Prof. Kuchar: Szczepienia są treningiem dla odporności, dlatego potrzebujemy ich całe życie
Szczepienia to najskuteczniejsza interwencja w historii zdrowia publicznego, ratująca miliony istnień – mówi dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny i przekonuje, że jest to najtańsza forma profilaktyki zakażeń. - Nie dyskutujemy u mechanika, nie dyskutujmy u lekarza – dodaje wakcynolog prof. Ernest Kuchar. Trwa Europejski Tydzień Szczepień, którego celem jest promocja tego rodzaju profilaktyki zakażeń oraz walka z dezinformacją medyczną.
- Szczepienia to najskuteczniejszy sposób na zapobieganie groźnym chorobom zakaźnym
- Z wiekiem odporność słabnie, dlatego seniorzy muszą regularnie odświeżać szczepienia
- Szczepionka przeciw półpaścowi w 90% chroni przed bólem i ciężką neuralgią
- Prawie 600 tys. osób zaszczepiło się przeciw RSV, co chroni przed niewydolnością płuc i innymi powikłaniami
Szczepienia mają 200 lat
Historia szczepień to blisko 200 lat sukcesów w walce z chorobami, które niegdyś dziesiątkowały populacje, a dziś z perspektywy czasu wydają się być tylko faktem historycznym. Żadna inna interwencja medyczna nie jest tak skuteczna w skali globalnej. Należy jednak pamiętać, że odporność w ciągu naszego życia się zmienia i nawet jeśli większość życia byliśmy odporni na zakażenia, to po 50. roku życia układ odpornościowy staje się mniej wydolny i nie obroni nas przed każdego rodzaju patogenami. W ochronie przed niekorzystnymi wirusami i bakteriami mają nas bronić właśnie szczepionki. Niektóre dają dożywotnią ochronę, jak np. odra, świnka czy różyczka, przy innych „gwarancja” jest kilkuletnia jak przy półpaścu, RSV, krztuścu, tężcu czy meningokokach lub tylko kilkumiesięczna, jak w przypadku grypy czy Covid-19 i konieczne są dawki przypominające.
Szczepienia kojarzymy głównie z dziećmi
Tradycyjnie programy szczepień koncentrowały się na dzieciach do 19. roku życia, co pozwoliło opanować wiele groźnych chorób zakaźnych. Jednak w obliczu starzejącego się społeczeństwa, kluczowe staje się podejście nakierowane na osoby dorosłe i seniorów. Z wiekiem układ immunologiczny ulega naturalnemu osłabieniu, co czyni nas bardziej podatnymi na infekcje.
- Szczepienia są niczym innym, jak rodzajem treningu dla układu odpornościowego - podkreśla prof. Ernest Kuchar, Kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym WUM, prezes Zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, wskazując, że taki „trening” jest wskazany nie tylko w dzieciństwie, ale przez całe życie.
I tak jak ćwiczymy mięśnie nie tylko po to, by je rozbudować, ale i po to, by utrzymać je w formie, tak powinniśmy dbać o odporność przez całe życie. Tymczasem, jak podkreśla prof. Kuchar po 50. roku życia nasza odporność zaczyna słabnąć i mimo iż nie czujemy, że coś się zmienia, nasz układ odpornościowy już nie reaguje tak sprawnie na wnikające do organizmu patogeny, jak dawniej. Dlatego tak ważne są szczepienia w dorosłym wieku. Kalendarz zalecanych szczepień opracowany został przez ministerstwo zdrowia.
Seniorzy chętniej się szczepią
Prof. dr n. med. i dr n. o zdr. Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowa w dziedzinie epidemiologii pokazuje, że wśród seniorów jest dość wysoka świadomość konieczności szczepień przeciwko chorobom, które wywołują szereg powikłań. Popularnością cieszą się szczepienia przeciwko m.in. półpaścowi i RSV, ale także meningokokom i grypie.
W ostatnim sezonie odnotowano optymistyczne trendy: przeciw grypie zaszczepiło się o pół miliona osób więcej niż w poprzednim sezonie. Największe zainteresowanie wykazują osoby w wieku 50+, które mają największą świadomość zagrożeń. Sukces odniosły także szczepienia przeciw RSV (blisko 60 tys. osób) oraz COVID-19 (ponad 570 tys. osób). Mimo to, ogólna wyszczepialność seniorów np. przeciwko grypie na poziomie 16% wciąż jest niewystarczająca, by mówić o ochronie populacyjnej.
Po szczepienie do apteki
Gdyby zapytać różnych ludzi na ulicy, dlaczego się nie szczepią, w większości odpowiedzieliby, że nie mają czasu, bo trzeba pójść do lekarza, po receptę, potem znów do przychodni. Tymczasem apteki, jak wskazuje dr n. med. Mikołaj Konstanty, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej odegrały ogromną rolę w zwiększaniu wyszczepialności społeczeństwa.
- Do apteki przychodzą osoby, które już wcześniej w aptece się szczepiły. Mamy w Polsce 2200 punktów aptecznych, w których można przyjąć szczepionkę – mówi wiceprezes NRA i jednocześnie przypomina, że pacjenci wciąż często nie mają świadomości, że w dorosłości powinni się szczepić. - Pacjenci nie mają wiedzy o szczepieniach dla dorosłych i że czasem powinni przyjmować je regularnie. Mogą przyjść wykonać te szczepienia również w aptece, nie tylko w przychodni. W aptece możemy wykonać 26 zalecanych szczepień, w tym 18 refundowanych podań. Oznacza to, że w przypadku tych 18 trzeba zapłacić za szczepionkę, ale podanie jest już dla ubezpieczonego pacjenta bezpłatne – wyjaśnia dr Konstanty.
Przypomniał, że w aptece można się umówić na konkretny termin, nie trzeba czekać w kolejce. Dodatkowo farmaceuta jest profesjonalistą, który może pełnić rolę edukacyjną w profilaktyce.
Cichy wróg: meningokoki
Meningokoki to bakterie, które mogą wywołać inwazyjną chorobę meningokokową, przebiegającą pod postacią sepsy lub zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. Choroba ta jest szczególnie zdradliwa, ponieważ jej pierwsze objawy przypominają zwykłe przeziębienie.
- Meningokoki nie dają czasu na zastanowienie. Choroba może się rozwinąć w przeciągu kilku, kilkunastu do kilkudziesięciu godzin. Gwałtowny przebieg może się zdarzyć u młodych zdrowych osób. Dlatego tak ważne jest szybkie zdiagnozowanie i wdrożenie leczenia w przypadku zakażeń meningokokowych - ostrzega prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz.
Bakterie te przenoszą się drogą kropelkową, a ich nosicielami może być nawet co 10. osoba w społeczeństwie. Choć najbardziej narażone są dzieci do 2. roku życia, choroba często dotyka młodych, zdrowych dorosłych przebywających w dużych skupiskach, takich jak akademiki czy koszary. Powikłania bywają tragiczne – od amputacji kończyn po trwałe uszkodzenia neurologiczne. Zdarzają się też zgony w wyniku powikłań po zakażeniu meningokokami.
Po co się szczepić przeciw półpaścowi i RSV?
Półpasiec to reaktywacja wirusa ospy wietrznej, który drzemie w organizmach 95% dorosłych Polaków, bo tylu z nas przechorowało ospę wietrzną w swoim życiu. Rocznie choruje na niego około 130-150 tys. osób.
- Najtrudniejsze powikłanie do leczenia to neuralgia popółpaścowa. Ten ból unieruchamia pacjentów. Potem pojawia się krańcowa przeczulica na dotyk i temperaturę, czyli nie jesteśmy w stanie się dotknąć tam, gdzie był półpasiec. Nieadekwatnie leczony ból to niska jakość życia. Liczba neuralgii wzrasta wraz z wiekiem. Im jesteśmy starsi, tym ten ból trwa dłużej. Może on trwać nawet do końca życia. Wśród amerykańskich seniorów jest jedną z częstszych przyczyn samobójstw – przestrzega dr n. med. Magdalena Kocot-Kępska z Zakładu Badania i Leczenia Bólu CM UJ w Krakowie. - Szczepienie przeciwko półpaścowi to w tej chwili jedyna możliwość zapobieżenia bólowi przewlekłemu, i to tak świetnie, bo w 90% - dodaje.
Z kolei wirus RSV, kojarzony głównie z dziećmi, stanowi poważne, wręcz śmiertelne zagrożenie dla seniorów, wywołując ciężkie zapalenia płuc i niewydolność oddechową. Dr n. med. Aleksander Kania z Kliniki Pulmonologii i Alergologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc alarmuje, że „więcej pacjentów umrze w wyniku zakażenia RSV niż grypą”. Ekspert dodaje też, że co trzeci pacjent uratowany po ciężkim przebiegu RSV, najczęściej połączonym z hospitalizacją, umiera w ciągu roku od wypisu ze szpitala z powodu ciężkich powikłań po zakażeniu. Najczęstszym scenariuszem łańcucha zakażeń jest dziecko lub dorosły, którzy są nosicielami wirusa, nie mając często objawów lub niewielkie, a potem przekazują go seniorowi. Ten z kolei z racji słabszego układu odpornościowemu zaczyna chorować.
- Zdrowej osobie RSV zrobi katar, ale schorowanej osobie 70+ zrobi zgon albo powikłania, prowadzące do niesamodzielności – dodaje prof. Kuchar, zachęcając do szczepień przeciwko RSV.
Apteka jako miejsce walki z dezinformacją
Nowoczesny system ochrony zdrowia stawia na dostępność. Apteki w Polsce stają się „małymi centrami zdrowia”, gdzie pacjent może przejść całą ścieżkę – od konsultacji, przez receptę, po samo szczepienie. Dr Mikołaj Konstanty zauważa:
- Farmaceuci odgrywają ultraistotną rolę edukacyjną i informacyjną, bo nasi pacjenci często nie mają wiedzy o szczepieniach dla dorosłych – mówi ekspert.
Problemem, który staje na drodze większej wyszczepialności wciąż pozostaje dezinformacja.
- Dziś wiele osób rezygnuje ze szczepień właśnie pod wpływem dezinformacji. Musimy bronić nauki i wiedzy – podkreśla mówi dr Grzesiowski.
Podobną opinię wyraża prof. Leszek Czupryniak, Kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
- Powinniśmy się szczepić wszyscy na wszystko, co jest dostępne. Szczepionka nie wywołuje choroby, ale wywołuje odporność – podkreśla prof. Czupryniak. Zachęca jednocześnie do szczepień diabetyków, szczególnie istotne są dla nich szczepienia przeciwko półpaścowi, ponieważ powikłania w postaci bólu prowadzą do kłopotów z wyrównaniem cukru we krwi, co z kolei ma konsekwencje naczyniowe.
Eksperci są zgodni: w profilaktyce nie chodzi o idealne statystyki, ale o proces i konsekwencję w budowaniu zbiorowej odporności.
- Nie dyskutujemy u mechanika, nie dyskutujmy więc u lekarza i słuchajmy się mądrych ludzi – radzi prof. Kuchar.
Budowanie odporności wyzwaniem w nowoczesnym świecie
Szczepienia jako zapobieganie chorobom zakaźnym to niejedyny sposób na budowanie odporności. Dr Grzesiowski wskazuje również na dużą rolę aktywności fizycznej, budowanie odporności psychicznej, prawidłową i zbilansowana dietę, a także odporność cyfrową, rozumianą jako odporność na dezinformację medyczną i unikanie szarlatanów, oferujących rozwiązania zdrowotne niezgodne z nauką.
- Większość dorosłych żyje w przekonaniu że szczepienia nie są im potrzebne - mówi Grzesiowski. – Nie chodzi o doskonałość, ale o konsekwencję. Chodzi o proces szczepienia. Abyśmy dążyli do celu i jak największą grupę osób obejmowali szczepieniami. Cieszę się, że możemy rozwijać profilaktykę i możemy patrzeć na trendy wzrostowe – dodał minister.
- Najtrudniej szczepi się osoby młode i zdrowe, bo one uważają, że są nieśmiertelne – podsumowuje prof. Czupryniak.