Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Strefa lekarzy > Precyzyjna diagnostyka kluczem do skutecznego leczenia
Ewa Basińska
Ewa Basińska 23.03.2026 10:11

Precyzyjna diagnostyka kluczem do skutecznego leczenia

Precyzyjna diagnostyka kluczem do skutecznego leczenia
Fot. Canva/Pacjenci.pl

Nowoczesna diagnostyka staje się jednym z najważniejszych elementów współczesnej onkologii. Dzięki niej lekarze mogą dokładniej dopasować terapię do konkretnej pacjentki, zwiększając skuteczność leczenia i ograniczając niepotrzebne obciążenie organizmu. W Polsce jednak wciąż brakuje niektórych narzędzi, które od lat są standardem w wielu krajach Europy.

  • Nowoczesne testy diagnostyczne pomagają lekarzom ocenić, czy chemioterapia przyniesie realną korzyść pacjentce, dzięki czemu leczenie może być bardziej skuteczne i mniej obciążające dla organizmu
  • Badania pozwalają uniknąć niepotrzebnej chemioterapii u wielu kobiet, ale jednocześnie wskazują około 8–10 proc. pacjentek, u których mimo standardowych zaleceń leczenie to jest konieczne ze względu na wysokie ryzyko nawrotu choroby
  • Szerszy dostęp do precyzyjnej diagnostyki może poprawić wyniki leczenia i ograniczyć koszty społeczne chorób onkologicznych – tylko w przypadku raka piersi wydatki związane ze zwolnieniami lekarskimi sięgają około 209 mln zł rocznie

Testy diagnostyczne wstępem do dobrej terapii

Jak podkreśla Anna Kupiecka, prezeska Fundacji „Onkocafe – Razem Lepiej”, ogromne znaczenie mają testy diagnostyczne pozwalające ocenić, czy pacjentka rzeczywiście skorzysta z chemioterapii.

– To niezwykle ważne, abyśmy w Polsce wprowadzili nowoczesne narzędzie diagnostyczne, które od około 15 lat z powodzeniem stosowane jest w innych krajach europejskich w doborze terapii – mówi Anna Kupiecka.

Chodzi o test wykonywany w laboratorium na zlecenie lekarza, po decyzji pacjentki. Jego wynik pomaga odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy zastosowanie chemioterapii przyniesie realną korzyść kliniczną.

Nie każda pacjentka potrzebuje chemioterapii

Zastosowanie nowoczesnych testów pozwala uniknąć sytuacji, w której pacjentki są niepotrzebnie narażone na ciężkie skutki uboczne leczenia.

– Badanie wskazuje, czy chemioterapia w danym przypadku rzeczywiście przyniesie efekt kliniczny, abyśmy niepotrzebnie nie obciążali pacjentki – wyjaśnia Kupiecka.

Jednocześnie test pozwala wyłonić niewielką grupę kobiet, które bez takiej diagnostyki mogłyby nie otrzymać leczenia ratującego zdrowie lub życie.

– Jest też mała grupa pacjentek, około 8-10 procent, która standardowo nie dostałaby chemioterapii, a test wskazuje u nich wysokie ryzyko wznowy choroby. W takich przypadkach chemioterapia jest konieczna – podkreśla ekspertka.

Takie podejście wpisuje się w rozwój medycyny personalizowanej, w której decyzje terapeutyczne opierają się na indywidualnych cechach biologicznych choroby.

Mniej powikłań i oszczędności dla systemu

Korzyści z precyzyjnej diagnostyki nie dotyczą wyłącznie zdrowia pacjentek. Mają również wymierny wpływ na funkcjonowanie całego systemu ochrony zdrowia i gospodarki.

Zdaniem Anny Kupieckiej szybki dostęp do testów diagnostycznych mógłby ograniczyć koszty społeczne związane z leczeniem i absencją chorobową.

– Niezmiernie ważne jest, aby pacjentki i lekarze jak najszybciej mieli możliwość wykonywania tych testów, bo za tym kryją się także oszczędności – zaznacza prezeska Fundacji Onkocafe.

Według danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych koszty zwolnień lekarskich związanych z rakiem piersi sięgają około 209 milionów złotych rocznie.

– To są koszty, których możemy uniknąć, jeśli precyzyjnie dobierzemy leczenie dla pacjentki i nie będziemy jej niepotrzebnie obciążać skutkami ubocznymi chemioterapii – dodaje prezeska Fundacji Onkocafe.

Pacjentki z rakiem endometrium wciąż czekają na pełną diagnostykę

Duże wyzwania dotyczą także leczenia raka endometrium, czyli raka trzonu macicy. Ostatnie intensywne badania nad tym nowotworem pokazały, że istnieje w nim co najmniej pięć typów, które wymagają precyzyjnej diagnostyki. 

– Pacjentki z rakiem endometrium od lat nie były właściwie zaopiekowane. To grupa rozproszona po wielu szpitalach, a diagnostyka często jest wykonywana nieprawidłowo – mówi Anna Kupiecka.

Problem zaczyna się już na bardzo wczesnym etapie rozpoznania choroby. Gdy u pacjentki pojawia się podejrzenie raka trzonu macicy i pobierany jest pierwszy materiał do badań, możliwe byłoby wykonanie testów wskazujących optymalną ścieżkę leczenia. W praktyce jednak często się tego nie robi.

– Już na etapie pierwszej próbki można przeprowadzić badanie diagnostyczne, które wskaże, jaka ścieżka leczenia będzie dla pacjentki najwłaściwsza i najbardziej efektywna – podkreśla ekspertka.

- Rak endometrium bardzo zmienił się w naszym postrzeganiu i wymaga dokładnej diagnostyki molekularnej do planowania leczenia. Mamy w Polsce te możliwości diagnostyczne – albo metodą NGS, albo immunohistochemią. Problem w tym, że diagnostyka immunohistochemiczna w zakładach patomorfologii nie jest refundowana, chyba że w ośrodkach z akredytacją Polskiego Towarzystwa Patomorfologów wyjaśnia dr Anna Dańska-Bidzińska, Zastępca Kierownika Kliniki Ginekologii Onkologicznej, Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie.

Pierwsza linia leczenia decyduje o przyszłości pacjentki

Specjaliści podkreślają, że kluczowy moment terapii przypada na jej początek. To właśnie pierwsza linia leczenia daje największą szansę na wydłużenie życia i ograniczenie nawrotów choroby. W Polsce dostępne są już dwie terapie stosowane w pierwszej linii leczenia raka endometrium. Środowisko pacjenckie i lekarze liczą jednak na wprowadzenie kolejnej opcji terapeutycznej.

– Oczekujemy jeszcze na trzecią terapię, aby wyrównać możliwości wszystkich pacjentek i dać lekarzom szeroki wachlarz leków. Dzięki temu będą mogli dobierać leczenie indywidualnie – uwzględniając choroby współistniejące, kondycję czy predyspozycje pacjentki – podsumowuje prezeska Fundacji Onkocafe.

Jak leczy się w Polsce raka endometrium?

Od 2023 roku podstawą planowania leczenia raka endometrium jest diagnostyka molekularna guza, uwzględniona w nowej skali FIGO. Badanie to dzieli pacjentki na dwie główne grupy terapeutyczne o zupełnie innych rokowaniach. Pierwszą z nich (około 20 procent chorych) stanowią kobiety z mutacją dMMR. Ich nowotwory to tak zwane guzy „gorące” – świetnie widoczne dla układu odpornościowego i doskonale reagujące na immunoterapię, do której pacjentki te mają już dziś zapewniony dostęp w ramach programu lekowego (otrzymując dostarlimab lub pembrolizumab).

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja u pozostałych 80 procent chorych, czyli pacjentek ze statusem non-dMMR (pMMR). Ich nowotwory to guzy „zimne”, które potrafią ukryć się przed układem odpornościowym, przez co sama immunoterapia nie przynosi u nich zadowalających efektów i większość z nich nie ma obecnie dostępu do innowacyjnego leczenia. Ogromną szansą dla tej grupy jest medyczne „podgrzanie” guza za pomocą inhibitora PARP, co zmienia jego mikrośrodowisko i skutecznie demaskuje go przed komórkami odpornościowymi. Połączenie tego leku z durwalumabem ponad dwukrotnie wydłuża czas bez nawrotu i progresji choroby, dlatego onkolodzy apelują o udostępnienie tej terapii od razu, już na samym początku leczenia.

– Pierwsza linia to najcenniejszy moment. Wtedy najbardziej opłaca się zaproponować pacjentce najlepsze leczenie – najmniej szkodliwe, z najmniejszą liczbą skutków ubocznych, ale jednocześnie najbardziej efektywne – apeluje Anna Kupiecka.

Wybór Redakcji
SOR
Lekarze ostrzegają, chorych wciąż przybywa. Statystyki są alarmujące
leki
Nowa lista refundowanych leków. Wchodzi w życie 1 kwietnia. Dobre wiadomości dla chorych
emerytura
Upewnij się, że masz ten dokument w portfelu. Nie każdy wyrabia, a w razie wojny może uratować życie
Izabela Leszczyna
Ważny komunikat z Ministerstwa Zdrowia, dotyczy kobiet. "Będziemy uruchamiać procedurę"
Ogólnopolski Kongres Hematologiczny
Nowoczesne terapie w leczeniu szpiczaka plazmocytowego. Debata podczas Ogólnopolskiego Kongresu Hematologicznego
Kobieta z półpaścem
Co wiesz o półpaścu?
Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: