Koniec sezonu na grypę, ale przychodnie pełne. Lekarz wyjaśnia, kiedy konieczny jest wymaz
Mimo że sezon na grypę się zakończył, a przynajmniej wygaasa, wiosną przychodnie wciąż są pełne pacjentów zmagających się z uporczywymi objawami ze strony układu oddechowego. Jak ostrzega lek. Agnieszka Motyl, Dyrektor Działu Jakości i Standardów Medycznych w Medicover, mylenie infekcji z alergią lub bagatelizowanie wiosennego osłabienia może prowadzić do niebezpiecznych nadkażeń bakteryjnych. Kwiecień i maj to czas, w którym dominację przejmują zupełnie inne drobnoustroje, wymagające od nas szczególnej czujności.
- Jakie wirusy najczęściej atakują pacjentów w miesiącach wiosennych?
- Dlaczego testy COMBO są nadal kluczowym narzędziem diagnostycznym?
- Jak skutecznie uchronić osoby z grup ryzyka przed ciężkimi powikłaniami?
Zmiana warty wśród wirusów. Czym zarażają się pacjenci wiosną?
Większość infekcji pojawiających się na przełomie kwietnia i maja przypomina klasyczne przeziębienie, co często usypia czujność chorych. Dominacja określonych wirusów zmienia się wraz z nadejściem wyższych temperatur. Z klinicznego punktu widzenia, samodzielne postawienie diagnozy staje się w tym okresie niezwykle trudne, a bazowanie wyłącznie na ogólnym samopoczuciu bywa bardzo zwodnicze.
– W praktyce klinicznej nie da się jednoznacznie odróżnić „kończącej się grypy” od infekcji spowodowanymi innymi wirusami krążącymi wiosną wyłącznie na podstawie objawów. W kwietniu i maju w Polsce dominują rinowirusy, adenowirusy, wirusy paragrypy, a grypa zwykle jest już w fazie wygaszania. Objawy tych zakażeń często się nakładają, dlatego samopoczucie pacjenta nie pozwala na pewne rozróżnienie – wyjaśnia lek. Agnieszka Motyl, specjalistka medycyny rodzinnej i epidemiolog.
Właściwe zidentyfikowanie patogenu jest istotne, ponieważ pozwala na wdrożenie odpowiedniego postępowania terapeutycznego. O ile ostre symptomy ogólnoustrojowe są charakterystyczne dla zimy, wiosenne infekcje potrafią rozwijać się znacznie wolniej. Należy zachować szczególną ostrożność w przypadku pojawienia się wtórnych objawów po wstępnej poprawie stanu zdrowia.
– Grypa zwykle zaczyna się nagle, z wysoką gorączką, kaszlem, silnymi bólami mięśni i wyraźnym „rozbiciem”. W kolejnych dniach objawy stopniowo słabną. Z kolei zakażenia rhinowirusami objawia się przede wszystkim katarem i bólem gardła, bez nasilonych objawów ogólnoustrojowych. Jeśli jednak po okresie poprawy dolegliwości się nasilają lub pojawia się stan podgorączkowy, może to świadczyć o powikłaniu w postaci nadkażenia bakteryjnego w przebiegu infekcji wirusowej – ostrzega ekspertka.

Celowana diagnostyka. Kiedy warto wykonać badanie z wymazu?
Wykonanie testu aptecznego lub laboratoryjnego uważa się często za zasadne jedynie w szczycie zimowej fali zachorowań. Jest to błędne założenie, ponieważ nowoczesne metody diagnostyczne pozwalają zidentyfikować znacznie szersze spektrum drobnoustrojów. Wynik badania jest szczególnie ważny u osób starszych oraz obciążonych chorobami przewlekłymi, u których każda infekcja stanowi ryzyko dekompensacji stanu zdrowia.
– Testy COMBO nadal mają sens, choć bardziej selektywnie. Wiosną grypa i RSV wygasają, ale SARS‑CoV‑2 i inne wirusy wciąż krążą, a objawy są do siebie bardzo podobne. Test jest szczególnie przydatny, gdy objawy się przedłużają, pojawia się druga fala dolegliwości lub pacjent należy do grupy ryzyka powikłań. W takich sytuacjach wynik może realnie wpłynąć na dalsze postępowanie – przypomina lek. Agnieszka Motyl.
Ogromną zaletą testów wielopatogenowych jest możliwość weryfikacji nie tylko obecności wirusów, ale także groźnych bakterii układu oddechowego, których zakażenia notują obecnie wzrosty. Kluczowym czynnikiem gwarantującym rzetelność wyniku pozostaje jednak czas pobrania materiału do analizy.
– Szczególnie przydatne są testy diagnozujące wiele patogenów z jednej próbki – nie tylko wirusa SARS-Cov-2, grypę i RSV, ale również adenowirusy, metapenumowirusy, wirusy paragrypy czy infekcje bakteryjne, tj. krztusiec, mykoplazmę. Czułość tych testów w wykrywaniu zakażenia zależy od wielu czynników m.in. prawidłowości pobrania wymazu i czasu, który upłynął od początku objawów – największa jest w ciągu kilku pierwszych dni infekcji – dodaje lekarka.
Odbudowa odporności i profilaktyka po sezonie zimowym
Wykonanie testu aptecznego lub laboratoryjnego uważa się często za zasadne jedynie w szczycie zimowej fali zachorowań. Jest to błędne założenie, ponieważ nowoczesne metody diagnostyczne pozwalają zidentyfikować znacznie szersze spektrum drobnoustrojów. Wynik badania jest szczególnie ważny u osób starszych oraz obciążonych chorobami przewlekłymi, u których każda infekcja stanowi ryzyko dekompensacji stanu zdrowia.
– Testy COMBO nadal mają sens, choć bardziej selektywnie. Wiosną grypa i RSV wygasają, ale SARS‑CoV‑2 i inne wirusy wciąż krążą, a objawy są do siebie bardzo podobne. Test jest szczególnie przydatny, gdy objawy się przedłużają, pojawia się druga fala dolegliwości lub pacjent należy do grupy ryzyka powikłań. W takich sytuacjach wynik może realnie wpłynąć na dalsze postępowanie – przypomina lek. Agnieszka Motyl.
Ogromną zaletą testów wielopatogenowych jest możliwość weryfikacji nie tylko obecności wirusów, ale także groźnych bakterii układu oddechowego, których zakażenia notują obecnie wzrosty. Kluczowym czynnikiem gwarantującym rzetelność wyniku pozostaje jednak czas pobrania materiału do analizy.
– Szczególnie przydatne są testy diagnozujące wiele patogenów z jednej próbki – nie tylko wirusa SARS-Cov-2, grypę i RSV, ale również adenowirusy, metapenumowirusy, wirusy paragrypy czy infekcje bakteryjne, tj. krztusiec, mykoplazmę. Czułość tych testów w wykrywaniu zakażenia zależy od wielu czynników m.in. prawidłowości pobrania wymazu i czasu, który upłynął od początku objawów – największa jest w ciągu kilku pierwszych dni infekcji – dodaje lekarka.
Odbudowa odporności i profilaktyka po sezonie zimowym
Złudne poczucie bezpieczeństwa wywołane cieplejszą aurą sprawia, że pacjenci rzadziej dbają o profilaktykę. Tymczasem organizm po miesiącach zimowych wykazuje zazwyczaj mniejszą tolerancję na patogeny. Wyraźne osłabienie układu immunologicznego tworzy idealne środowisko dla wirusów i bakterii wciąż obecnych w przestrzeni publicznej.
– Spadek zachorowań na grypę nie oznacza końca sezonu infekcji. Wiosną w Polsce nadal intensywnie krążą inne wirusy oddechowe, których objawy są bardzo podobne do grypy. Dlatego wiele osób ma wrażenie, że „ciągle choruje”, mimo że statystyki grypowe spadają. Dodatkowo po zimie odporność wielu osób jest osłabiona, co sprzyja kolejnym zakażeniom – tłumaczy specjalistka medycyny rodzinnej.
Zapobieganie hospitalizacjom i groźnym dla zdrowia powikłaniom powinno opierać się na wielotorowym wsparciu układu odpornościowego oraz kalendarzu szczepień ochronnych. Działania te są szczególnie rekomendowane dla populacji senioralnej.
– Aby zmniejszyć ryzyko powikłań, zwłaszcza u seniorów, kluczowe są sen, aktywność fizyczna, zdrowa dieta, kontrola chorób przewlekłych i szybka konsultacja lekarska w razie niepokojących objawów. Nie zapominajmy o szczepieniach przeciwko pneumokokom, RSV i krztuścowi, i oczywiście przeciwko grypie przed następnym sezonem zachorowań, które skutecznie zmniejszają ryzyko ciężkiego przebiegu tych infekcji i rozwoju groźnych dla zdrowia i życia powikłań – podsumowuje lek. Agnieszka Motyl z Medicover.
Źródło: Pacjenci