Lekarka zabrała głos w sprawie zabójstwa 11-latki. Ma do rządu ważny apel
Śmierć 11-letniej dziewczynki wstrząsnęła całą Polską. W wielu miastach odbyły się białe marsze, zapłonęły znicze, w mediach pojawiły się słowa o „niewyobrażalnej tragedii”. Jednak – jak podkreślają eksperci – to nie był pojedynczy dramat, który spadł znikąd.
Coraz więcej głosów wskazuje, że była to tragiczna konsekwencja narastających latami problemów, z którymi system wciąż nie potrafi sobie poradzić. Jednym z nich jest przemoc rówieśnicza i bullying w szkołach.
„To nie była niewyobrażalna tragedia”
Do sprawy odniosła się lekarka Ewa Przyborska, która w emocjonalnym, ale bardzo konkretnym wpisie na Facebooku zwróciła uwagę na odpowiedzialność decydentów.
„Prawda jest taka, że to nie była ‘niewyobrażalna tragedia’.
To była tragiczna kulminacja problemów, które narastały latami” – napisała.
Jak zaznaczyła, wielu rodziców i pedagogów potrafi sobie wyobrazić, dlaczego do takich dramatów dochodzi. Problem w tym, że wciąż brakuje realnych, systemowych rozwiązań w szkołach.
Lekarka wskazała, że w innych krajach takie rozwiązania od dawna funkcjonują – i przynoszą efekty. Chodzi m.in. o regularną diagnozę przemocy, jasne procedury reagowania, pracę ze świadkami bullyingu oraz możliwość anonimowego zgłaszania problemów.
„Tam, gdzie to działa, programy antyprzemocowe są systemowe, finansowane i oceniane pod kątem skuteczności.
Nie zależą od tego, czy wychowawca ‘ma czas i siłę’” – podkreśliła.
W swoim apelu zwróciła też uwagę na kwestię konsekwencji:
„Tak, sprawca też jest dzieckiem.
Ale prawo do bezpieczeństwa ofiary jest ważniejsze niż komfort sprawcy.
Brak konsekwencji nie jest empatią. Jest zaniedbaniem”.
Przemoc rówieśnicza w Polsce. Skala problemu jest ogromna
Dane z badań prowadzonych w Polsce od lat nie pozostawiają złudzeń. Przemocy rówieśniczej doświadcza nawet co trzecie dziecko, a znaczna część uczniów deklaruje, że była świadkiem bullyingu w swojej szkole.
Najczęstsze formy przemocy to:
- wyśmiewanie i poniżanie,
- wykluczanie z grupy,
- przemoc psychiczna w internecie,
- groźby i zastraszanie,
- a także przemoc fizyczna.
Eksperci alarmują, że dzieci bardzo rzadko zgłaszają problem dorosłym. Boją się odwetu, nie wierzą w skuteczność reakcji albo słyszą, że „muszą być twardsze”.
Tymczasem długotrwała przemoc rówieśnicza może prowadzić do:
- depresji i zaburzeń lękowych,
- myśli samobójczych,
- samookaleczeń,
- problemów somatycznych,
- a w skrajnych przypadkach – do tragedii.
Gdzie dzieci i rodzice mogą szukać pomocy?
Jeśli dziecko doświadcza przemocy rówieśniczej, nie należy czekać, aż „samo minie”. Pomoc jest dostępna:
116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży
czynny 24/7, bezpłatny, anonimowy
800 100 100 – Telefon dla Rodziców i Nauczycieli
Pedagog szkolny i psycholog szkolny – szkoła ma obowiązek zapewnić wsparcie
Poradnie zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży – również bez skierowania
Organizacje pozarządowe zajmujące się przeciwdziałaniem przemocy
Eksperci podkreślają jedno: żal i symboliczne gesty nie wystarczą.
„Białe marsze są wyrazem żalu,
ale żal nie chroni dzieci” – napisała lekarka.
Źródło: Facebook, Pacjenci