Powracający ból zatok? Dr Michalik: winny może być ząb, a nie przeziębienie
Jeśli jednostronny katar, ból głowy czy nieprzyjemny obrzęk pojawiły się niedługo po leczeniu kanałowym lub wstawieniu implantu, organizm wysyła sygnał ostrzegawczy. - Jeśli cokolwiek puchnie na zewnątrz twarzy, w przeważającej części źródło tkwi w zębach - tłumaczy dr n. med. Michał Michalik z warszawskiego Centrum Medycznego MML. Zamiast brać kolejne leki, warto pójść najpierw do laryngologa, a potem trzeba będzie wrócić do stomatologa, by naprawić problem u źródła.
- Powikłania po implantach i leczeniu kanałowym to częsta, choć niewidoczna na pierwszy rzut oka przyczyna przewlekłych i ostrych stanów zapalnych zatok
- Jednostronny ból głowy, brzydki katar oraz opuchnięty policzek to sygnał, że źródło zapalenia zatok tkwi w chorym zębie
- Leczenie wymaga współpracy: najpierw laryngolog przywraca przepływ powietrza w zatoce, by stomatolog mógł skutecznie usunąć przyczynę zapalenia
Przyczyna ukryta w zębach
Pacjenci.pl: Zęby i zatoki to dwa obszary twarzy, które są od siebie oddzielone. Jak to możliwe, że zapalenie zatok może mieć źródło w zębach? Kiedy to stomatolog, a nie laryngolog powinien konsultować zapalenie zatok?
dr n. med. Michał Michalik: Natura celowo oddzieliła jamę ustną od jam nosa i zatok. To odmienne środowiska, z zupełnie inną florą bakteryjną i różną zjadliwością mikrobów. Przez lata w podręcznikach pisano, że relacja między nimi rozkłada się po równo: pół na pół.
Dziś wiemy na pewno, że w pewnych zapaleniach zatok dominują powikłania odzębowe. Jak to możliwe? Otóż rozwój stomatologii estetycznej, implantologii i mikrochirurgii korzeniowej sprawił, że do laryngologów zaczęli masowo trafiać pacjenci ze stanami zapalnymi zatok o podłożu stomatologicznym.
Bakterie beztlenowe i grzyby, niejako wtłoczone do zatok podczas zabiegów, znajdują w zablokowanej zatoce doskonałe warunki do rozwoju. Dlatego jeśli pacjent sam nie powie, że np. dwa tygodnie wcześniej był u stomatologa na zabiegu wszczepienia implantu czy przygotowania do niego, powinniśmy sami o to zapytać.
W jakiej sytuacji laryngolog powinien skierować pacjenta do stomatologa, zamiast leczyć go z powodu zapalenia zatok?
Pacjenci często przychodzą z opuchniętym policzkiem, przekonani o problemie laryngologicznym.
Jeśli cokolwiek puchnie na zewnątrz twarzy, w przeważającej części źródło tkwi w zębach.
Podstawą rozpoznania w takim przypadku powinna być nowoczesna diagnostyka obrazowa. Przełom przyniosło badanie CBCT, czyli tomografia wiązki stożkowej. To badanie trwa pół minuty, dając pełny obraz struktur twarzoczaszki. Stomatolodzy wykonują zdjęcia zębów, a my poszerzamy je ku górze, oceniając tzw. kompleksy ujściowo-przewodowe, gdzie zatoki łączą się z wnętrzem nosa na wysokości oczodołów. Kiedy widzimy zablokowaną zatokę i chory korzeń czy przemieszczony implant, natychmiast odsyłamy pacjenta do stomatologa, bo my nie mamy tu wiele do zrobienia. Źródło po prostu jest gdzie indziej.
Ból z jednej strony to zawsze sygnał alarmowy
Jakie objawy powinny zaalarmować samego pacjenta?
Zazwyczaj dolegliwości pojawiają się krótko po zabiegu stomatologicznym, po kilku dniach lub tygodniach. Sygnałem ostrzegawczym zawsze powinien być jednostronny ból, brzydki katar, wydzielina spływająca po gardle, ból głowy po jednej stronie, a nawet powiększenie węzłów chłonnych czy zapalenie spojówki. Pacjent słyszy niekiedy u dentysty, że procedura przebiegła podręcznikowo, a mimo to dolegliwości narastają.
Co w takiej sytuacji robi laryngolog? Od razu planuje pan operację?
Absolutnie nie. Naszym celem jest upowietrznienie zatoki. Prawidłowo działająca zatoka wymaga stałej wymiany gazowej, czyli powietrze, które wchodzi przy wdechu i uchodzi przy wydechu. Jeśli ujście blokuje skrzywiona przegroda nosa, polip czy obrzęk alergiczny, drobna ingerencja w ząb może wywołać stan zapalny, który będzie się dynamicznie rozwijał.
W przypadku, gdy mamy do czynienia z taką sytuacją, stosujemy leki obkurczające błonę śluzową, a w trudniejszych sytuacjach biodegradowalne stenty sterydowe, które rozszerzają ujścia i wchłaniają się po dwóch miesiącach. Jeśli potrzebny jest zabieg chirurgiczny, wykonujemy go małoinwazyjnie przez nos. Dopiero gdy zatoka odzyska drenaż i tlen, leczenie stomatologiczne ma szansę powodzenia.
Tandem nieodłączny
Czyli najpierw interweniuje laryngolog, a dopiero potem stomatolog naprawia sytuację od strony zębów?
Zazwyczaj tak. Bez przywrócenia tlenu w zatoce praca stomatologa pójdzie na marne.
Infekcja szybko zniszczy materiał kościozastępczy, jeśli został podany albo doprowadzi do odrzucenia implantu, gdy ten już został wszczepiony.
Zdarza się też, że operujemy wspólnie na jednej sali. Spotykam się z tym, że coraz częściej dentyści przysyłają pacjentów do laryngologa na konsultację prewencyjnie, przed skomplikowanym zabiegiem w górnym łuku zębowym.
Czy nieleczona próchnica lub stare leczenie kanałowe też zagrażają zatokom?
Niestety, tak. Dawniej przy leczeniu kanałowym nagminnie przepychano materiały uszczelniające poza wierzchołek korzenia. Takie ciało obce w zatoce prowokuje potężne odczyny zapalne i rozwój grzybów. Widzimy to w tomografii u osób, które leczyły zęby dekadę wcześniej i latami nie łączyły problemów z zatokami z wizytą u dentysty sprzed lat.
A chirurgia szczękowa? Jaka jest jej rola na tym polu?
Dawne agresywne metody otwierania zatoki dłutem przez przedsionek jamy ustnej odeszły w przeszłość i pozostają domeną onkologii.
Dziś chirurgia twarzowo-szczękowa wspiera nas w korygowaniu wad zgryzu związanych ze zwężeniem dróg oddechowych, bezdechem i chrapaniem.
Przy leczeniu zapalenia zatok w następstwie zabiegów stomatologicznych, już nie jest potrzebna.