Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Dziecko > Szampan dla dzieci i tłumienie emocji. Przemysław Łatkowski o błędach w wychowaniu i alkoholizmie
Anna Badurska
Anna Badurska 02.06.2026 13:28

Szampan dla dzieci i tłumienie emocji. Przemysław Łatkowski o błędach w wychowaniu i alkoholizmie

Szampan dla dzieci i tłumienie emocji. Przemysław Łatkowski o błędach w wychowaniu i alkoholizmie
Alkohol dla dzieci to coś normalnego? Fot. Canva

Pozornie niewinne toasty wznoszone dziecięcym szampanem i powszechne przyzwolenie na tłumienie trudnych emocji to prosta droga do katastrofy. Zamiast budować w młodych ludziach odporność psychiczną, dorośli nieświadomie formatują ich do nałogu. O tym, jak systemowe zaniedbania wychowawcze napędzają falę uzależnień wśród nowych pokoleń, mówił w programie „Pacjent w centrum” na łamach serwisu Pacjenci.pl., specjalista i terapeuta uzależnień Przemysław Łatkowski. Ekspercka diagnoza nie pozostawia złudzeń: problem nie leży w buncie nastolatków, lecz w nieświadomej hipokryzji dorosłych.

Wersja demo dorosłego życia

Skuteczna profilaktyka uzależnień w Polsce często rozbija się o codzienne, domowe i z pozoru całkowicie bezpieczne rytuały. Dorośli, ochoczo podając nieletnim bezalkoholowego, gazowanego szampana do wznoszenia uroczystych toastów, nieświadomie kształtują w nich niszczycielskie wzorce zachowań. W naszej rozmowie w programie „Pacjent w centrum”, Przemysław Łatkowski bezlitośnie obnaża mechanizm tego zjawiska.

– Dziecko od najwcześniejszych lat widzi, że wznoszony jest toast. Ono dostaje wersję demo, a my, dorośli, tę dla dorosłych. W ten sposób sami generujemy w najmłodszych chęć spróbowania prawdziwego trunku – tłumaczy ekspert w rozmowie z Pacjentami. – Musimy wziąć odpowiedzialność za to, że programujemy młode osoby, chociażby poprzez podawanie im szampanów bezalkoholowych. Naszą postawą jako rodziców powinno być dbanie o to, by na dziecięcych imprezach w ogóle nie było takich skojarzeń.

Takie postępowanie tworzy w umysłach nieletnich fatalną iluzję: spożywanie bąbelków z kieliszków staje się obowiązkowym elementem każdego radosnego świętowania. To, że młodzi ludzie w końcu sięgają po alkohol, jest bezpośrednim pokłosiem faktu, iż dorośli z góry zaplanowali im scenariusz na osiemnaste urodziny. Z tą różnicą, że młodzież rzadko czeka do pełnoletności.

Ucieczka przed bólem w chemiczną iluzję

Beztroskie sięganie po groźne używki w młodym wieku nad wyraz rzadko wynika wyłącznie z ciekawości czy próby naiwnego zaimponowania rówieśnikom na podwórku. Twardym podłożem psychicznym nałogu jest dziś potężny deficyt kompetencji emocjonalnych, połączony z bezsilnością wobec odczuwanej złości, presji społecznej i lęku. Trwałe chemiczne otumanienie błyskawicznie staje się dla zagubionego człowieka najprostszym narzędziem uśmierzania wewnętrznego bólu.

– Większość osób, która wpada w nałóg, szuka w nim tak naprawdę wysłuchania, zrozumienia, znieczulenia i poradzenia sobie w magiczny sposób z trudnymi konsekwencjami własnych problemów – podkreśla Łatkowski w serwisie Pacjenci, wskazując na dramatyczne braki w komunikacji w wielu polskich domach.

Kryształy zamiast wódki. Zmiana wektora uzależnień

Współczesne badania socjologiczne jednoznacznie potwierdzają znaczący spadek popularności wysokoprocentowych trunków wśród uczniów. Nie oznacza to jednak, że plaga wyniszczających nałogów wymiera. Zbuntowana młodzież bardzo chętnie uznaje dziś tradycyjne, biesiadne picie za zjawisko przestarzałe, celowo poszukując innych, często bardziej destrukcyjnych metod odcięcia się od otaczającej szarości.

Zauważalny jest lawinowy wzrost zainteresowania twardymi, syntetycznymi narkotykami, przyjmowanymi zazwyczaj w formie kryształów i tabletek. Kosmetyczna zmiana nośnika uzależnienia absolutnie nie wymazuje prawdziwego problemu, z którym mierzą się nastolatkowie.

– Młodzi po prostu zastępują alkohol innymi środkami, znacznie częściej i chętniej wybierając dziś narkotyki – ostrzega rozmówca programu “Pacjent w centrum”.

Profilaktyka oparta na relacji

Walka z uzależnieniami nie może opierać się wyłącznie na zakazach i straszeniu konsekwencjami. Właściwa edukacja musi bezdyskusyjnie wychodzić od nauki zdrowego komunikowania tego, co czujemy, oraz budowania środowiska opartego na bezwarunkowym wsparciu.

– Jeżeli będziemy z młodymi ludźmi szczerze rozmawiać o tym, co czują, uczyć ich, że mają prawo do swoich emocji i ich konstruktywnego wyrażania, to drastycznie obniżymy ryzyko, że zaczną szukać w używkach ułatwienia – podsumowuje Łatkowski w rozmowie z Pacjenci.pl.

Profilaktyka nie zaczyna się bowiem w zamkniętych ośrodkach terapeutycznych. Zaczyna się przy domowym stole – dokładnie tym samym, na którym tak bezrefleksyjnie stawia się dziś butelki z dziecięcym szampanem.

Źródło: Pacjenci

Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: