8 milionów Polaków choruje na otyłość. Lekarz apeluje o profesjonalne leczenie
Wydaje Ci się, że otyłość to tylko kwestia lenistwa, obżarstwa i braku silnej woli? Jeśli tak, jesteś w ogromnym błędzie. „Gdyby silna wola była lekiem, 8 milionów Polaków nie chorowałoby na otyłość” – te słowa otwierają oczy na problem, z którym zmaga się ogromna część społeczeństwa. Poznaj prawdę o chorobie, która jest biologiczną pułapką, a nie wyborem.
W społeczeństwie, a nierzadko nawet w gabinetach lekarskich, wciąż pokutuje przekonanie, że do zrzucenia wagi wystarczy banalna recepta: „jedz mniej i ruszaj się więcej”. Współczesna medycyna nie pozostawia jednak złudzeń. Otyłość to przewlekła, postępująca choroba, która wymaga profesjonalnego leczenia, a nie moralnej oceny. O tym, jak naprawdę funkcjonuje organizm chorego, opowiada prof. Mariusz Wyleżoł, wybitny polski chirurg bariatra.
Otyłość to choroba
Podstawowym błędem w walce z otyłością jest sprowadzanie jej do prostych matematycznych wyliczeń kalorii. Mózg pacjenta, wbrew jego świadomej woli, wymusza gromadzenie energii w postaci tkanki tłuszczowej. Każdą próbę odchudzania i głodówki organizm odbiera jako śmiertelne zagrożenie i uruchamia mechanizmy obronne, które ostatecznie prowadzą do efektu jo-jo.
– Kora mózgowa nigdy nie wygra z instynktami przetrwania zapisanymi głęboko w naszym mózgu – wyjaśnia prof. Mariusz Wyleżoł.
Aby lepiej to zobrazować, ekspert posługuje się niezwykle trafnie działającym na wyobraźnię porównaniem:
– Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się pod wodą. Choć rozum podpowiada, że wzięcie wdechu oznacza śmierć, w końcu i tak zaczerpniemy powietrza. Tak właśnie funkcjonuje mózg chorego na otyłość. Świadomość mówi, że kolejny posiłek szkodzi, ale wrodzone mechanizmy biologiczne po prostu zmuszają do jedzenia.
CAŁY MATERIAŁ DOSTĘPNY TUTAJ:
Jedyna choroba, za którą pacjent jest surowo oceniany
Otyłość to punkt wyjścia dla ponad 200 innych powikłań zdrowotnych, w tym cukrzycy typu 2, nadciśnienia czy nowotworów. Mimo powagi sytuacji, pacjenci niezwykle rzadko spotykają się ze współczuciem. Zamiast tego na każdym kroku przypina im się łatkę winnych swojego stanu.
– Otyłość to jedyna choroba, w której tak brutalnie oceniamy pacjentów. W przypadku nowotworów tego nie robimy. Nikomu nie zabraknie empatii i chęci pomocy dla chorego na raka, nawet jeśli ten przez lata palił paczkę papierosów dziennie – punktuje profesor.
Lekarz dodaje również, że samo dopytywanie pacjenta o to, dlaczego przytył, potrafi być niezwykle krzywdzące:
– Kiedy pytamy pacjenta, dlaczego tak dużo waży, w podtekście oskarżamy go, że sam jest sobie winien. Przecież nigdy nie pytamy chorego na raka piersi czy jelita grubego, z jakiego powodu zachorował.
Medycyna to ratowanie życia, a nie „droga na skróty”
Społeczna stygmatyzacja sprawia, że osoby z otyłością często po prostu wstydzą się szukać pomocy medycznej. Co gorsza, nawet potwierdzone naukowo metody ratujące zdrowie – takie jak nowoczesna farmakoterapia czy chirurgia bariatryczna – bywają dyskredytowane przez otoczenie jako pójście na łatwiznę.
Z takim podejściem ostro rozprawia się prof. Wyleżoł:
– Pacjenci często słyszą, że leki czy operacja to „droga na skróty”. To absurdalne podejście. Czy chemioterapię przy raku piersi też nazwalibyśmy pójściem na łatwiznę? Absolutnie nie!
Toksyczne otoczenie i luki w polskim systemie
Zjawisko potęguje współczesne, środowisko obezjogenne. Wysokokaloryczna żywność jest tania i dostępna na wyciągnięcie ręki, a każda uroczystość w naszej kulturze skupia się wokół pełnego stołu. Jednak to nie tylko wina otoczenia. Problem leży również w systemie ochrony zdrowia.
W Polsce wciąż brakuje specjalistycznych poradni zajmujących się wyłącznie leczeniem otyłości. Pacjenci trafiają do specjalistów dopiero wtedy, gdy na ratunek narządom jest już bardzo późno. Nierzadko spotykają się też z szantażem medycznym, gdy lekarze uzależniają dalsze leczenie innych schorzeń od samodzielnej utraty wagi przez pacjenta. Nadzieją są tu programy opieki kompleksowej, takie jak pilotażowy program KOS-BAR, który standaryzuje opiekę chirurgiczną.
Otyłość musi zacząć być traktowana z powagą równą każdej innej przewlekłej chorobie. Wymaga rzetelnej diagnozy i medycznych interwencji terapeutycznych, a nie moralizatorskich kazań.
– Zaniechanie leczenia chorych na otyłość – zwłaszcza dziś, gdy mamy ku temu skuteczne narzędzia – to skazywanie ich na cierpienie, wykluczenie społeczne i przedwczesną śmierć – podsumowuje specjalista.
Źródło: Pacjenci