Nawet 247 dni czekania na refundowany lek. Jak wyglądają nierówności w polskim systemie zdrowia
Wpisanie nowoczesnej terapii na listę leków refundowanych daje chorym nadzieję na szybki powrót do zdrowia. Nowe dane pokazują jednak ogromne różnice w czasie oczekiwania na leczenie w zależności od województwa. W 2025 r. procedury urzędowe w skrajnych przypadkach opóźniały podanie leku o ponad osiem miesięcy. Miejsce zamieszkania wciąż decyduje o dostępie polskich pacjentów do leczenia.
- Czas od refundacji do startu leczenia zależy od regionu. W 2025 r. formalności w NFZ trwały w Polsce od 81 do 247 dni
- W IV kwartale w kolejkach do programów lekowych w Polsce, zależnie od regionu, czekało od 70 do 2244 chorych
- Nowe narzędzie Obserwator monitoruje każdy proces wdrażania leczenia w Polsce, ułatwiając naprawę tego systemu
Decyzja o refundacji to dopiero początek drogi
Pacjenci często myślą, że opublikowanie przez resort zdrowia listy refundacyjnej oznacza natychmiastowy dostęp do nowoczesnych terapii. Jednak w rzeczywistości na dostęp do tych leków leki trzeba czekać, czasem nawet miesiącami. Zanim chory otrzyma darmowy dla niego preparat, Narodowy Fundusz Zdrowia i same szpitale muszą przejść przez całą serię formalności. Proces ten otwierają specjalne postępowania konkursowe.
– W ochronie zdrowia nie wystarczy podjąć decyzję o finansowaniu. W Małym Księciu jest taki ładny cytat, że jak się coś oswoiło, to potem trzeba się nim zaopiekować – zauważa Anna Gołębicka, ekonomistka i współzałożycielka Human Answer Institute.
Niestety procedury zajmują czas i odsuwają w czasie start samej terapii. Po zamknięciu konkursu przez NFZ dyrekcja szpitala musi podpisać z urzędnikami umowę, przeprowadzić stosowne zakupy i ułożyć plan podawania leku na oddziałach. Zakończenie działań urzędowych na szczeblu krajowym to więc tylko wstęp do działań w placówkach medycznych. Te lokalne czynności wydłużają oczekiwanie chorego o kolejne dwa do czterech tygodni.
– Dla pacjentów decyzja refundacyjna nie jest celem samym w sobie. Liczy się moment, w którym rzeczywiście mogą rozpocząć leczenie – podkreśla Magdalena Kołodziej, prezes zarządu fundacji MY Pacjenci.
Kod pocztowy decyduje o szansach na zdrowie
Zgodnie z oficjalnymi założeniami urzędników, czas od ogłoszenia konkursu do jego całkowitego rozstrzygnięcia powinien wynosić maksymalnie 80 dni. Informacje opublikowane w nowym raporcie pokazują jednak, że opóźnienia w niektórych regionach bywają większe niż te przepisowe dwa i pół miesiąca. Zależnie od województwa, rozstrzygnięcie formalności w 2025 r. zajmowało od 81 do aż 247 dni. W regionach, które działały najsprawniej, udawało się zamknąć proces w 52 dni. W innych częściach kraju chory czekał na start terapii ponad dwa i pół raza dłużej, niż przewidują to ramy czasowe narzucone przez NFZ.
– Z danych wynika, że nadal istnieją znaczące różnice między regionami, a kod pocztowy może wpływać na tempo uzyskania dostępu do terapii – potwierdza Magdalena Kołodziej z fundacji MY Pacjenci.
Liczba osób zgłaszających się do programów lekowych stale rośnie, a statystyki pokazują duże zatory w szpitalach. Sytuacja wynika zarówno z lokalnych potrzeb zdrowotnych mieszkańców, jak i ze specyficznych barier organizacyjnych na poziomie oddziałów wojewódzkich. Pod koniec 2025 r. w kolejkach do leczenia znajdowało się od 70 do 2244 osób w zależności od analizowanego terytorium. Odnotowano również skrajne przypadki, w których obywatele czekali na włączenie do programu ponad dwa i pół roku.
– Choroba nie poczeka, dlatego tak istotne jest identyfikowanie i eliminowanie opóźnień, które mogą się pojawić po ogłoszeniu refundacji. To kwestia wiarygodności systemu ochrony zdrowia i odpowiedzialności przed pacjentami – dodaje prezeska zarządu fundacji MY Pacjenci.
Prawda o polskich systemie
Wiedza o konkretnych blokadach w systemie to pierwszy krok do wprowadzenia zmian na lepsze. Aby ułatwić to zadanie, Komitet Farmaceutyczny Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (KF AmCham) zainicjował stworzenie nowoczesnego oprogramowania analitycznego pod nazwą OBSERWATOR. Platforma gromadzi rozproszone dotąd w sieci informacje publiczne i pokazuje drogę chorego do leku.
– Celem projektu jest dostarczenie administracji publicznej, NFZ, świadczeniodawcom, organizacjom pacjentów oraz pozostałym uczestnikom systemu ochrony zdrowia narzędzia, które umożliwia kompleksowy wgląd w rzeczywisty dostęp do terapii w programach lekowych i RDTL – tłumaczy Sylwia Jaczyńska-Kolasza z KF AmCham.
Narzędzie opracowane przez firmę HTA Consulting Poland bada cztery główne kategorie: postępowania NFZ, zatwierdzane kontrakty, długość i tempo kolejek do programów lekowych oraz Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych (RDTL). Użytkownicy mogą szybko badać parametry, sprawdzając statystyki konkretnych województw w różnych okresach sprawozdawczych.
– Niezbędne jest monitorowanie całej drogi od decyzji do efektu. Sprawdzanie jak nasza intencja realizuje się w terenie. Do tego potrzebne są konkretne dane. Monitoring, wyciąganie wniosków i jeśli trzeba korygowanie kursu – opisuje cel działania platformy Anna Gołębicka z Human Answer Institute.
Według ekspertów system ten pozwala w prosty sposób weryfikować to, co dokładnie spowalnia wdrażanie rozwiązań na poziomie lokalnym.
– OBSERWATOR pokazuje, co dzieje się pomiędzy refundacją a rzeczywistym rozpoczęciem leczenia i pozwala wyciągać wnioski zarządcze oparte na danych. To narzędzie wspiera przewidywalność i lepsze planowanie – wylicza Anna Gołębicka.
Dane zamiast domysłów to szansa na krótsze kolejki
Zebrane na platformie informacje pokazują, które województwa mają kłopoty strukturalne, a w których miejscach brakuje sprawnego zarządzania. Strona aktualizuje się w czasie bieżącym przy każdej publikacji najnowszych danych przez instytucje państwowe. Platforma powstała właśnie po to, by identyfikować miejsca wymagające najpilniejszej interwencji rządu.
– To, czego nie mierzymy, jest bardzo trudne do poprawy. Dlatego dostęp do rzetelnych danych w OBSERWATORZE ma znaczenie dla oceny skuteczności organizacji opieki zdrowotnej, planowania finansowania oraz identyfikowania obszarów wymagających interwencji – twierdzi Maciej Miłkowski, ekspert systemowy i wiceminister zdrowia w latach 2018–2024.
Inicjatorzy projektu liczą na natychmiastowe wykorzystanie podanych na tacy statystyk przez dyrektorów oraz polityków. Wskazanie słabych punktów powinno pozwolić na szybkie wyeliminowanie przeszkód administracyjnych i finansowych.
– Mamy nadzieję, że zgromadzone w ten sposób dane pozwolą łatwiej identyfikować obszary wymagające działań, co w efekcie przyczyni się do niwelowania różnic regionalnych w dostępie do leczenia – podsumowuje Sylwia Jaczyńska-Kolasza.
– Wierzymy, że OBSERWATOR nie będzie służył tylko opisowi rzeczywistości, ale będzie wspierał zmiany, które pomogą skrócić czas oczekiwania pacjentów na terapię – puentuje Grzegorz Byszewski z prezydium KF AmCham.