Choć karp od dziesięcioleci dzierży berło króla polskich stołów wigilijnych, jego panowanie z roku na rok staje się coraz bardziej zagrożone. Wiele osób kultywuje tradycję jedzenia tej ryby z lekkim przymusem, narzekając na specyficzny, ziemisty posmak oraz konieczność walki z licznymi ośćmi. W poszukiwaniu smaczniejszych i mniej problematycznych rozwiązań, Polacy coraz chętniej zwracają się ku innym gatunkom słodkowodnym. W tym kulinarnym wyścigu na zdecydowane prowadzenie wysuwa się pstrąg tęczowy. Ta szlachetna ryba, ceniona za delikatność i łatwość przyrządzania, staje się nowym symbolem nowoczesnej, ale wciąż tradycyjnej w duchu wieczerzy wigilijnej.
Choć karp od lat niepodzielnie króluje na polskich stołach wigilijnych, coraz więcej osób zaczyna poszukiwać dla niego sensownej alternatywy. Tradycja jest ważna, ale specyficzny, mulisty posmak tej ryby oraz konieczność uciążliwej walki z ośćmi skutecznie zniechęcają wielu biesiadników. Zazwyczaj naturalnym wyborem zastępczym stawał się dorsz, jednak jego rosnące ceny w okresie przedświątecznym potrafią mocno nadszarpnąć domowy budżet. W tym roku kulinarnym hitem może okazać się zupełnie inny gatunek – mała, niepozorna ryba, która zdobywa serca Polaków nie tylko niską ceną, oscylującą w granicach 23 złotych za kilogram, ale przede wszystkim banalnie prostym sposobem przygotowania.
Tłusta, delikatna i ceniona przez miłośników sushi – ryba maślana uchodzi za kulinarny rarytas. Tymczasem jej mięso zawiera substancje, których ludzki organizm nie potrafi strawić. Japonia i Włochy już wycofały ją z obrotu, inne kraje wprowadzają ostrzeżenia. W Polsce pozostaje dostępna bez szczególnych ograniczeń.
Kusi niską ceną i brakiem ości, dlatego coraz częściej trafia na świąteczne stoły. W ostatnich latach pojawiły się jednak pytania o to, ile metali ciężkich – zwłaszcza rtęci i ołowiu – może zawierać mięso tej ryby. Sprawdzamy, co mówią badania i czy rzeczywiście lepiej z pangi zrezygnować, planując wigilijną kolację.
Paluszki rybne kuszą szybkością przygotowania, ale dietetycy nie mają wątpliwości – to jedno z najmniej korzystnych dań rybnych dla rosnącego organizmu. Sprawdź, co w nich siedzi i czym je zastąpić, aby dziecko naprawdę skorzystało z wartości ryb.
Karp wciąż dominuje na wigilijnym stole, ale coraz więcej konsumentów kwestionuje ten wybór. Ości, nieprzyjemny posmak, kontrowersyjne warunki hodowli i wysoka cena sprawiają, że Polacy coraz częściej sięgają po bardziej praktyczne i zdrowsze alternatywy.
Miruna to ryba o delikatnym, białym mięsie, niemal pozbawiona ości i wyjątkowo bogata w składniki odżywcze. Mimo to wciąż rzadko gości na polskich stołach. Dietetycy alarmują: to poważne niedopatrzenie – miruna nie tylko przewyższa dorsza pod względem wartości odżywczych, ale też kosztuje znacznie mniej.
W chłodniach sieci Dino pojawiła się bardzo smaczna ryba. Ma jędrne, śnieżnobiałe mięso i naturalnie wysoką zawartość tłuszczu, dzięki czemu nie wysycha przy pieczeniu ani smażeniu. To ryba, która łączy maślaną soczystość łososia z delikatnością dorsza i niemal całkowitym brakiem ości.Filety są niemal bezościste i nie rozpadają się podczas smażeniaDostarczają ponad 250 kcal, 17 g białka i 2,1 g omega-3 w 100 gRyba naturalnie bogata w witaminy B12, A, D oraz selen i magnezDostępna od 26 zł/kg – tańsza od łososia, konkurencja dla dorsza
Świat jest pełen dziwnych przypadków medycznych, które potrafią wywołać zdziwienie na naszych twarzach. Jakiś czas temu media obiegła informacja o tym, że 40-letnia kobieta zachorowała kilka dni po spożyciu kupionej na targu ryby - tilapii. I choć to historia z przeszłości, warto ją odświeżyć, by przestrzec innych.Jak się okazało, ryba była skażona, a 40-letniej Laurze Barajas lekarze musieli amputować wszystkie kończyny. Jak do tego doszło?