Kardiolog wyjaśnia, co powinno zaniepokoić. Kobiety masowo mylą zawał ze stresem i bólem kręgosłupa
Rocznie zawał serca przechodzi w Polsce aż 80 tysięcy osób. To stan bezpośredniego zagrożenia życia, w którym liczy się każda minuta – odcięcie dopływu krwi do mięśnia sercowego prowadzi do jego nieodwracalnego obumierania. Niestety, wciąż powszechne jest przekonanie, że zawał zawsze wygląda jak na filmach, a organizm nie wysyła wcześniej żadnych sygnałów ostrzegawczych. Jakie objawy powinny nas natychmiast zaalarmować? Wyjaśnia dr Anna Słowikowska, kardiolożka i autorka książki Serce w dobrym stylu.
Klasyczne i nietypowe objawy zawału
W popkulturze utrwalił się obraz pacjenta (zazwyczaj mężczyzny), który nagle łapie się za klatkę piersiową, a jego lewa ręka drętwieje. Faktycznie, ból w klatce piersiowej jest najbardziej typowym symptomem. Dr Anna Słowikowska podkreśla jednak, że ciało człowieka nie zawsze wysyła zero-jedynkowe sygnały, a zawał może manifestować się znacznie bardziej nietypowo.
Ekspertka ostrzega, że do sygnałów alarmowych należą również:
- ból brzucha (zwłaszcza w nadbrzuszu),
- uczucie silnego osłabienia i nudności,
- ból żuchwy,
- ból promieniujący nie tylko do lewej, ale także do prawej kończyny górnej.
Sygnały prodromalne, czyli serce ostrzega wcześniej
Często zawał wcale nie jest przysłowiowym „gromem z jasnego nieba”. Zanim dojdzie do tragicznego finału, pacjenci doświadczają tzw. objawów prodromalnych (przepowiadających). Choć w momencie przyjazdu na izbę przyjęć chorzy początkowo twierdzą, że dolegliwości pojawiły się pierwszy raz w życiu, to po zabiegu i opadnięciu emocji przypominają sobie kluczowe szczegóły.
Każde nagłe uczucie braku tchu, zmęczenia i „zatykania”, które pojawia się przy wysiłku fizycznym, powinno być dzwonkiem alarmowym. Ekspertka radzi, aby w takiej sytuacji niezwłocznie zgłosić się do kardiologa lub lekarza pierwszego kontaktu, który od niedawna może skierować pacjenta na tomografię tętnic wieńcowych. To badanie pozwala dosłownie „zdążyć przed zawałem”.
Kobiecy zawał ukryty pod maską przemęczenia
Jednym z najgroźniejszych mitów jest przekonanie, że kobiety nie mają zawałów. Kardiolożka stanowczo obala ten szkodliwy stereotyp:
– Statystyki są jednoznaczne: kobiety dokładnie z taką samą częstością zapadają na zawał serca jak mężczyźni.
Różnica polega na tym, że ze względu na ochronne działanie estrogenów, u kobiet zawał występuje statystycznie o 10 lat później. Przez panujące przekonanie, że „kobiety nie chorują na serce” (często wtłaczane w ramy tzw. medycyny bikini, skupionej głównie na nowotworach piersi czy szyjki macicy), pacjentki nagminnie bagatelizują swoje objawy.
– Kobiety czasem opowiadają, że chodziły przez kilka dni z bólem kręgosłupa albo było im niedobrze, czuły się osłabione, po czym okazywało się, że przeszły zawał – tłumaczy ekspertka.
Pacjentki nierzadko zrzucają winę na dyskopatię, stres lub codzienne przemęczenie, tracąc bezcenny czas na ratunek.
Profilaktyka to podstawa
Zawał to traumatyczne wydarzenie, którego każdy z nas wolałby uniknąć. Dr Anna Słowikowska ma jednak doskonałą wiadomość: aż 80% chorób serca mogłoby się w ogóle nie wydarzyć, gdybyśmy przestrzegali prostych zaleceń.
Do najważniejszych filarów profilaktyki należą:
- Kategoryczny zakaz palenia – dotyczy to zarówno tradycyjnych papierosów, jak i podgrzewaczy tytoniu, które równie dotkliwie niszczą śródbłonek naczyniowy.
- Świadome odżywianie – opieranie diety na produktach niskoprzetworzonych.
- Ruch – regularna, dająca przyjemność aktywność fizyczna.
Pamiętaj: Jeśli zauważysz u siebie lub swoich bliskich niepokojące zatykanie w klatce piersiowej, nagłe osłabienie, nietypowe bóle rąk, brzucha lub żuchwy – reaguj bez zwłoki. To może być zawał.