Nikt nie rozmawia z pacjentami. Idą na operację, ale nie wiedzą, co ich czeka
Strach przed operacją rzadko wynika wyłącznie z obawy przed bólem czy narkozą. Często towarzyszy mu coś znacznie bardziej paraliżującego — niewiedza. Pacjenci trafiają na oddziały chirurgiczne bez jasnego obrazu tego, co dokładnie będzie się z nimi działo, jak przebiegnie zabieg i czego mogą się spodziewać po nim. Badania pokazują, że brak rzetelnej rozmowy z chorym przed operacją to nie wyjątek, lecz wciąż powszechna praktyka.
- Ponad połowa pacjentów przed planowaną operacją nie otrzymuje konkretnych i wyczerpujących informacji o zabiegu
- Tylko niewielki odsetek chorych ocenia, że został dobrze przygotowany do operacji
- Zalecenia są najczęściej przekazywane ustnie, w pośpiechu i bez możliwości powrotu do nich później
- Eksperci alarmują, że brak komunikacji może zwiększać stres i ryzyko powikłań
„Uzyskałam to, do czego mam prawo, ale musiałam się upomnieć”
Z badania Polmedi Group, przeprowadzonego wśród blisko 700 osób po planowanych zabiegach chirurgicznych, wynika, że aż 59,3 proc. pacjentów nie otrzymało przed operacją konkretnych i wyczerpujących informacji dotyczących przygotowania do zabiegu. Tylko 17,2 proc. badanych oceniło, że personel medyczny dobrze ich przygotował. Te liczby potwierdzają historie pacjentów, którzy — mimo ustawowych praw — często zostają sami ze swoimi wątpliwościami.
„Miałam mieć planową embolizację tętniaka. Czekałam na nią kilka miesięcy. Jeszcze przed skierowaniem, w gabinecie, lekarz opowiadał mi, na czym polega ta operacja, ale upłynęło sporo czasu i gdy już przyszło co do czego, praktycznie nic nie pamiętałam. W dniu zabiegu, gdy już byłam w szpitalu, lekarz nie przyszedł do mnie” — opowiada 43-letnia Magda.
Jak dodaje, dopiero świadome upomnienie się o rozmowę przyniosło efekt:
„Znając swoje prawa, poszłam do pielęgniarki na oddziale i powiedziałam jej, że chcę porozmawiać z lekarzem, który będzie przeprowadzał embolizację. Po jakimś czasie przyszedł do mnie, a wręcz przybiegł — z wyraźnym ‘fochem’. Gdy wyjaśniłam, że chcę się tylko dowiedzieć, co się będzie ze mną działo, trochę ‘zmiękł’ i opowiedział. Ja uzyskałam to, do czego mam prawo. Jednak wielu pacjentów w takiej sytuacji nic nie robi, bezwolnie poddają się procedurom, nie zadając pytań, choć chodzi przecież o ich zdrowie i życie. Dziwi mnie ich podejście, ale złość wywołuje we mnie system, który działa bez szacunku dla człowieka”.
Przeczytaj też: Polki w onkologii w ogonie Europy. Nowy raport pokazuje nienowe problemy

Prawo do informacji istnieje, ale w praktyce bywa iluzją
Zgodnie z art. 9 i 16 Ustawy o prawach pacjenta oraz art. 31 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, pacjent ma prawo do pełnej, zrozumiałej informacji o stanie zdrowia, planowanym leczeniu i możliwych powikłaniach. Lekarz ma obowiązek przekazać ją w sposób przystępny, uwzględniający sytuację chorego.
Problem polega na tym, że w praktyce informacja ta często ogranicza się do kilku zdań wypowiedzianych w pośpiechu, nierzadko w dniu przyjęcia do szpitala. W sytuacji silnego stresu pacjent nie jest w stanie wszystkiego zapamiętać ani dopytać o szczegóły.
Przeczytaj też: Objawy tętniaka mózgu tuż przed pęknięciem. Po tym poznasz, że w głowie tyka ci bomba
Prehabilitacja i rozmowa zmniejszają ryzyko powikłań
„Do każdego zabiegu operacyjnego przypisany jest statystyczny odsetek powikłań. Prehabilitacja, czyli przygotowanie pacjenta do operacji, pozwala zmniejszyć ich ryzyko” – podkreśla prof. dr hab. n. med. Jerzy Sieńko, krajowy konsultant w dziedzinie chirurgii ogólnej, cytowany przez zdrowie.radiozet.pl.
Jak zaznacza, przez lata dominowało przekonanie, że najważniejsze jest samo wykonanie operacji, a nie przygotowanie pacjenta do leczenia. Ekspert zwraca uwagę, że prehabilitacja wciąż nie jest finansowana przez NFZ jako odrębny element procesu leczenia, choć coraz częściej mówi się o zmianach w tym zakresie.
Bez dobrej komunikacji pacjent nie jest partnerem w leczeniu
Prof. dr hab. Tomasz Banasiewicz zauważa, że w polskim systemie ochrony zdrowia brakuje spójnego i zorganizowanego modelu komunikacji z pacjentem przed operacją. Proces często sprowadza się do formalnej kwalifikacji do zabiegu, a nie do rzeczywistego przygotowania chorego.
Podobne stanowisko zajmuje Biuro Rzecznika Praw Pacjenta, które podkreśla, że empatyczna rozmowa, materiały drukowane, cyfrowe i edukacyjne są niezbędne, by pacjent mógł świadomie wyrazić zgodę na zabieg. Jak pokazuje historia Magdy, pacjent może wywalczyć swoje prawa — pytanie tylko, czy w systemie ochrony zdrowia naprawdę powinien to robić w biegu, tuż przed operacją.