Wyszukaj w serwisie
choroby profilaktyka choroby cywilizacyjne zdrowie psychiczne żywienie zdaniem lekarza uroda i pielęgnacja
Pacjenci.pl > Zdrowie Psychiczne > Las samobójców w Japonii. Czy Polak cierpi inaczej niż Japończyk?
Joanna Kamińska
Joanna Kamińska 29.02.2024 20:03

Las samobójców w Japonii. Czy Polak cierpi inaczej niż Japończyk?

Las Aokigahara
Las Aokigahara, źródło: canva

Pewnego sobotniego wieczoru, mama zawołała mnie na film „Morze drzew” - o lesie, w którym 100 Japończyków rocznie popełnia samobójstwo. Nie mogłam uwolnić się od myśli, jak wiele osób, które odebrało sobie życie, gdyby mogło, cofnęłoby czas? Gdyby tylko pomoc przyszła w porę, nim podjęli ten ostateczny krok. Tak powstały te wywiady – z psychiatrą prof. dr hab. n. med. Dominiką Dudek oraz dr Moniką Ksieniewicz-Mil. 

Las samobójców istnieje naprawdę...

Jeszcze kilkanaście lat temu nie wyobrażałam sobie, że mogłabym gościć w gabinecie u psychologa, a u psychiatry...o zgrozo! Dziś nie wstydziłabym się szukać pomocy. Mam nadzieję, że depresja przestanie być tabu dla wszystkich w Polsce. I tylko marzy mi się, aby każdy mógł dostać się do psychiatry na NFZ równie szybko, jak ci, którzy korzystają z pomocy w prywatnych gabinetach, bo ich na to stać. 

Ale wracam do filmu. To nie będzie spojler, ale małe wprowadzenie… W lesie spotyka się dwóch mężczyzn – jeden pogrążony w żałobie po śmierci żony chce odebrać sobie życie, drugi – właśnie porzucił myśl o samobójstwie, jednak nie może znaleźć drogi wyjścia z lasu. Tak zaczyna się wspólna podróż, również duchowa dwojga nieznajomych… Film się kończy, zaczynam zastanawiać się, czy ten las naprawdę istnieje. Wpisuję w wyszukiwarkę Google dwa słowa: „las samobójców” i… Tak, on istnieje…

Projekt bez nazwy - 2024-02-29T194841.997.png

Żałoba czy już depresja? Czym jest zespół przewlekłej żałoby? Depresja to nie tylko objawy psychiczne! Jakie są fizyczne objawy depresji? Zapytaliśmy specjalistę

"Najwięcej samobójstw Japończycy popełniają w marcu i kwietniu"

Przypominam sobie zachwyt mojej przyjaciółki, która wróciła z dwutygodniowego urlopu w Japonii. „Japonia jest 100 lat przed nami!” – mówiła. Postanawiam zapytać, jak to jest z tą Japonią, dr Monikę Ksieniewicz-Mil z zarządu Europejskiego Lobby Kobiet (organizacja nadzoruje pracę ponad dwóch tysięcy organizacji pozarządowych w Europie), która spędziła w tym kraju dwa lata na stypendium The Young Leaders Program, studiowała na uniwersytecie w Tokio i wykładała w żeńskim college’u w Kobe.

Gdy byłaś w Japonii słyszałaś o lesie Aokigahara, zwanym „lasem samobójców?”

Dr Monika Ksieniewicz-Mil: Tak. A że miałam wielu znajomych Japończyków, pytałam ich o ten las. W dzieciństwie każdy o nim słyszał od rodziców, i żeby do niego nie chodzić. Nikt, z kim rozmawiałam, nigdy w nim nie był.

A Ciebie korciło, żeby zobaczyć ten las? Byłaś w nim?

Nie byłam w środku lasu, ale widziałam go z góry wulkanu Fuji. Jest bardzo gęsty. Poza koronami drzew kompletnie nic w nim nie widać, nawet ptaków. Nie przypadkowo las nosi nazwę „Jukai”, co znaczy „Morze Drzew”.

Rzeczywiście, jak słyszymy w filmie „Morze Drzew” - w lesie „Jukai” dochodzi do masowych samobójstw?

Las to fenomen medialny. Odbiera sobie w nim życie średnio 100 osób rocznie. Jednak Japonia liczy 120 milionów mieszkańców, więc w rzeczywistości większy odsetek samobójstw ma np. Rosja, Litwa czy najuboższe kraje afrykańskie.

Ale jest coś charakterystycznego – najwięcej samobójstw Japończycy popełniają w marcu i kwietniu. Marzec to czas zamykania roku fiskalnego w firmach, kiedy podsumowane są ich zyski. To właśnie w tym okresie najwięcej ludzi popełnia samobójstwa. Dużo osób popada w rozpacz, widząc, że bilans się nie spina. Wielu mężczyzn rzucało się pod szybkie pociągi, bo właśnie taka śmierć była szybka i bezbolesna. Zdarzało się to tak często, że w Japonii wprowadzono prawo, które nakazywało rodzinie samobójcy pokryć koszty wyczyszczenia torów kolejowych. Był to bardzo duży problem i możliwe, że to właśnie przez to ktoś wylansował las samobójców. A kto? Nie wiadomo.

W latach 60. w Japonii wydano książkę z poradami, jak skutecznie się zabić, aby śmierć była jak najszybsza i jak najmniej bolesna i żeby rodzina nie musiała za to płacić. I kierowała właśnie do tego lasu. Są teorie, że nie był to przypadek i że książka powstała właśnie po to, aby ludzie nie rzucali się pod pociąg. W latach 90. pojawiły się ruchy postulujące wycofanie poradnika z rynku, jednak ostatecznie nie zakazano jego wydawania. Choć las kojarzy się głównie z samobójstwami przez powieszenie, osoby, które odbierają sobie tam życie, rozkładają namiot i połykają truciznę czy tabletki nasenne.

Czy zostały podjęte jakieś działania, aby zapobiegać tym śmierciom?

Stowarzyszenie Zapobiegania Samobójstwom postawiło przy wejściu do lasu tablicę z numerem telefonu, pod który można zadzwonić po pomoc. Przymocowano także tablice z listą punktów, które mają odwieść potencjalnego samobójcę od zamiaru odebrania sobie życia. Są to napisy typu: „Pomyśl o swoich rodzicach, rodzeństwie, dzieciach”, „życie jest piękne, pomyśl, jak uczynić je szczęśliwym”, „masz tylko jedno życie, szanuj je”, „wyciągnij rękę po pomoc, zadzwoń pod ten numer telefonu”. Pracownicy stowarzyszenia regularnie robią obchód po lesie, aby sprawdzić, czy ktoś nie potrzebuje pomocy oraz czy nie ma nowych ciał, które mogłyby być pożywką dla amerykańskich turystów kręcących filmiki na YouTube. 

Projekt bez nazwy - 2024-02-29T194018.902.png

"Tam nikt nie rozmawia o swoich problemach, to oznaczałoby utratę twarzy"

Mówi się, że Japończycy to jeden z najbardziej zapracowanych narodów świata. Czy może to mieć związek z rosnącą liczbą depresji i samobójstw?

Etyka pracy i koncepcja samobójstwa w Japonii wywodzą się z czasów Samurajów. Ale oni odbierali sobie życie nie z powodu depresji i myśli samobójczych. Była to dla nich jedyna forma zakończenia życia z honorem. Widowiskowe sepuku można teraz obejrzeć w nowej wersji „Szoguna” na Disney+. 

W czasie II wojny światowej Japonia była sojusznikiem nazistów, została pokonana przez wojska amerykańskie i praktycznie zrównana z ziemią. Obraz powojennego Tokio można porównać do zbombardowanej Warszawy. Okupowani Japończycy odbudowali kraj pod okiem Amerykanów. Japonia stała się jednym z najszybciej bogacących się krajów, co oczywiście spowodowało narastanie presji finansowej, czyli, że musisz dać z siebie jeszcze więcej, nie 100 proc., a 200 proc.

Jak to wygląda w praktyce?

W Japonii panuje przekonanie, że jeśli masz pracę, to liczysz się jako członek wspólnoty i jesteś jej przydatny. Japońskie kobiety nie mają urlopu macierzyńskiego, a gdy pracownik jest chory, bierze bezpłatny urlop, a nie zwolnienie od lekarza. Japończycy praktycznie nie mają wakacji. 

Słyszałam, że nocują w pracy?

Panuje taka niepisana zasada, że pracownik nie wychodzi do domu, dopóki szef siedzi w pracy. Szef jest stawiany na piedestale. Zresztą podobna hierarchia jest w rodzinach – dorosłe dzieci nie mogą decydować o sobie, muszą słuchać się rodziców. 
Do tego ceny wynajmu mieszkań w Tokio są bardzo drogie, dlatego wiele osób dojeżdża do pracy z pobliskich miejscowości. Pociągi nie kursują w nocy, więc wielu pracowników jest po prostu zmuszonych, aby „przekoczować” w pracy, a do domu wracają tylko na weekendy.

Tomasz pokonał chorobę dziś dzieciom i młodzieży zagrożonej depresją:

Zarobki i wysoki standard życia choć w części im to poświęcenie życia osobistego dla pracy rekompensuje?

Panuje stereotyp, że Japonia to kraj supernowoczesny, ale większość Japończyków żyje bardzo skromnie i jest uboga. Odległości między miastami w Japonii są bardzo duże, a większości mieszkańców nie stać na te superszybkie pociągi, którymi tak zachwycają się turyści. Jeśli ktoś pochodzi ze wsi i przeprowadził się do Tokio, rodziców widuje raz na rok, co w Polsce jest niewyobrażalne.

W Polsce szukanie pomocy psychiatry, gdy ma się depresję, przestaje być tematem tabu. Jak jest z Japończykami?

Tam nikt nie rozmawia o swoich problemach, to oznaczałoby utratę twarzy. Nie ma czegoś takiego, jak chodzenie do psychologa czy psychiatry. To tabu.

To w czym Japończycy szukają ukojenia, np. w wierze?

Zmarłych chowa się najczęściej w obrządku buddyjskim, ale gdybyś zapytała Japończyka, w co wierzy, jaka jest jego religia, większość nie wskazałaby żadnej. W dodatku słaba komunikacja międzyludzka to ogromny problem Japończyków. Wszyscy siedzą z nosami w telefonach, a każdą sprawę załatwiają przez Internet. Rzadko wychodzą z domu, by spotykać się z drugim człowiekiem twarzą w twarz. A jeśli nawet do takiego spotkania by doszło, wstydem byłoby przyznać się do słabości. 

W Japonii wciąż samobójstwo jest w społecznej świadomości traktowane jako sposób na „zmycie hańby”. Życie w Japonii dla psychiki człowieka jest bardzo ciężkie. I choć w Polsce narzekamy na dostępność do opieki psychiatrycznej, w Japonii, gdyby ktoś nawet chciał zgłosić się do psychiatry, z dostaniem się do niego byłoby znacznie trudniej niż w Polsce.

Japonia to kraj, gdzie panuje ogromna presja społeczna, gdzie człowiek nie może w pełni decydować o swoim życiu, gdzie wstydem jest przyznać się do słabości, gdzie samobójstwo traktuje się jako sposób „zmycia hańby”. Myślę, że to odbija się szerokim echem na stanie psychicznym mieszkańców tego kraju.

Kiedy wróciłam do Polski, wiele razy byłam pytana, dlaczego nie zostałam w Japonii, skoro przez rok zarobiłam tam bajeczną kwotę. Rzeczywiście różnica w zarobkach między Polską a Japonią jest ogromna. Mimo to, wolę żyć w Polsce i klepać przysłowiową biedę, mając wpływ na swoje życie niż bogacić się w Japonii kosztem bycia zależną od tamtejszego systemu. Tam praktycznie wszyscy inni decydują o tobie, a nie ty.  

To rzeczywiście nasze stereotypowe wyobrażenie o Japonii, odbiega mocno od Twoich spostrzeżeń kogoś, kto miał szansę spojrzeć na Japonię głębiej, niż tylko okiem turysty. A jak jest w Polsce? Statystyki mówią, że kobiety częściej podejmują próby samobójcze, ale to mężczyźni trzy razy częściej w wyniku takich prób umierają. Udało mi się porozmawiać o tym z prof. dr hab. n. med. Dominiką Dudek, psychiatrą, prezesem-elektem Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Pani Profesor, jak wypada Polska na tle Europy pod względem liczby samobójstw i prób samobójczych?

Prof. dr hab. n. med. Dominika Dudek: Na tle innych krajów Europy Polska wypada średnio. Warto jednak podkreślić, że śmierć samobójcza każdego człowieka jest ogromną tragedią. I oczywiście zdaję sobie sprawę, że śmierć wielu ludzi jest, jak to mówili klasycy, tylko statystyką, ale ja jako lekarz jestem bardziej przyzwyczajona do myślenia jednostkowo. Każda śmierć samobójcza to ogromna tragedia dla rodziny, która odbija się wielkim echem na całym życiu bliskich tego człowieka.

W Polsce mężczyźni częściej odbierają sobie życie

W Polsce to mężczyźni odbierają sobie życie częściej?

Więcej samobójstw jest wśród mężczyzn niż wśród kobiet. To znaczy, wygląda to tak, że kobiety częściej podejmują próby samobójcze, natomiast mężczyźni mniej więcej trzykrotnie częściej popełniają samobójstwa dokonane. Mężczyźni wybierają takie sposoby, które są potencjalnie bardziej letalne. W Polsce przede wszystkim wieszają się, w Stanach Zjednoczonych wykorzystują broń palną. Jeśli chodzi o kobiety, najczęściej wybierają nadużycie leków, co daje potencjalnie większą szansę na odratowanie.

Statystyki pokazują, że młode osoby, nawet nastoletnie popełniają samobójstwa. A samobójstwa wśród seniorów to chyba wciąż temat tabu? Choć coraz więcej mówi się o depresji wśród osób w tej grupie wiekowej.

Jak pisał Kępiński, u młodych osób próba samobójcza jest zwykle wołaniem o pomoc, a u starszych wołaniem o śmierć. Natomiast, rzeczywiście obserwujemy niepokojące zjawisko zwiększania się ilości prób samobójczych wśród bardzo młodych ludzi. Niestety to też często próby samobójcze, którym towarzyszy nadużywanie różnych substancji psychoaktywnych, co jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem.

Pacjenci geriatryczni, jeżeli podejmują próby samobójcze, zazwyczaj są bardziej zdeterminowani i wybierają sposoby bardziej letalne. Ale, należy też spojrzeć na pewną realność życia. Zazwyczaj, młode osoby żyją w rodzinach, otoczone przez innych ludzi. Osoby starsze często są pogrążone w samotności i nie wychodzą z domu. Jeśli więc decydują się na popełnienie samobójstwa, istnieje mniejsza szansa, że w ogóle ktokolwiek zauważy, że coś się wydarzyło.
Warto również wziąć pod uwagę to, że przykładowo, jeśli mamy próbę samobójczą przez nadużycie leków, łatwiej jest odratować osobę młodą, zdrową somatycznie niż osobę, która jest starsza i schorowana.

Czy najczęstszą przyczyną samobójstw jest depresja?

Oczywiście nie można całkowicie postawić znaku równości pomiędzy depresją i samobójstwem. Są też inne powody, jednak najczęstszą przyczyną targnięcia się na własne życie jest właśnie depresja. To depresja spośród wszystkich zaburzeń psychicznych jest takim największym killerem.

Jeśli młoda osoba zaniedbuje obowiązki w pracy, opuszcza zajęcia w szkole czy na uczelni, wycofuje się z życia towarzyskiego itd., istnieje większa szansa, że wzbudzi to zainteresowanie otoczenia, że coś złego się dzieje i ktoś wyciągnie pomocną dłoń, zachęci czy wręcz zaprowadzi taką osobę do specjalisty po pomoc. Natomiast, jeśli starszy człowiek cierpi w osamotnieniu, nie ma praktycznie znajomych i rzadko wychodzi z domu, to przez bardzo długi czas taka depresja może pozostać nierozpoznana.

Czy gwałtowny wzrost przypadków depresji w ostatnich latach wiążę się z postępem cywilizacyjnym i pędem życia dzisiejszych czasów? Czy problem ten istniał od zawsze, jednak wcześniej rzadziej się diagnozowaliśmy?

Obie pani hipotezy są prawdziwe. Z jednej strony, rzeczywiście współczesny świat z takim pędem, wyścigiem szczurów, ciągłym poczuciem zagrożenia i niestabilności sprzyja rozwojowi depresji i zaburzeń lękowych. Wystarczy zajrzeć do pierwszego z brzegu serwisu informacyjnego w mediach, żeby wszystkie włosy stanęły nam dęba i od razu obudziły się lęki, czy będzie wojna, czy zmiany klimatyczne zniszczą planetę, itp. Jesteśmy bombardowani ze wszystkich stron złymi wiadomościami, nawet nie mówiąc już o takich globalnych zagrożeniach. Co chwila słyszymy, że ktoś zginął w wypadku, ktoś kogoś zabił, zgwałcił, itd. A tych dobrych wiadomości jest naprawdę niewiele. Oczywiście, do tego dochodzi niezdrowy tryb życia, brak ruchu, zła dieta. To także ma duży wpływ na naszą psychikę. Realnie jest więc więcej zaburzeń depresyjnych.

Z drugiej zaś strony, obecnie mamy znacznie większą świadomość odnośnie depresji i innych chorób. Wiele osób, które powiedzmy, dawniej nie zgłosiłoby się do lekarza, pozostając niezdiagnozowane, teraz mają te choroby rozpoznawane i mogą podejmować leczenie. Zresztą leczenie to jest skuteczne i coraz bardziej, powiedziałabym przyjazne, bez dotkliwych skutków ubocznych.

Dawniej, te pierwsze leki przeciwdepresyjne wiązały się np. z różnymi ciężkimi objawami niepożądanymi, więc rzeczywiście ktoś musiał być bardzo poważnie chory, żeby zgłosić się do lekarza i zgodzić się na leczenie. Obecnie stosowane leki są znacznie mniej obciążone skutkami ubocznymi i zażywając je, można normalnie funkcjonować.

Dużo robiliśmy też jako psychiatrzy, jako Polskie Towarzystwo Psychiatryczne celem destygmatyzacji depresji. Dawniej, wiele osób ukrywało swoje cierpienie, uważało, że pójście do psychiatry to straszny wstyd i ostateczna ostateczność. Natomiast teraz jest to już dużo bardziej oswojone. Nie jest już wstydem pójście na konsultację do psychologa czy psychiatry. Zgłaszalność do specjalistów po pomoc jest dużo lepsza. I znów jak mówimy o tym, że częściej samobójstwa popełniają mężczyźni, należy wspomnieć, że depresja męska jest niestety częściej nierozpoznawana i pozostawiona bez pomocy. Mężczyznom trudniej jest się przyznać do słabości i zwrócić się po pomoc, bo przecież „prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze”.

Ludzie szukają również pomocy, niekoniecznie chorując na depresję, ale mając różne problemy i frustracje życiowe. I tutaj trochę liczą na to, że cudowna tabletka w jakiś sposób uzdrowi sytuację. Oczywiście nie do końca tak jest. W takim przypadku zalecana jest psychoterapia. Warto jednak podkreślić, że zawsze lepiej się zgłosić do lekarza niż żeby przypadki prawdziwej depresji pozostały nierozpoznane.

* Jeśli obserwujesz u siebie objawy kryzysu psychicznego, możesz zadzwonić do Centrum Wsparcia Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym. Telefon jest czynny 24h/dobę 7 dni w tygodniu i w święta.

Numer telefonu: 800 70 2222

Adres strony internetowej Centrum: Strona główna - Centrum Wsparcia

Pomocne i fachowe materiały na temat depresji znajdziesz na stronie:  Fundacji Twarze Depresji

Polecane