"Prawdziwym bogactwem jest spokój". Psycholog o nowym spojrzeniu na sukces
W dobie kultury osiągnięć i rywalizacji zapominamy, że prawdziwym wyznacznikiem jakości życia nie jest stan konta, ale wewnętrzny spokój. Materiał został przygotowany na podstawie wywiadu przeprowadzonego przez Martę Sadkowską (Pacjenci.pl) z psycholożką Aliną Adamowicz.
Równowaga ważniejsza od wyników
Żyjemy w czasach, w których od najmłodszych lat jesteśmy uczeni rywalizacji. Szkoła, system oceniania, a później rynek pracy promują model „wyścigu szczurów”, w którym liczy się bycie najlepszym. Tymczasem psychologia pozytywna proponuje zmianę paradygmatu i redefinicję pojęcia sukcesu. Nie chodzi o to, by rezygnować z ambicji, ale by fundamentem wszelkich działań był dobrostan psychiczny.
Osoba, która posiada wewnętrzny spokój i potrafi zarządzać swoimi emocjami, jest paradoksalnie bardziej efektywna. Zmotywowany umysł, który nie jest przeciążony lękiem i stresem, generuje lepsze pomysły i ma więcej energii do działania. Dlatego dbanie o równowagę nie jest przeszkodą w karierze, ale jej niezbędnym paliwem. Sukcesem jest sytuacja, w której osiągnięcia zawodowe idą w parze ze zdrowiem i satysfakcjonującymi relacjami.
– Ja bym trochę tutaj zmieniła definicję sukcesu, że nie tylko osiągnięcia i wyniki, ale także dobrostan psychiczny, spokój i równowaga – mówi w rozmowie z portalem Pacjenci.pl psycholog Alina Adamowicz
Niebezpieczeństwo życia na krawędzi
Wielu ludzi funkcjonuje na granicy wytrzymałości, ignorując sygnały płynące z ciała i umysłu. Pęd za pieniędzmi, domem czy statusem społecznym przysłania potrzebę regeneracji. Psycholożka ostrzega, że takie życie na „cienkiej linii” jest niezwykle ryzykowne. Kiedy zabraknie zasobów psychicznych, nawet drobne niepowodzenie może doprowadzić do poważnego kryzysu.
W gabinetach terapeutycznych często pojawiają się osoby, które były postrzegane jako silne i ambitne, a nagle straciły radość życia. Okazuje się, że bez fundamentu w postaci zdrowia psychicznego, wszystkie zewnętrzne atrybuty sukcesu tracą znaczenie. Organizm w końcu wystawia rachunek za wieloletnie zaniedbania, a powrót do równowagi bywa wtedy długim i trudnym procesem.
– Każdy dzisiaj idzie po takiej cienkiej linii i czasami jest tak, że jedno zdarzenie może nas pogrążyć, jedno zdarzenie może nas popchnąć w przepaść – mówi Pacjentom ekspertka.
Dobrostan jako tarcza ochronna
Dbanie o siebie nie powinno być reakcją na chorobę, ale stałym elementem profilaktyki zdrowotnej. Życie jest nieprzewidywalne i niesie ze sobą trudne momenty, takie jak utrata pracy, choroba czy śmierć bliskiej osoby. Budowanie odporności psychicznej w czasach spokoju sprawia, że gdy nadejdzie kryzys, będziemy mieli siłę, by go przetrwać.
Psycholożka porównuje dobrostan do tarczy neurobiologicznej. To zasoby, które gromadzimy, by w trudnych chwilach nie rozsypać się na kawałki. Świadome budowanie swojego zdrowia psychicznego to najlepsza inwestycja, jaką możemy poczynić, by zabezpieczyć się przed traumatycznymi skutkami życiowych burz. Nie chodzi o to, by unikać trudnych emocji, ale by umieć sobie z nimi radzić bez destrukcyjnych konsekwencji dla całej naszej egzystencji.
– Dlatego ja jestem za działaniem prewencyjnym, żeby jednak dbać o siebie i mieć tą świadomość, że w życiu jest różnie, że jedno zdarzenie traumatyczne może mnie pogrążyć - dodaje Alina Adamowicz.
Źródło: Pacjenci