Śmiertelny wypadek w tarnogórskim szpitalu. Sprawę bada prokuratura
W Wielospecjalistycznym Szpitalu Powiatowym w Tarnowskich Górach (woj. śląskie) doszło do tragicznego w skutkach incydentu. 89-letnia pacjentka oddziału neurologicznego, pomimo zastosowania środków zabezpieczających, wypadła z okna na pierwszym piętrze. Obrażenia okazały się na tyle poważne, że po tygodniowej walce o życie kobieta zmarła. Jest to już trzeci tego typu wypadek w tej placówce w przeciągu ostatnich kilku lat.
Nagłe pogorszenie stanu i środki zapobiegawcze
Do zdarzenia doszło w nocy z 6 na 7 kwietnia 2026 roku. 89-letnia seniorka trafiła na oddział neurologii kilka dni wcześniej z niepokojącymi zaburzeniami mowy. Choć początkowa diagnostyka wykluczyła udar mózgu, stan psychofizyczny pacjentki z czasem zaczął się drastycznie pogarszać.
Z relacji wynika, że u kobiety pojawiły się ostre zaburzenia świadomości, w tym halucynacje oraz epizody narastającej agresji. W trosce o bezpieczeństwo chorej oraz innych osób przebywających na oddziale, personel medyczny podjął decyzję o przeniesieniu 89-latki do jednoosobowej sali. Zdecydowano się również na zastosowanie pasów obezwładniających.
Nocna tragedia
Niestety, podjęte środki ostrożności okazały się niewystarczające. Pacjentka, wykorzystując moment między kontrolami personelu, zdołała oswobodzić się z zabezpieczeń. Kiedy około godziny 2:00 w nocy pielęgniarka weszła do izolatki, aby sprawdzić stan chorej, zastała jedynie puste łóżko oraz otwarte na oścież okno.
Chwilę później ciężko ranną kobietę odnaleziono na zewnątrz, u podnóża szpitalnego budynku. Ze względu na krytyczny stan, seniorka została w trybie pilnym przetransportowana do specjalistycznej placówki w Bytomiu, gdzie przeszła operację. Mimo intensywnych starań lekarzy, pacjentki nie udało się uratować – zmarła we wtorek, 14 kwietnia.
Tłumaczenia placówki i "czarna seria"
Władze tarnogórskiego szpitala zapewniają o pełnej współpracy z organami ścigania. Przedstawiciele placówki tłumaczą, że pacjenci znajdujący się w stanie skrajnego majaczenia często dysponują trudną do opanowania, nadprzeciętną siłą, co mogło przyczynić się do zerwania pasów przez 89-latkę. Podkreślono jednocześnie, że oddział ma charakter otwarty, a nie stricte psychiatryczny, dlatego standardowo nie stosuje się tam zabezpieczeń w postaci krat w oknach.
Sprawa budzi jednak ogromne emocje, ponieważ nie jest to odosobniony przypadek w tej placówce. Statystyki pokazują niepokojącą serię tragicznych zdarzeń:
- W lipcu 2022 roku z okna na drugim piętrze wypadła 46-letnia kobieta. Pomimo natychmiastowej reanimacji zmarła na miejscu.
- W kwietniu 2024 roku z okna na trzecim piętrze wyskoczył 36-letni pacjent. W tym przypadku trzydziestominutowa akcja ratunkowa również zakończyła się niepowodzeniem.
Śledztwo w toku
Obecnie dokładne okoliczności i przyczyny kwietniowej tragedii bada policja pod ścisłym nadzorem prokuratury. Kluczowym elementem śledztwa będzie ustalenie, czy personel medyczny dopełnił wszystkich niezbędnych procedur bezpieczeństwa oraz czy w działaniach placówki nie doszło do zaniedbań.
Dyrekcja szpitala zapowiedziała dogłębną analizę zdarzenia. Deklaruje również rozważenie wprowadzenia nowych rozwiązań technicznych, które mogłyby w przyszłości zminimalizować ryzyko powtórzenia się podobnych dramatów.
Co działo się z 89-latką?
Tak drastyczne i nagłe zmiany w zachowaniu u osób w podeszłym wieku rzadko są wynikiem nowej choroby stricte psychiatrycznej. U pacjentów w wieku 89 lat taki stan może zostać wywołany przez szereg nakładających się na siebie czynników somatycznych. Wśród najczęstszych przyczyn wymienia się nierozpoznane wcześniej infekcje (np. dróg moczowych lub układu oddechowego), zaburzenia elektrolitowe oraz postępujące odwodnienie organizmu.
Nierzadko nagłe halucynacje i agresja są również reakcją na wprowadzone w szpitalu nowe leczenie farmakologiczne lub zjawiskiem polipragmazji (interakcji wielu przyjmowanych jednocześnie leków). Dodatkowo, wyrwanie seniora ze znanego środowiska domowego i umieszczenie w obcym, stresującym otoczeniu medycznym może wywołać tzw. majaczenie szpitalne. W takich przypadkach pacjent traci orientację w czasie i przestrzeni, a jego pobudzenie ruchowe może uwalniać w organizmie ogromne pokłady adrenaliny, co tłumaczyłoby siłę, z jaką 89-latka zdołała oswobodzić się z pasów zabezpieczających.