Ten przepis wprowadzono już w 2019 roku, ale dopiero teraz naprawdę ma być egzekwowany. Od tej pory lekarze Podstawowej Opieki Zdrowotnej będą musieli raportować do NFZ informacje o wzroście i wadze pacjentów.Mało tego – przychodnie, które podejdą do wymogów w sposób opieszały, mogą stracić płatności za świadczenia.
Polacy coraz dłużej czekają na realizacje świadczeń zdrowotnych – wszystko przez rekordowo długie kolejki. W ubiegłym roku średni czas oczekiwania na wizytę u specjalisty były dłuższy niż 4 miesiące. Podobnie sytuacja wygląda z badaniami diagnostycznymi. Raportu Fundacji Watch Health Care (WHC) przedstawił najnowsze dane.
Efekt nowych przepisów, które wymuszają integrację niezależnych praktyk pielęgniarek i położnych z poradniami Podstawowej Opieki Zdrowotnej może być bolesny, zwłaszcza dla 8 mln pacjentów korzystających z usług pielęgniarek, np. w podczas wizyt domowych. Nowelizacja ustawy jest w trakcie opracowywania, czeka jednak na zatwierdzenie, którego termin musi nastąpić jeszcze w tym roku. Brak proponowanych zmian może z kolei zaowocować chaosem i gorszym dostępem do usług medycznych. Opracowanie współpracy pod kątem legislacyjnym jest zatem konieczne.
Jeśli wszystko dobrze pójdzie, już w przyszłym roku publiczna służba zdrowia będzie funkcjonować podobnie, jak prywatne sieci medyczne. Będzie można zadzwonić pod jeden telefon, by umówić się do dowolnego specjalisty, czy na badanie. Czy ten ambitny plan resortu zdrowia się powiedzie? Dodajmy, że jest nie tylko ambitny i drogi. Wiceminister zdrowia powiedział, że w 2025 r. na ten projekt ma byc przeznaczone prawie 100 mln zł. Warto dodać, że pilotaż programu trwa już od kilku miesięcy.
Wiele wyników badań i innych dokumentów medycznych dostajemy zwykle w placówkach bezpłatnie. Ale co się dzieje w sytuacji, kiedy dowiadujemy się, że wynik naszego badania „będzie w karcie”? Czy to znaczy, że zapoznamy się z nim dopiero na kontrolnej wizycie u lekarza? Możemy go dostać? A może będziemy musieli w takiej sytuacji za niego zapłacić? W tej kwestii wkrótce wchodzą pewne zmiany i każdy pacjent powinien być ich świadomy.
Jesień nadchodzi wielkimi krokami, a wraz z nią infekcje sezonowe. Wkrótce będziemy kichać, prychać, smarkać i pokasływać. Zresztą już teraz można zaobserwować wzmożony ruch w przychodniach. Pod gabinetami pediatrów i internistów ustawiają się kolejki pacjentów.Ale nie każdy z łatwością może dostać się do lekarza. Rzeczywistość wygląda często tak, że gdy dzwonimy rano do przychodni, okazuje się, że numerków już nie ma. Co robić w takiej sytuacji? Warto znać swoje prawa.
15 sierpnia kończy się termin wdrożenia przez szpitale, przychodnie i zakłady opiekuńczo-lecznicze nowych zasad. Dzięki nim zwiększy się poziom ochrony osób małoletnich. Do czego zobowiązane są te placówki? Sprawdźmy.W 2024 roku wprowadzono zmiany w przepisach dotyczących ochrony małoletnich przed przestępczością seksualną. Zmiany objęły również pracodawców, którzy prowadzą działalność leczniczą. Szpitale, przychodnie, poradnie i inne zakłady opiekuńczo-lecznicze mają obowiązek wprowadzenia standardów ochrony małoletnich oraz sprawdzania kandydatów na pracowników w odpowiednich rejestrach. Zmiany we wszystkich polskich placówkach muszą zostać wprowadzone do 15 sierpnia.
Od 1 stycznia 2024 r. zmieni się sposób funkcjonowania szpitali. Nie bez powodu zmiany te określane są mianem rewolucyjnych. Pacjenci nie będą już musieli czekać godzinami na konsultację ze specjalistą. SOR-y zaczną działać w nowy sposób.
Od 1 listopada lekarz nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej będzie miał możliwość przeprowadzenia wielu badań diagnostycznych. Ponadto lekarz pierwszego kontaktu uzyska nowe uprawnienia dotyczące wydawania skierowań. Jakie zmiany nas czekają?