Dr Kędzierska-Kapuza rozprawia się z mitami o lekach na otyłość. „Nie receptomat powinien prowadzić takie leczenie”
Leki z grupy analogów GLP-1 odmieniły leczenie cukrzycy i choroby otyłościowej, ale wokół nich narosło wiele mitów. Czy rzeczywiście powodują utratę wzroku, zwiększają ryzyko nowotworów albo są „drogą na skróty”? Dr hab. Karolina Kędzierska-Kapuza, diabetolog i nefrolog, wyjaśnia, kto naprawdę powinien z nich korzystać i dlaczego leczenie wymaga stałej kontroli lekarza.
- Leki GLP-1 leczą otyłość przyczynowo, ale wymagają też trwałej zmiany stylu życia
- Terapię odchudzającą musi prowadzić lekarz, a nie receptomat, po wykonaniu badań
- Kupowanie fałszywych peptydów z sieci to śmiertelne niebezpieczeństwo dla pacjenta
Leki zmieniły leczenie otyłości. „To był kamień milowy”
Jeszcze kilka lat temu leczenie cukrzycy typu 2 koncentrowało się przede wszystkim na obniżaniu poziomu glukozy we krwi. Dziś specjaliści coraz częściej zaczynają od leczenia choroby otyłościowej, która jest jedną z głównych przyczyn rozwoju cukrzycy.
– Okazało się, że musimy leczyć cukrzycę przyczynowo, bo przyczyną cukrzycy typu 2 jest najczęściej otyłość. Jeżeli zaczniemy od leczenia choroby otyłościowej, możemy nie dopuścić do rozwoju cukrzycy albo doprowadzić do jej remisji – mówi dr hab. Karolina Kędzierska-Kapuza.
Jak wyjaśnia specjalistka, analogi GLP-1 początkowo opracowano z myślą o leczeniu cukrzycy. Dopiero później zauważono, że pacjenci skutecznie redukują również masę ciała.
– To był kamień milowy. Dzięki tym lekom lepiej zrozumieliśmy mechanizmy choroby otyłościowej i możemy ją leczyć znacznie skuteczniej niż wcześniej – podkreśla.
„To nie jest droga na skróty”
Zdaniem ekspertki jednym z najbardziej krzywdzących mitów jest przekonanie, że farmakoterapia zastępuje zdrowy styl życia.
– Leczenie choroby otyłościowej nie polega na wypisaniu recepty. Musi być połączone ze zmianą nawyków żywieniowych, aktywnością fizyczną i regularną kontrolą stanu zdrowia – zaznacza.
Lekarka dodaje, że u części pacjentów nie warto zwlekać z rozpoczęciem leczenia.
– Jeżeli ktoś ma nadwagę i już pojawiają się powikłania, takie jak nadciśnienie, zaburzenia lipidowe czy stłuszczenie wątroby, nie ma sensu czekać. Chcemy zatrzymać rozwój choroby jak najwcześniej – wyjaśnia.
Jednocześnie podkreśla, że leki nie zwalniają z obowiązku zmiany stylu życia. Po ich odstawieniu bez utrwalenia nowych nawyków masa ciała może ponownie wzrosnąć.
Czy leki GLP-1 są niebezpieczne? Ekspertka wyjaśnia
Internet pełen jest informacji o rzekomo dramatycznych skutkach ubocznych terapii. Dr hab. Kędzierska-Kapuza apeluje jednak, aby oddzielać fakty od sensacyjnych doniesień.
– Te leki są bardzo dobrze tolerowane. Najczęstsze działania niepożądane dotyczą przewodu pokarmowego – nudności, odbijania, zgagi czy zaparć – mówi.
Jak zaznacza, ciężkie powikłania zdarzają się rzadko i najczęściej dotyczą pacjentów z dodatkowymi czynnikami ryzyka.
– Dlatego leczenie powinien prowadzić lekarz, a nie receptomat. Przed rozpoczęciem terapii konieczne są badania, w tym USG jamy brzusznej, a później regularne kontrole – podkreśla.
Ekspertka zwraca uwagę, że podczas terapii należy unikać alkoholu, który zwiększa ryzyko ostrego zapalenia trzustki.
Fałszywe „peptydy” z internetu mogą być groźniejsze niż choroba
W szczególny sposób lekarka ostrzega przed preparatami sprzedawanymi w internecie jako „peptydy” mające zastępować leki GLP-1.
– Nie wolno takich rzeczy stosować. Nie wiemy, co znajduje się w środku, gdzie zostały wyprodukowane ani w jakich warunkach były przechowywane. To może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia i życia – ostrzega.
Jak dodaje, nielegalne preparaty mogą prowadzić do ciężkich powikłań, w tym reakcji anafilaktycznej, ostrego zapalenia trzustki czy ciężkiego odwodnienia. Specjalistka przypomina również, że oryginalne leki wymagają przechowywania w odpowiedniej temperaturze i są wydawane pod nadzorem farmaceuty.
– Zadziwia mnie, że niektórzy krytykują leki przebadane klinicznie, a jednocześnie reklamują nieznane substancje wysyłane do paczkomatów podczas 40-stopniowych upałów – mówi.
Zdaniem dr hab. Karoliny Kędzierskiej-Kapuzy przyszłość leczenia otyłości należy do terapii opartych na dowodach naukowych. Warunek jest jeden – farmakoterapia powinna być elementem kompleksowego leczenia, a nie sposobem na szybkie schudnięcie przed urlopem.