wydłużenie życia chorych – mówi prof. Piotr Wysocki.

Lek stosuje się w cyklu: cztery dni terapii, trzy dni przerwy, co pozwala organizmowi na regenerację. Na początku terapii niezbędne są regularne pomiary poziomu glukozy we krwi, gdyż jednym z działań niepożądanych może być hiperglikemia

- Muszę więc dbać o dietę i badać kilka razy dziennie poziom cukru glukometrem – relacjonuje autorka bloga.

Podczas leczenia mogą pojawić się także biegunki i zaburzenia koncentracji (to niestety objaw typowy dla każdego leczenia onkologicznego). Jednak, jak pokazuje przykład pacjentek, które przyjmują leczenie, można nauczyć się planować dzień zgodnie z reakcją organizmu – cytowana przez nas autorka bloga, jeśli po porannej dawce czuła osłabienie, zostawała w domu. W lepsze dni pracowała i pomagała w stajni.

Jak wygląda diagnostyka w kierunku mutacji w genach PIK3CA/AKT/PTEN?

Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia, jak wygląda diagnostyka zaawansowanego raka piersi i czy uwzględnia się w niej mutację PIK3CA.

- O etapach procesu diagnostyczno-terapeutycznego każdorazowo decyduje lekarz – w zależności od stanu zdrowia pacjentki - odpowiedziało ministerstwo.

- W przypadku raka piersi, badania genetyczne, w tym z wykorzystaniem technik molekularnych, mogą być wykonane z materiału świeżego (np. krwi) lub archiwalnego (bloczek histopatologiczny). Od rodzaju nowotworu zależy jak materiał musi zostać zbadany. Zatem jeżeli lekarz stwierdzi konieczności wykonania badań w kierunku mutacji PIK3CA czy AKT1 i PTEN, w celu dobrania optymalnego schematu leczenia, może takie badanie zlecić. W przypadku badania materiału archiwalnego badania genetyczne nie wymagają dodatkowego udziału pacjenta – napisało biuro prasowe MZ.

- Badanie w kierunku mutacji PIK3CA powinno być wykonane u każdej pacjentki z hormonozależnym rakiem piersi w momencie, gdy choroba się rozsiewa i trzeba wybrać leczenie pierwszej linii. To ważne, ponieważ nowotwory z tą mutacją rosną szybciej i gorzej reagują na hormonoterapię - zaznacza prof. Wysocki.

- Jeśli mutacji nie ma, można zacząć leczenie od samej hormonoterapii, stanowiącą najmniej toksyczną formę leczenia systemowego. Leki z grupy cyklibów dołącza się dopiero później, bo wcześniejsze ich podanie nie poprawia przeżycia, a tylko naraża pacjentki na dłuższe działanie toksyczne. Natomiast jeśli mutacja jest obecna, cykliby powinny być włączone od razu, a w dalszych etapach stosuje się dodatkowe leki skierowane bezpośrednio przeciwko tej mutacji (np. kapiwasertyb) – wyjaśnia prof. Wysocki.

Życie z nadzieją

Od maja 2025 roku bohaterka naszej opowieści przyjmuje kapiwasertyb z fulwestrantem. Żyje z przerzutami, ale ma dostęp do terapii celowanej, która działa w miejscach głównych zmian chorobowych. Może pracować, co jest dla niej, podobnie jak dla wielu chorych po prostu odskocznią w chorobie. 

– Rak to nie koniec – mówi. – Zmienia życie i uczy reagować szybko.

- Sto lat temu na cukrzycę typu 1 umierało się w ciągu pół roku od diagnozy, dzisiaj tacy chorzy żyją tak długo jak osoby zdrowe. Mamy nadzieję, że obserwowany postęp medycyny u chorych z nieuleczalnym (rozsianym) procesem nowotworowym, czyli z chorobą przewlekłą również będziemy mogli leczyć tak samo długo jak chorych na cukrzycę - konkluduje prof. Wysocki. 

 

Wybór Redakcji
praca L4
Długie L4 może skończyć się utratą pracy. Lepiej nie przekraczać tego limitu
None
„Można znów złapać wiatr w żagle”. Przełom w leczeniu szpiczaka dzięki terapii CAR-T
ZUS
155 tys. Polaków mniej w rok. GUS podał dane, składki ZUS pójdą w górę
Meszek na twarzy
Takie włosy na twarzy mogą oznaczać raka. Gdy je zauważysz, biegiem na badania
SkinnyTok
Ten trend dietetyczny zwiększa ryzyko raka. Komisja Europejska prześwietla SkinnyTok
Szczepienie
Wielki Quiz o Szczepieniach: sprawdź, czy na pewno wiesz wszystko o szczepieniach?
Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: