„Urlop na profilaktykę”. Pracodawcy chcą wspomóc zdrowie Polaków
Badania profilaktyczne w Polsce to wciąż pięta achillesowa systemu ochrony zdrowia. Polacy nie korzystają z wizyt kontrolnych, za które nie muszą płacić. Tylko 32 proc. uprawnionych korzysta z mammografii, 13% z cytologii i 15% z kolonoskopii. Obawy przed diagnozą i wymawianie się brakiem czasu sprawiają, że nie myślimy o zapobieganiu chorobom. Potem jednak NFZ płaci miliardy za leczenie ich zaawansowanych stadiów. Propozycją zmiany tej sytuacji ma być nowa inicjatywa Polsko-Szwajcarskiej Izby Gospodarczej pod hasłem „Urlop na profilaktykę – 8h na badania”.
- Firmy oferują dodatkowe 8h płatnego urlopu rocznie na badania, by ułatwić dbanie o zdrowie Polaków
- Brak profilaktyki to ogromne koszty dla firm – w 2024 roku ZUS odnotował 290 mln dni na L4
- Kluczem do sukcesu jest cyfryzacja e-zdrowia oraz włączenie medycyny pracy w system profilaktyki
8 godzin w pracy tylko na zdrowie
Na początek przytoczmy wniosek płynący z liczby wypełnionych ankiet koniecznych do programu profilaktycznego „Moje Zdrowie” (3 mln osób) i liczbę zrealizowanych już badań (2,7 mln – według danych NFZ). Pokazują one, że Polacy są zainteresowani badaniami profilaktycznymi i że chcą dbać o zdrowie, jednak nie zawsze jest to proste. Codzienny pośpiech sprawia, że zdrowie często spada na kolejne pozycje na liście priorytetów. Popołudniami nie da się wykonać badań, a urlopy pracownicy starają się wykorzystywać na wypoczynek. Stąd inicjatywa firm takich jak Novartis, Roche i Sandoz ma na celu ułatwienie dbania o zdrowie. Firmy biorące udział w programie gwarantują swoim pracownikom dodatkowe, pełnopłatne 8 godzin w ciągu roku, przeznaczone wyłącznie na wykonanie badań, konsultacji, a nawet wizyt u psychoterapeuty.
- Na badania potrzebny jest czas, a nigdy nie mamy go wystarczająco dużo. Rozwiązanie w postaci jednego dodatkowego, pełnopłatnego urlopu na profilaktykę to propozycja, która w konkretny sposób niweluje jedną z najczęściej wskazywanych przyczyn odkładania badań na później – tłumaczy Karolina Demus z Sandoz Polska.
Choroba pracownika to strata dla pracodawcy
Z kolei dr Maria Pietrzak, adiunkt w Zakładzie Strategii Międzynarodowych Szkoły Głównej Handlowej (SGH) punktuje finansowe konsekwencje braku takich działań.
- Koszty wynikające ze zwolnień to nie tylko pieniądze, ale też stres dla współpracowników. Pracodawca ma dodatkowe koszty, bo musi zatrudniać nowych ludzi, a pracownicy mają dodatkowe obciążenie obowiązkami – podkreśla ekspertka.
Skalę tego problemu potwierdzają dane ZUS z 2024 roku – zarejestrowano wówczas aż 290 milionów dni absencji chorobowej, o średniej długości niemal 11 dni każde.
Dlaczego Polacy omijają gabinety lekarskie?
Statystyki są od lat mało optymistyczne, choć w niektórych obszarach słupki podnoszą się o 1-2%. Dostępną dla kobiet od 45 r. ż. mammografię wykonuje jedynie 32,2% uprawnionych Polek, cytologię przysługującą od 25 r. ż. robi jedynie 12,7%, a kolonoskopię tylko 15,6%. Dlaczego tak się dzieje? Z raportu Fundacji Alivia z 2023 r. wynika, że aż 2/3 Polaków i Polek przyznaje, że nie bada się regularnie w kierunku nowotworów. Najczęściej tłumaczą się brakiem czasu (16% osób) lub twierdzą, że nie czują takiej potrzeby (16% osób), wiele osób przyznaje też, że nie potrafi znaleźć odpowiedzi na to pytanie (17% osób). 10% respondentów z grupy, która się nie bada oznajmiło, że czuje się zdrowo. Wśród argumentów na „nie” pojawiają się też m.in. odpowiedzi: „lekarz nie zalecił takich badań”, „jestem za młody/-a”, „boję się”, „nie wiem, jak się zapisać na badania” czy „uważam, że nie jestem w grupie ryzyka”.
Odpowiedzialność za zdrowie, na kim spoczywa?
Senator dr n. med. Beata Małecka-Libera, przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia, zwraca uwagę na ważny aspekt społeczny, czyli brak świadomości, że profilaktyka jest konieczna, by zachować zdrowie.
- Nasze zdrowie zależy w większości od naszych wyborów. Należałoby wyciągać wnioski z dotychczasowych doświadczeń. Edukacja zdrowotna nie jest obowiązkowa, ale będziemy w dalszym ciągu próbowali wprowadzić lekcje o zdrowiu – podkreśla polityczka.
Wtóruje jej dr Bernard Waśko, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH, który przestrzega przed powielaniem starych błędów:
- W profilaktyce nie chodzi o to, żeby program po prostu istniał, ale żeby był zaprojektowany tak, by ludzie realnie z niego korzystali. Wykorzystanie pełnego potencjału SMS-ów, Internetowego Konta Pacjenta, e-rejestracji to nie dodatek, tylko warunek skuteczności - powiedział.
Cyfryzacja, e-Zdrowie i SMS-y mają pomagać pacjentom
Dowodem na to, że Polacy chcą się badać, gdy proces ten jest łatwy i przejrzysty, są dane Centrum e-Zdrowia. Program „Moje Zdrowie” przyciągnął ponad 3 miliony obywateli w ciągu zaledwie 10 miesięcy. Głównie są to osoby 30-letnie, które swobodnie posługują się narzędziami cyfrowymi. To potwierdza, że mogą one zrewolucjonizować ochronę zdrowia.
- Cyfryzacja to jest klucz, by wszystkie informacje trafiały do jednego repozytorium, czy IKP – zaznacza dr Waśko. - Marzy mi się model, by profilaktyka była dostosowana do indywidualnych ryzyk jak w Singapurze, bo tam są wykorzystane odpowiednie do tego narzędzia.
Potrzebę zbliżenia się do pacjenta widzi także środowisko onkologiczne.
- Cieszy mnie, że tak mocno wybrzmiewa profilaktyka, dzięki czemu dociera ta świadomość do społeczeństwa. Wysyłanie SMS-ów do indywidualnych osób, usprawnienie działania medycyny pracy to przykłady, które mogą przynieść efekty – argumentuje Anna Kupiecka, prezeska Fundacji OnkoCafe. Jednocześnie prof. Łukasz Balwicki, krajowy konsultant w dziedzinie zdrowia publicznego, zwraca uwagę na konieczność uelastycznienia samego systemu placówek.
- Byłoby wspaniale, gdyby dostępność badań profilaktycznych była też poza godzinami pracy standardowymi, by wieczorem po pracy można było wykonać mammografię, cytologię czy kolonoskopię – mówi krajowy konsultant.
Czas na medycynę pracy
Od kilku już lat na obszar, który mógłby odegrać ważną rolę w profilaktyce wskazuje się medycynę pracy. Przewijają się przez nią miliony zdrowych Polaków, którzy są zobowiązani do wykonywania badań. Eksperci postulują, aby lekarze medycyny pracy nie ograniczali się jedynie do podstemplowania "zdolności do pracy".
- Ciągle zastanawiamy się jak zaprząc medycynę pracy do profilaktyki. Czas przestać o tym mówić, a zacząć działać. A nam brakuje narzędzi" – mówi prof. Jolanta Walusiak-Skorupa, dyrektor Instytutu Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera w Łodzi.
Ekspertka podkreśla, że kluczowe jest wpisanie medycyny pracy w główny system P1 (e-zdrowie), po to, by lekarze rodzinni mieli wgląd w wyniki badań wykonanych w ramach medycyny pracy.
- Skoro co roku wykonujemy miliony badań do celów orzeczniczych, to właśnie tam powinniśmy identyfikować czynniki ryzyka chorób cywilizacyjnych i kierować pracownika do odpowiednich dla jego wieku i płci programów profilaktycznych. Wielu pracowników, zwłaszcza tych starszych traktuje badania okresowe jako karę, boją się ich, bo w ich trakcie lekarz jeszcze „coś wykryje” i nie wyda zaświadczenia o zdolności do pracy. Ale to właśnie wtedy jest czas i dobry moment, by zauważyć kłopoty ze zdrowiem, które pracownik będzie mógł leczyć. Zwykle nie ma przeciwwskazań do pracy u osoby, która leczy swoja chorobę – podkreśla prof. Walusiak-Skorupa.
"Urlop na profilaktykę" wydaje się więc ciekawym pomysłem na wsparcie w dbaniu o zdrowie. Biorąc pod uwagę starzejące się społeczeństwo i konieczność coraz dłuższego okresu przebywania na rynku pracy dla osób w wieku emerytalnym, profilaktyka wydaje się być po prostu koniecznością. Każda inicjatywa, której temu służy jest warta rozważenia i wdrożenia.