Michał Malitowski cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową. Lekarka tłumaczy objawy
Wielomilionowa widownia popularnego programu rozrywkowego rzadko zdaje sobie sprawę, że jeden z najbardziej znanych jurorów od lat kontroluje przebieg poważnego zaburzenia. Choroba afektywna dwubiegunowa wymaga dożywotniego przyjmowania leków, a jej początkowe objawy są masowo ignorowane lub mylone z przejściowym przemęczeniem. W rozumie z Redakcją Pacjenci.pl pytamy o kluczowe objawy psychiatrę, lek. Milenę Mikitkę z MindHealth Centrum Zdrowia Psychicznego w Rzeszowie.
- Sukces i doskonałe samopoczucie mogą być w rzeczywistości zwiastunem niebezpiecznej fazy choroby
- Istnieje wyraźna różnica między sezonowym spadkiem nastroju a początkiem ciężkiego epizodu depresyjnego
- Samowolne odstawienie leków w momencie stabilizacji to najczęstsza przyczyna nagłych i destrukcyjnych nawrotów
Wyznanie za kulisami show
Gdy w 2019 roku Michał Malitowski nagle zniknął z fotela jurorskiego „Tańca z Gwiazdami”, fani byli zdezorientowani. Oficjalne komunikaty mówiły o problemach zdrowotnych, ale prawda okazała się znacznie bardziej złożona. W późniejszych wywiadach wybitny tancerz przyznał, że zmagał się ze stanami, które całkowicie odebrały mu chęć do życia i pracy.
Juror opisywał momenty, w których nie był w stanie wstać z łóżka, a każda prosta czynność urastała do rangi wyzwania ponad siły. Co istotne, te okresy głębokiego mroku następowały po etapach ogromnej intensywności i sukcesów, co utrudniało właściwe rozpoznanie problemu. Malitowski otwarcie mówił o tym, że przez długi czas nie rozumiał, co dzieje się z jego organizmem, przypisując to zmęczeniu lub presji zawodowej. Dopiero specjalistyczna pomoc medyczna pozwoliła na nazwanie tego, co niszczyło jego codzienność. To, z czym mierzy się gwiazdor, to jednostka, którą wielu Polaków mylnie ocenia jako epizody przemęczenia.

Ukryte spektrum zaburzeń. Kiedy doskonały nastrój staje się powodem do niepokoju
Choroba afektywna dwubiegunowa (CHAD) to termin, który wciąż budzi lęk, kojarząc się wyłącznie z agresją lub całkowitym szaleństwem. To błąd, który opóźnia leczenie o całe lata. W rzeczywistości medycyna rozróżnia wiele odcieni tego zaburzenia, od form niemal niezauważalnych dla otoczenia, po stany wymagające natychmiastowej hospitalizacji.
Lek. Milena Mikitka, psychiatra MindHealth Centrum Zdrowia Psychicznego, wyjaśnia istotę tego zróżnicowania:
- Choroba afektywna dwubiegunowa nie jest jednorodnym zaburzeniem, to raczej szerokie spektrum, które u różnych osób może wyglądać zupełnie inaczej. U części pacjentów obserwujemy ciężkie epizody manii, niekiedy z objawami psychotycznymi i utratą kontaktu z rzeczywistością. U innych przebieg jest znacznie subtelniejszy – pojawia się hipomania, czyli stan podwyższonego nastroju i energii, który bywa trudny do uchwycenia dla otoczenia, a czasem nawet odbierany jako ‘lepsza wersja siebie’ - wyjaśnia eksperta podkreślając błędne myślenie na temat choroby.
Te różnice nie są kwestią „siły charakteru”, ale biologii. Na obraz choroby wpływa typ (I lub II), ale także indywidualna regulacja neuroprzekaźników i czynniki genetyczne. Co więcej, obraz kliniczny nie jest stały – może ewoluować wraz z wiekiem i poziomem stresu pacjenta.
Właśnie dlatego tak ważne jest zrozumienie, że to nie jest jedna choroba, ale skomplikowany proces:
- Te różnice wynikają z wielu czynników. Znaczenie ma typ choroby, ale także indywidualna wrażliwość biologiczna, regulacja neuroprzekaźników, czynniki genetyczne oraz środowiskowe – takie jak przewlekły stres, zaburzenia rytmu snu czy stosowanie substancji psychoaktywnych. Istotną rolę odgrywa również to, czy pacjent jest leczony i na jakim etapie choroby się znajduje. W efekcie mamy do czynienia nie z jedną 'dwubiegunówką', ale z bardzo zróżnicowanym obrazem klinicznym, który może się zmieniać także w czasie - mówi psychiatra.
Jesienna chandra czy początek zapaści? Psychiatra wskazuje różnicę
Wielu z nas o tej porze roku czuje spadek formy. Jak jednak odróżnić „jesienną chandrę” od wejścia w fazę depresyjną CHAD? Granica jest subtelna, ale konsekwencje pomyłki mogą być tragiczne. Zwykłe przygnębienie nie paraliżuje życia na tygodnie i zazwyczaj mija pod wpływem drobnych przyjemności.
- Jesienna chandra czy przejściowe obniżenie nastroju zwykle ma charakter krótkotrwały, jest powiązane z konkretną sytuacją i nie prowadzi do wyraźnej dezorganizacji życia. W przypadku epizodu depresyjnego w przebiegu CHAD objawy utrzymują się dłużej i stopniowo się pogłębiają. Pacjent zaczyna odczuwać wyraźny spadek energii, trudności w wykonywaniu codziennych obowiązków, zaburzenia snu i apetytu, a także poczucie beznadziejności czy utraty sensu. Charakterystyczne jest również to, że nastrój nie poprawia się pod wpływem pozytywnych wydarzeń - wprost mówi lekarz Mikitka.
To właśnie ten ostatni punkt – odporność nastroju na dobre wiadomości – jest najmocniejszym sygnałem ostrzegawczym. Jeśli wycieczka, premia w pracy czy spotkanie z wnukami nie wywołują choćby cienia ulgi, mózg prawdopodobnie przestał prawidłowo przetwarzać dopaminę i serotoninę.
Dodatkowo kluczowa jest historia pacjenta:
- Istotną wskazówką diagnostyczną jest także wywiad – jeśli w przeszłości występowały epizody manii lub hipomanii, nawet jeśli były łagodne, zwiększa to prawdopodobieństwo, że obecne objawy depresyjne są częścią CHAD, a nie izolowanego zaburzenia depresyjnego - ostrzega lekarka.
Mit „kreatywnej manii”. Dlaczego ten stan rujnuje życie i finanse?
W popkulturze CHAD bywa nazywany „chorobą artystów” lub „chorobą kreatywności”. To niezwykle szkodliwe uproszczenie. Choć faza hipomanii może dawać złudzenie większej błyskotliwości, pełna mania to stan totalnego chaosu i utraty krytycyzmu.
Lek. Milena Mikitka brutalnie rozprawia się z tym mitem:
- Rzeczywiście, w łagodniejszych stanach podwyższonego nastroju, zwłaszcza w hipomanii, pacjenci mogą doświadczać zwiększonej energii, szybszego toku myślenia i większej płynności skojarzeń. To może sprzyjać twórczości, szczególnie jeśli osoba ma już rozwinięte kompetencje artystyczne. Problem polega jednak na tym, że pełnoobjawowa mania rzadko jest 'twórcza' w sensie realnych efektów pracy. Wraz z nasileniem objawów pojawia się dezorganizacja myślenia, trudność w koncentracji, impulsywność i utrata krytycyzmu. Pomysły mogą być liczne, ale chaotyczne i trudne do zrealizowania - wyjawia lekarka.
To właśnie w tym stanie pacjenci potrafią wziąć trzy szybkie kredyty na „genialny biznes”, który nie ma racji bytu, lub nawiązać ryzykowne relacje, które niszczą ich wieloletnie małżeństwa.
- Mówienie o CHAD jako 'chorobie kreatywności' jest uproszczeniem. W rzeczywistości największą szansę na twórcze i stabilne funkcjonowanie daje nie epizod choroby, ale dobrze prowadzona terapia i stabilizacja nastroju. Dodatkowo pacjent podejmuje często ryzykowne decyzje, które mogą mieć poważne konsekwencje życiowe - ostrzega psychiatra.
Jak reagować, gdy bliski traci kontakt z rzeczywistością?
Dla rodziny pacjenta faza pobudzenia jest sytuacją skrajnie trudną. Chora osoba staje się przekonana o swojej racji, a wszelkie próby wpłynięcia na jej zachowanie kończą się konfliktem. Jak chronić majątek i zdrowie bliskiego?
- Próby bezpośredniej konfrontacji czy krytyki zwykle nie przynoszą efektu, a mogą prowadzić do konfliktu. Najbardziej pomocne jest spokojne, konkretne odnoszenie się do obserwowanych zmian na przykład zwracanie uwagi na zmniejszoną potrzebę snu, nadmierną aktywność czy impulsywne decyzje finansowe - podkreśla w rozmowie z Redakcją lekarka.
Szybkość reakcji odgrywa rolę decydującą. Stan pacjenta pogarsza się lawinowo, a z każdym dniem ryzyko utraty dorobku życia rośnie.
- Ważne jest również szybkie zachęcanie do kontaktu z lekarzem prowadzącym, zanim objawy się nasilą. W sytuacjach, gdy pojawia się realne ryzyko szkód np. poważne decyzje finansowe, bliscy powinni działać bardziej stanowczo, o ile jest to możliwe i wcześniej uzgodnione. Czasem oznacza to ograniczenie dostępu do środków finansowych (...) - mówi wprost rozmówczyni.
Pułapka sukcesu. Dlaczego odstawienie leków to wyrok?
Gdy pacjent odzyskuje energię i zaczyna normalnie funkcjonować, w jego głowie pojawia się złudna myśl o całkowitym wyzdrowieniu. Odstawienie farmakologii w tym momencie to błyskawiczna droga na oddział zamknięty.
Ekspertka wyjaśnia mechanizm tego zgubnego błędu:
- Równie często pojawia się przekonanie, że jeśli pacjent czuje się dobrze, może odstawić leki. To zrozumiała pokusa, ale niestety jedna z najczęstszych przyczyn nawrotów. Stabilizacja nastroju jest efektem leczenia, a nie dowodem na to, że choroba ‘zniknęła’ - ostrzega psychiatra Mikitka.
Medycyna w tej kwestii jest bezwzględna. Same pigułki to jednak nie wszystko, zwłaszcza dla osób mierzących się na co dzień z ogromną presją i odpowiedzialnością.
- (…) Jednak sama farmakoterapia nie rozwiązuje wszystkich problemów, z jakimi mierzy się pacjent. Psychoterapia pomaga pacjentowi lepiej rozumieć swoją chorobę, rozpoznawać wczesne sygnały nadchodzącego epizodu i reagować, zanim objawy się nasilą - mówi ekspertka.
To właśnie akceptacja tego, że leczenie musi trwać stale, pozwoliła Michałowi Malitowskiemu powrócić na szczyt. Świadomość własnego ciała i psychiki, poparta rygorystyczną opieką lekarską, daje szansę na pełne, satysfakcjonujące życie bez strachu o jutro.
Źródło: Pacjenci.pl