Dr Tomasz Basta o nietrzymaniu moczu u kobiet dojrzałych. Kiedy operacja jest naprawdę konieczna?
To wciąż jeden z najbardziej wstydliwych tematów debaty o zdrowiu publicznym. Nietrzymanie moczu odbiera godność i komfort życia tysiącom kobiet dojrzałych, a system nierzadko proponuje im szybkie, inwazyjne rozwiązania, zamiast leczenia przyczynowego. O rozwadze w kwalifikowaniu pacjentek do operacji, pułapkach syntetycznych siatek oraz wartości nowoczesnych terapii małoinwazyjnych dyskutowaliśmy na łamach serwisu Pacjenci.pl. W tym ważnym wywiadzie, ceniony ginekolog i uroginekolog, dr n. med. Tomasz Basta, bezkompromisowo rozprawia się z mitami narosłymi wokół kobiecych problemów okresu przekwitania.
Zegar biologiczny i stopniowanie problemu
Spadek jędrności oraz ubytek kluczowych substancji elastycznych w obszarze miednicy ulega drastycznemu przyspieszeniu natychmiast po wygaśnięciu funkcji jajników. To biologiczna niesprawiedliwość okresu menopauzy, która uderza bezpośrednio w gorset mięśniowo-powięziowy podtrzymujący cewkę moczową, prowadząc do mimowolnego i niekontrolowanego oddawania płynów ustrojowych. Prawidłowe ułożenie ścieżki terapeutycznej wymaga od specjalisty profesjonalnego sklasyfikowania medycznego stopnia zaawansowania schorzenia. Zgodnie z nowoczesną wiedzą, walkę ze zjawiskiem obniżenia narządów powinno się zaczynać od metod najmniej wkraczających w naturalne środowisko organizmu.
– Jeżeli widzicie, że zaczyna się nietrzymanie moczu, nie czekajcie, bo to nigdy nie minie. Problem może się na chwilę utaić, ale w okresie okołomenopauzalnym i późniejszej menopauzie zawsze powróci – ostrzega dr Tomasz Basta w programie “Pacjent w centrum”. – Pierwszy stopień nietrzymania moczu i delikatne obniżenie ścian pochwy jestem w stanie całkowicie wyleczyć. Tego typu zabiegi ujędrnią, zbiją tkankę i ją uelastycznią. Przy drugim stopniu mogę zapewnić pacjentkę o poprawie, ale nie wiem, czy uda się schorzenie wyleczyć całkowicie. Z kolei w trzecim stopniu zabiegi małoinwazyjne nam już po prostu nie pomogą – precyzuje ekspert.
Złudna obietnica chirurgii i syntetyków
Kiedy patologiczna ruchomość mięśni i drastyczne zwiotczenie struktur intymnych stają się oporne na stymulację termiczną, medycyna wytacza najcięższe działa. Ostatecznym rozwiązaniem pozostaje wówczas chirurgiczne wszycie pod pęcherz unieruchamiających siatek. Procedura stosowania podcewkowych implantów skutecznie blokuje nagłe awarie, jednak przypisywanie im cudownej łatki działania dożywotniego jest ogromnym błędem medycznym. Uroginekolodzy biją na alarm: operacje z użyciem obcych organizmowi syntetyków niosą za sobą ryzyko narastania odległych powikłań, tworzenia potężnych blizn i wcale nie gwarantują wieloletniego spokoju.
– Zakładanie taśmy ma być absolutną ostatecznością. Zawsze powtarzam: nie strzelajmy do muchy z armaty. Spróbujmy najpierw rozwiązań małoinwazyjnych, bo one naprawdę działają – argumentuje dr Basta na łamach serwisu Pacjenci. – Założenie ciała obcego może wiązać się z potężnymi powikłaniami. Nierzadko specjaliści z zakresu fizjoterapii przyznają, że pacjentki po założeniu taśmy wracają do nich po trzech czy czterech latach, zgłaszając, że problem powrócił. Co gorsza, nie powinno się zakładać taśmy na taśmę, to zupełnie nie tędy droga – stanowczo podkreśla lekarz, wskazując na niebezpieczne marginesy błędu w sztuce lekarskiej.
Synergia zamiast internetowych mitów
Zastosowanie innowacyjnej medycyny estetycznej to bez wątpienia świetne rozwiązanie na pobudzenie leniwego układu powięziowego pacjentki po pięćdziesiątym roku życia. Problem w tym, że nawet najnowocześniejsze głowice ultradźwiękowe nie nauczą zdegenerowanych upływem czasu tkanek odruchowego kurczenia. Największy odsetek długofalowych sukcesów leży w synergii – połączeniu zabiegów z pracą wysoko wykwalifikowanych fizjoterapeutów uroginekologicznych. Bagatelizowanie tego filaru leczenia i szukanie dróg na skróty nierzadko kończy się dla kobiet dramatycznie.
– Ćwiczenia pomagają na mięśnie, by umieć zahamować niekontrolowane oddanie moczu, ale to nie wystarczy. To nie jest pełne leczenie, bo zaburzenie polega na tym, że cewka moczowa jest zbyt wiotka i zbyt ruchoma. Co więcej - dodaje rozmówca Pacjentów - niewłaściwymi ćwiczeniami można sobie wręcz zaszkodzić. Należy udać się do specjalisty zajmującego się dnem miednicy, który dokładnie pokaże, jak prawidłowo je wykonywać. Nigdy w życiu nie należy robić tego na własną rękę tylko dlatego, że zobaczyło się coś w internecie – reasumuje dr Tomasz Basta.
Źródło: Pacjenci