Jak przestać „osładzać” sobie życie? Sposoby na zerwanie z emocjonalnym jedzeniem
Relacja ze słodyczami często wykracza poza fizjologię i sięga głęboko w naszą psychikę oraz historię życia. Opowiada o tym Beata Ossowska-Dorosz w najnowszym wywiadzie na kanale Pacjenci.pl. Dietetyczka i psychodietetyczka analizuje tzw. typ sentymentalny uzależnienia oraz wyjaśnia, dlaczego insulinooporność utrudnia walkę z nałogiem cukrowym. Warto wysłuchać tej rozmowy.
- Typ sentymentalny traktuje słodycze jako nagrodę lub pocieszenie, co ma korzenie w dzieciństwie
- Niska samoocena jest silnie skorelowana z częstszym sięganiem po produkty z dużą zawartością cukru
- Insulinooporność tworzy fizjologiczne błędne koło, w którym tkanki „głodują” mimo wysokiego poziomu cukru we krwi
Słodycze jako emocjonalny plaster – typ sentymentalny
Wiele osób dorosłych nieświadomie powiela schematy wyniesione z domu rodzinnego, traktując jedzenie jako narzędzie do regulacji emocji. Tzw. typ sentymentalny to osoba, która nagradza się słodyczami za sukcesy („zasłużyłam sobie”) lub pociesza nimi po porażkach. Taka relacja z jedzeniem jest często toksyczna i opiera się na systemie kar i nagród, który został zaszczepiony w nas w dzieciństwie – na przykład gdy dostawaliśmy loda za bycie grzecznym lub cukierka na otarcie łez po szczepieniu.
W dorosłym życiu te mechanizmy działają automatycznie. Po trudnym dniu w pracy czy kłótni z partnerem, mózg szuka ukojenia w czymś, co kojarzy się z bezpieczeństwem i przyjemnością. Słodycze stają się najłatwiej dostępnym pocieszeniem. Wyjście z tego schematu wymaga głębszej pracy nad sobą, często przy wsparciu psychoterapeuty, aby oddzielić jedzenie od emocji i znaleźć inne sposoby na radzenie sobie ze stresem czy smutkiem.
„Często towarzyszą nam komunikaty typu: 'zasłużyłam na to' lub 'miałam ciężki dzień, więc teraz sobie zjem'. To mechanizm nagradzania się jedzeniem. Zauważalne jest, że im niższa samoocena, tym silniejsze wykazujemy powinowactwo do słodyczy, szukając w nich natychmiastowej poprawy nastroju” – mówi Beata Ossowska-Dorosz.
Poczucie własnej wartości a dieta
Ciekawym wątkiem poruszonym w wywiadzie jest związek między samooceną a apetytem na słodycze. Badania na dzieciach wykazały, że podniesienie ich kompetencji i pewności siebie skutkowało samoistnym spadkiem spożycia cukru, mimo że nie było to w ogóle przedmiotem interwencji. Podobny mechanizm obserwuje się u dorosłych. Kiedy czujemy się ze sobą źle, niepewnie lub mamy obniżony nastrój, łatwiej ulegamy pokusom.
Słodycze często wypełniają pustkę lub są próbą „osłodzenia” sobie życia, w którym brakuje nam poczucia sprawczości i zadowolenia z siebie. W momencie, gdy zaczynamy budować swoją pewność siebie i czujemy się dobrze we własnej skórze, potrzeba zewnętrznej, chemicznej regulacji nastroju za pomocą jedzenia naturalnie maleje.
„Wyraźnie widać, że gdy czujemy się gorzej, często próbujemy rekompensować sobie ten stan słodyczami. Z kolei w sytuacjach, w których jesteśmy pewni siebie i czujemy się dobrze we własnej skórze, nagle okazuje się, że słodycze przestają nad nami panować” – podkreśla Beata Ossowska-Dorosz.
Pułapka insulinooporności – kiedy ciało walczy przeciwko nam
Osobny, bardzo trudny problem stanowi uzależnienie od słodyczy u osób z insulinoopornością. W tym przypadku psychologia splata się z zaburzoną fizjologią. Insulinooporność sprawia, że glukoza krążąca we krwi nie może skutecznie dostać się do komórek, które z tego powodu są niedożywione energetycznie. Mimo że zjedliśmy posiłek, komórki „głodują” i wysyłają do mózgu sygnał o konieczności natychmiastowego dostarczenia łatwej energii.
To tworzy fizjologiczny przymus jedzenia słodkiego, nad którym bardzo trudno zapanować silną wolą. Ekspertka ostrzega również przed modnymi dietami, takimi jak post przerywany (Intermittent Fasting), u osób z nieuporządkowaną relacją z jedzeniem. Długie okresy bez jedzenia mogą nasilać napady kompulsywnego objadania się i pogłębiać problem, zamiast go rozwiązywać. Kluczem jest tutaj przede wszystkim uwrażliwienie tkanek na insulinę poprzez dietę o niskim indeksie glikemicznym i regularność posiłków.
„W insulinooporności głównym problemem jest to, że glukoza nie jest efektywnie wykorzystywana przez organizm. Zamiast trafiać do komórek, krąży we krwi, co prowadzi do gwałtownych spadków energii. Z kolei posty przerywane, jeśli są stosowane przez osoby z zaburzoną relacją z jedzeniem, mogą stać się zapalnikiem nasilającym napady kompulsywnego objadania” – dodaje Beata Ossowska-Dorosz.