Wyszukaj w serwisie
choroby profilaktyka choroby cywilizacyjne zdrowie psychiczne żywienie zdaniem lekarza uroda i pielęgnacja
Pacjenci.pl > Zdrowie Psychiczne > Czym jest "popcornowy mózg"? Tłumaczy doktor Joanna Piotrowska, neurolog
Sylwia  Wamej
Sylwia Wamej 28.03.2024 10:26

Czym jest "popcornowy mózg"? Tłumaczy doktor Joanna Piotrowska, neurolog

Zdrowie, mózg
Fot. Freepic/ Joanna Piotrowska

Określenie “popcornowy mózg” nie przypadkowo nawiązuje do prażących się w garnku ziaren kukurydzy, gdzie do pojedynczych, dołączają kolejne strzelające. Jak to się ma do naszych mózgów. W rozmowie z Pacjenci.pl wyjaśnia dr Joanna Piotrowska, neurolog. 

Czasy, w których żyjemy, są pełne bodźców, bombardujących nas ze wszystkich stron. Media społecznościowe nie ułatwiają nam sprawy, natomiast przez zalew informacji, coraz częściej używa się określenie- “popcornowe mózgi”,

Nazwa tego pojęcia nawiązuje do prażących się w garnku ziaren kukurydzy, gdzie do pojedynczych, dołączają kolejne strzelające. “Popcornowe mózgi” to ogromny problem, ponieważ powoduje zaburzenia koncentracji i mniejszą efektywność naszej pracy. Wydaje się nam, że jesteśmy wielozadaniowi, a de facto te zadania, które wykonujemy, nie są dokończone na 100 procent i takiej jakości, w jakiej mogły być zrealizowane w ciszy i spokoju - wyjaśnia w rozmowie z Pacjentami neurolog Dr Joanna Piotrowska. Na szczęście są sposoby, które pozwolą uspokoić naszą głowę, gdy czujemy, że bodźców  jest po prostu za dużo.

"Popcornowe mózgu" są plagą naszych czasów

Obrazów czy dźwięków wydobywających się zewsząd jest po prostu mnóstwo. Nic dziwnego, że bardzo łatwo jest się nam rozproszyć, robiąc kilka rzeczy naraz. To ciągłe bombardowanie naszej głowy nowymi informacjami, obrazami, dźwiękami sprawia, że  myśli, czy uwaga bardzo szybko skaczą z jednego tematu na inne, ostatecznie nie zatrzymując się dłużej przy żadnym z nich. Można to porównać do prażącego się w garnku popcornu, gdzie najpierw jest spokojnie, a później, gdy do kolejnych ziaren prażonej kukurydzy dołączają kolejne, robi się coraz bardziej dynamicznie.

Sam termin “popcorn brain” nie jest taki nowy. Jako pierwszy użył go w 2011 r. David Levy, profesor z Uniwersytetu w Waszyngtonie, zajmujący się badaniami nad nowymi technologiami oraz ich wpływem na człowieka. Ten termin to nic innego jak problemy z koncentracją oraz niezdolność do tego, by skupić się na jednej rzeczy przez dłuższy czas. Uwaga wciąż jest rozproszona i przeskakuje z jednej rzeczy na drugą. Jako przyczynę można tutaj oczywiście wskazać mnogość bodźców, które wypływają z korzystania z sieci oraz mediów społecznościowych. 

Macie bóle głowy? Posłuchajcie dr Joanny Piotrowskiej w tym podcaście Pacjenci.pl:

 Jak wyjaśnia w rozmowie z Pacjentami Joanna Piotrowska, specjalista neurolog z  Magwise Warszawa, wszechobecne przebodźcowanie jest nie lada problemem dla współczesnego społeczeństwa.

Dzisiejsze społeczeństwo narażone jest na ogromną ilość bodźców wzrokowych oraz dźwiękowych: dzwoniących do nas i towarzyszących nam w każdej chwili telefonów komórkowych oraz aplikacji, które na nich posiadamy, komputerów, telewizorów, reklam, zegarków elektronicznych, z drugiej strony reklam także interaktywnych, które nam się wyświetlają na ulicy podczas przechadzki lub jazdy rowerem, samochodem czy innym środkiem transportu. 

Nasz mózg od zarania dziejów nie był zagrożony tak ogromną ilością bodźców i nie jest do niej przystosowany. Z tego względu zaczynamy mieć tendencje z przeskakiwaniu z jednego tematu do drugiego, niedokańczania pewnych czynności. Jest to ogromny problem, ponieważ powoduje zaburzenia koncentracji i mniejszą efektywność naszej pracy. Wydaje się nam, że jesteśmy wielozadaniowi, a de facto te zadania, które wykonujemy, nie są dokończone w  100 procentach i takiej jakości w jakiej mogły być zrobione w ciszy i spokoju - mówi dr Joanna Piotrowska.

widok-z-gory-dziewczyna-lezaca-w-lozku-ze-smartfonem.jpg
Fot. Freepic

Zobacz też: Ta niewinna zabawa może się bardzo źle skończyć. Nigdy tego nie rób

Księżna Kate zaczyna "chemioterapię prewencyjną". Onkolog wyjaśnia Ta zapomniana, zakaźna choroba wróciła. Polacy już nie chcą się szczepić

Nadmierne korzystanie ze smartfonów może przyczynić się do m.in. bezsenności

Wspomniany już naukowiec David Levy podczas jednego ze swoich przemówień, wrócił pamięcią do historii jego kolegi z pracy, który będąc już “po godzinach” zamiast skupić się na swoim dziecku i spędzając z nim czas, odpowiadał na służbowe maile. Nie dlatego, że musiał. Potrzeba korzystania z wirtualnego świata okazała się silniejsza.

Lekarze neurolodzy przestrzegają przed nadmiarem bodźców, mówiąc, że potężne dawki informacji: dźwięków czy obrazów płynących z mediów społecznościowych sprawiają, że nasze mózgi są wręcz odurzone. Ilość bodźców w pewnym momencie jest za duża, co prowadzi do problemów ze zdrowiem, m.in. bezsenności, bo gdy wieczorem za dużo korzystamy z telefonu, zasnąć jest nam bardzo ciężko.

Jak poradzić sobie z nadmiarem informacji?

Na szczęście są pewne sposoby, które pozwalają na ograniczenie, czy nawet zatrzymanie tej lawiny bodźców. Warto samemu ustalić sobie limity korzystania z sieci, tym bardziej że dostępne są aplikacje, które przypominają nam o określonym limicie korzystania z mediów społecznościowych.

Z pomocą przychodzi technologia, bo są aplikacje, które pomagają nam w skupianiu się oraz ograniczaniu wszelkich powiadomień, które atakują nas z social mediów. Możemy też robić sobie takie weekendy bez czasu, wyłączając telefony, komputery, zegarki elektroniczne, spędzając czas z naszymi bliskimi. Jeśli ktoś sam nie potrafi wyłączyć tych wszystkich urządzeń, można na przykład wyjechać w miejsce, w którym nie ma zasięgu i w ten sposób właśnie dać odpocząć naszemu przebodźcowanemu mózgowi - radzi dr Joanna Piotrowska.

W ciągu dnia można też oderwać oczy od komputera czy telefonu i po prostu popatrzeć w okno. Można też porozciągać się lub wyjść spacer. Wyciągnięcie naszej głowy na powietrze nawet na kilka minut, gdy pracujemy, z pewnością będzie dobre dla naszego organizmu. 

Choć może się wydawać, że pojęcie “popcornowych mózgów” najbardziej tyczy się młodego pokolenia, dr Joanna Piotrowska wyjaśnia, że wcale tak nie jest. Przebodźcowanie dotyczy każdego z nas.

To przebodźcowanie dotyczy wszystkich, niezależnie od wieku, a to przez wszechobecną digitalizację. Te liczne powiadomienia, które dostajemy, przeszkadzają w pracy, rozmowie, w byciu z drugą osobą oraz w
myśleniu. Dla najmłodszych osób to nie lada zagrożenie, bo nie są oni świadomi, jak bardzo źle nadmiar bodźców wpływa na ich układy nerwowe. Zresztą dotyka to osoby każdym wieku. Czasem jako lekarze mamy wątpliwość diagnostyczną i nie wiemy, czy mamy do czynienia z deficytem uwagi chorobowym (ADHD, ADD) czy po prostu z przebodźcowaniem układu nerwowego. Tutaj potrzeba dobrego diagnosty- psychiatry - podsumowuje Piotrowska.

Źródło: The Guardian/ Pacjenci

Czytaj też:

Te produkty będą dobre dla twojego mózgu. Poprawią pamięć i koncentrację

Gdy chorują jelita, zmienia się skóra. Po tym poznasz, że coś jest nie tak

To warzywo to tarcza na udar. Rozbija skrzepy i wzmacnia tętnice


Chcesz napisać do redakcji [email protected] i podzielić się swoją historią? Wybrane listy opublikujemy anonimowo.

 

Polecane