Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Zdaniem ekspertów > Wielu z nas zaraża się już w dzieciństwie. Dietetyk ostrzega przed cichą epidemią
Anna Badurska
Anna Badurska 16.06.2026 11:04

Wielu z nas zaraża się już w dzieciństwie. Dietetyk ostrzega przed cichą epidemią

Wielu z nas zaraża się już w dzieciństwie. Dietetyk ostrzega przed cichą epidemią
Helicobacter pylori - cichy lokator, którego nie powinniśmy lekceważyć Fot. Canva

Nawet 80 proc. polskiego społeczeństwa może być bezwiednymi nosicielami patogenu, który systematycznie i po cichu niszczy ich układ pokarmowy. Mowa o Helicobacter pylori – niezwykle podstępnej bakterii, która najczęściej kolonizuje nasze organizmy już we wczesnym dzieciństwie. Eksperci ze świata medycyny i dietetyki biją na alarm: ignorowanie dodatnich wyników badań, co niestety często sugeruje sam personel medyczny, to prosta droga do drastycznych powikłań, włączając w to złośliwe zmiany nowotworowe. O cichej epidemii, mechanizmach infekcji i rażących zaniedbaniach diagnostycznych na łamach serwisu Pacjenci.pl mówił doświadczony dietetyk kliniczny, Sebastian Kumorek.

Mechanizm zbrodni doskonałej w kwasie żołądkowym

Z punktu widzenia biologii, Helicobacter pylori to wysoce wyspecjalizowana bakteria gram-ujemna, która wypracowała unikalny wręcz mechanizm ewolucyjny. Pozwala jej on na przetrwanie w skrajnie nieprzyjaznym, wybitnie kwaśnym środowisku ludzkiego żołądka, które dla większości drobnoustrojów jest barierą nie do pokonania. Jak wyjaśnia Sebastian Kumorek, kluczem do niszczycielskiego „sukcesu” tego mikroorganizmu jest jego specyficzna budowa oraz produkcja enzymu zwanego ureazą.

– Patogen posiada od dwóch do siedmiu wici, dzięki którym sprawnie przemieszcza się w żołądku, by ostatecznie zagnieździć się głęboko pod jego warstwą śluzową – tłumaczy dietetyk kliniczny w programie “Zdrowo Przegadane”. – Ponadto bakteria ta ma niezwykłą zdolność rozkładania mocznika obecnego w żołądku na amoniak i dwutlenek węgla.

Ten precyzyjny chemiczny proces sprawia, że drobnoustrój lokalnie podwyższa pH soku żołądkowego, de facto neutralizując kwas i tworząc dla siebie bezpieczną bańkę do namnażania. W konsekwencji dochodzi do przewlekłego stanu zapalnego błony śluzowej, co staje się pierwszym krokiem do poważnych i bolesnych patologii układu trawiennego.

Sztafeta pokoleń, czyli infekcja z lat dziecięcych

Analizując statystyki zakażeń, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z ignorowanym kryzysem zdrowia publicznego. Co istotne, większość infekcji wcale nie jest wynikiem zaniedbań dietetycznych u dorosłego człowieka. Z aktualnej wiedzy medycznej wynika, że krytycznym momentem w rozprzestrzenianiu się patogenu jest bardzo wczesny etap naszego życia.

Problem dotyczy przede wszystkim dzieci, ponieważ to w tym okresie najczęściej dochodzi do zakażenia od matki, z reguły drogą oralną – podkreśla Sebastian Kumorek.

Warto zauważyć, że dawniej w kręgach lekarskich błędnie zakładano, iż powszechna obecność tej bakterii w florze układu pokarmowego jest zjawiskiem niemal fizjologicznym. Współczesna nauka stanowczo obala ten mit, jednoznacznie wskazując na jej wyłącznie wyniszczający charakter. Zagrożenie oczywiście nie mija z wiekiem, a nieświadomi obywatele wciąż pozostają w grupie ryzyka.

– W dorosłym życiu możemy się oczywiście zakazić drogą kropelkową lub fekalno-oralną, więc dróg transmisji patogenu jest bardzo wiele – dodaje ekspert.

Systemowy grzech zaniechania i droga do onkologii

Najbardziej bulwersującym aspektem walki z zakażeniami Helicobacter pylori jest systemowe bagatelizowanie problemu, do którego nierzadko rękę przykładają sami pracownicy ochrony zdrowia. W polskich gabinetach wciąż pokutuje niebezpieczne przekonanie, że infekcję przebiegającą bez ostrych dolegliwości bólowych można zwyczajnie przemilczeć. Rozmówca Pacjentów przywołuje własne doświadczenie z rutynowych badań, które doskonale obnaża tę patologię.

– Otrzymałem pozytywny wynik testu, ale osoba przeprowadzająca badanie doradziła, bym w ogóle się nim nie przejmował. Stwierdziła, że tę bakterię ma praktycznie każdy z nas, a dopóki nie daje objawów, temat należy zostawić – wspomina z wyraźnym sprzeciwem Kumorek.

Dietetyk stanowczo przestrzega przed takim lekceważeniem diagnozy. Zostawienie „cichego lokatora” samemu sobie to klasyczne igranie ze zdrowiem, które w długiej perspektywie prowadzi do katastrofalnych skutków. Nieleczona bakteria to główny winowajca choroby wrzodowej, a postępujące uszkodzenia śluzówki mogą przerodzić się w metaplazję, która stanowi bezpośredni stan przednowotworowy.

– Szacuje się, że to właśnie ten patogen jest jedną z najczęstszych przyczyn rozwoju raka żołądka – ostrzega stanowczo ekspert w rozmowie z Pacjenci.pl.

W obliczu tak twardych danych konieczna jest natychmiastowa zmiana publicznej narracji. Zakażenie, które może dotyczyć niemal ośmiu na dziesięciu Polaków, to nie jest błahy defekt natury, lecz realne i podstępne zagrożenie wymagające celowanej eradykacji. Pobłażliwy uśmiech w gabinecie diagnostycznym nie uchroni nas przed onkologią.

Źródło: Pacjenci

Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: