Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Zdrowie Psychiczne > Szczere wyznanie Sylwii Peretti o zmarłym synu. Psycholog komentuje: "Tak mózg ratuje nas przed bólem"
Justyna Załucka
Justyna Załucka 16.03.2026 14:55

Szczere wyznanie Sylwii Peretti o zmarłym synu. Psycholog komentuje: "Tak mózg ratuje nas przed bólem"

Szczere wyznanie Sylwii Peretti o zmarłym synu. Psycholog komentuje: "Tak mózg ratuje nas przed bólem"
fot. Instagram psycholog_od_uzaleznien, sylwia peretti

Od tragicznego wypadku w Krakowie, w którym zginął syn Sylwii Peretti, minęło już kilka lat. Gwiazda "Królowych życia" po długim milczeniu powróciła do mediów, wyznając, że regularnie otrzymuje od zmarłego Patryka symboliczne znaki. Poprosiliśmy więc o fachowy komentarz psycholog Karolinę Kownacką, która wprost wyjaśnia, dlaczego nasz umysł w obliczu tak niewyobrażalnej straty chwyta się symboli i jak pomaga to przetrwać najgorsze chwile.

  • Tragedia w rodzinie Sylwii Peretti
  • Żałoba gwiazdy „Królowych życia”
  • Peretti po latach mówi o synu

Tragedia w rodzinie Sylwii Peretti

Do tego dramatycznego zdarzenia doszło w nocy z 14 na 15 lipca 2023 roku w Krakowie. Żółte Renault Megane, za którego kierownicą siedział 24-letni Patryk, syn Sylwii Peretti, pędziło z ogromną prędkością opustoszałymi ulicami miasta. Auto wpadło w poślizg w rejonie mostu Dębnickiego, dachowało i z impetem uderzyło w mur na bulwarach wiślanych. Wypadek okazał się fatalny w skutkach – na miejscu zginął kierowca oraz trzech młodych pasażerów, z którymi podróżował.

Badania toksykologiczne wykazały później, że syn celebrytki prowadził pojazd, będąc pod wpływem alkoholu, co wywołało w mediach ogólnopolską burzę. Pogrzeb Patryka odbył się kilkanaście dni później na cmentarzu Grębałów w Krakowie. Dla Sylwii Peretti był to moment absolutnego załamania jej dotychczasowego świata – zrozpaczona matka musiała pożegnać swoje jedyne dziecko w blasku fleszy, asyście ochrony i w obliczu ogromnej presji opinii publicznej.

Niemal natychmiast po tragedii na rodzinę spadła niewyobrażalna fala internetowego hejtu. Użytkownicy sieci bezlitośnie krytykowali zmarłego syna Peretti za skrajną nieodpowiedzialność, a samą Sylwię oskarżano o to, że rzekomo tolerowała niebezpieczną, szybką jazdę syna. Dla matki, która właśnie straciła największy sens życia, zderzenie z tak potężną falą nienawiści było sporym ciosem. Zamiast przeżywać żałobę w ciszy i spokoju, Peretti musiała mierzyć się z publicznym linczem. To zjawisko przypieczętowało jej decyzję o zniknięciu z przestrzeni publicznej na bardzo długi czas.

Żałoba gwiazdy „Królowych życia”

Po lipcowym wypadku Sylwia Peretti z dnia na dzień zniknęła z polskiego show-biznesu. Przestała udzielać jakichkolwiek wywiadów, zrezygnowała z brylowania na ściankach i całkowicie prawie całkowicie zaprzestała swojej aktywności w mediach społecznościowych. Przez kilkanaście miesięcy nikt z fanów nie wiedział więc co dzieje się z celebrytką. Gwiazda, która jeszcze niedawno chętnie dzieliła się swoim luksusowym życiem na Instagramie, dosłownie zapadła się pod ziemię.

W tym najtrudniejszym okresie jedynym łącznikiem celebrytki ze światem zewnętrznym był jej menadżer, który sporadycznie wydawał krótkie oświadczenia z prośbą o uszanowanie prywatności rodziny. Sylwia zaś uparcie nie komentowała ustaleń śledztwa prokuratury, nie odpowiadała na zaczepki hejterów i omijała media szerokim łukiem.

Ten wielomiesięczny czas ciszy był jej bezwzględnie potrzebny do przepracowania tragedii. Sylwia Peretti w pierwszych miesiącach po wypadku nie potrafiła bowiem normalnie funkcjonować. Całkowite odcięcie od blasku fleszy i medialnego szumu pozwoliło jej w bezpiecznej samotności zmierzyć się z traumą, z dala od oceniających ją spojrzeń tysięcy obcych ludzi.

Peretti po latach mówi o synu

Dopiero niedawno gwiazda zdecydowała się na przerwanie milczenia, udzielając obszernego i niezwykle emocjonalnego wywiadu dla portalu Kozaczek.pl. Zapowiedziała w nim wydanie książki, która ma być jej osobistym rozliczeniem z bólem i formą wylania na papier skrywanych emocji. W rozmowie padły poruszające słowa – celebrytka wyznała, że odczuwa obecność syna, wymieniając, dziwne zbiegi okoliczności czy znaki, które upewniają ją, że Patryk wciąż przy niej jest.

- Jak miałam jakieś pytanie, np. o książkę i prosiłam go o znak, to wiewiórka rzuciła na mnie orzecha na cmentarzu. Pomyślałam: „O ty draniu” – zwierzyła się, mówiąc o procesie tworzenia książki.

W tym samym wywiadzie mówiła też o tym, że według niej po śmierci istnieje dalsze życie:

- Nie ma takiej możliwości, że tam nie ma nic. Patryk mi daje takie sygnały, tak go czuję w pewnych sytuacjach, że ja nie potrzebuję wiary, żeby wierzyć, że tam coś jest. Mam pewność, że coś tam jest.

Czy ze zmarłymi można “rozmawiać”?

Równocześnie w Polsce są osoby, które pracują jako tzw. medium, jak Marek Szwedowski, który pomaga ludziom w żałobie. Według niego najtrudniejsze jest, kiedy rodzice muszą mierzyć się ze śmiercią swoich dzieci, a on staje się “przekaźnikiem” pomiędzy nimi. Przekazuje bowiem rodzinom informacje od zmarłych. 

- Nie robię tego z ciekawości. To akt uspokojenia, akt miłości do drugiej osoby – wyjaśnia w rozmowie z portalem Goniec.pl.

Mimo iż jego cel wydaje się być szlachetny, to nie brakuje jednak głosów mówiących o tym, że ten rodzaj pracy jest kontrowersyjny, szczególnie, kiedy za rozmowę ze zmarłymi pobierane są określone kwoty. 

Psycholog o stanie Peretti

Jak z psychologicznego punktu widzenia wytłumaczyć jednak znaki, które otrzymują bliscy nieżyjących już osób, jak znana celebrytka Sylwii Peretti? Psychoterapeutka Karolina Kownacka ocenia sprawę jasno:

- Utrata bliskiej osoby uruchamia wiele emocji i mechanizmów psychicznych, dlatego to, w jaki sposób ktoś nadaje sens temu doświadczeniu, jest często elementem procesu radzenia sobie z ogromnym bólem oraz żałobą po stracie. W przypadku śmierci dziecka mówimy o jednym z najbardziej traumatycznych wydarzeń, jakich może doświadczyć rodzic. Naturalny porządek życia zostaje wtedy całkowicie zaburzony, bo to dzieci powinny żegnać rodziców, a nie odwrotnie. Dlatego ból, rozpacz i poczucie pustki po stracie dziecka są zazwyczaj niezwykle głębokie i długotrwałe. Warto spojrzeć na to z dwóch perspektyw.

Terapeutka wskazuje, że pierwszą płaszczyzną do analizy takich zachowań jest wymiar duchowy:

- Pierwsza to perspektywa duchowa. W wielu kulturach i systemach wierzeń obecna jest wiara w to, że więź z bliskimi nie kończy się w momencie śmierci. Osoby w żałobie mogą interpretować pewne wydarzenia, sny czy zbiegi okoliczności jako symboliczne znaki od zmarłego. Dla wielu ludzi jest to forma podtrzymania relacji i poczucia, że bliska osoba w jakiś sposób nadal jest obecna w ich życiu. Takie interpretacje mogą przynosić ukojenie i nadzieję, a z punktu widzenia psychologii o ile nie zaburzają funkcjonowania mieszczą się w naturalnym przeżywaniu straty – twierdzi ekspertka Karolina Kownacka.

Psycholog szczegółowo wyjaśnia również czysto naukowe uwarunkowania takich doświadczeń u osób w żałobie:

- Drugi aspekt to mechanizmy psychologiczne. Moje doświadczenie w pracy z osobami w żałobie mówi o uldze, którą przynosi kontynuowaniu więzi ze zmarłym. Dawniej zakładano, że zdrowa żałoba polega na odcięciu się od zmarłej osoby. Dziś wiemy, że często jest inaczej ludzie zachowują symboliczny związek z bliskim poprzez wspomnienia, rytuały, podtrzymywanie tradycji czy właśnie interpretowanie pewnych zdarzeń jako znaczących. Jednym z tych elementów jest też modlitwa, wizyty na cmentarzu czy wiara, że ten ktoś nadal jest przy nas, chroni, służy dobrą radą.

Na koniec psychoterapeutka Karolina Kownacka apeluje o ogromną wyrozumiałość dla rodziców mierzących się z podobną tragedią:

- Nasz umysł ma naturalną tendencję do poszukiwania sensu i znaczenia, zwłaszcza wtedy, gdy mierzymy się z trudnym doświadczeniem, które wydaje się niezrozumiałe i niesprawiedliwe. W przypadku tak ogromnej straty jak śmierć dziecka, organizm i psychika próbują znaleźć jakikolwiek punkt oparcia, który pozwoli przetrwać ten ból. Dlatego pojawiają się różne sposoby radzenia sobie od intensywnej potrzeby mówienia o zmarłym, przez symboliczne gesty pamięci, aż po interpretowanie pewnych wydarzeń jako znaków. Najważniejsze jest to, aby pamiętać, że proces żałoby nie ma jednego właściwego scenariusza. U niektórych osób trwa on miesiące, u innych lata, a jego przebieg może się zmieniać w czasie. W sytuacji tak dramatycznej jak utrata dziecka ogrom cierpienia jest czymś naturalnym i wymaga przede wszystkim empatii, zrozumienia i szacunku dla sposobu, w jaki dana osoba próbuje poradzić sobie z tą stratą.
 

Wybór Redakcji
SOR
Lekarze ostrzegają, chorych wciąż przybywa. Statystyki są alarmujące
Marta Nieradkiewicz
Marta Nieradkiewicz: "sama sobie tego guza wymacałam". To samo ma 140 tys. Polek
emerytura
Upewnij się, że masz ten dokument w portfelu. Nie każdy wyrabia, a w razie wojny może uratować życie
Zmęczona kobieta
"Przygotowania do przeszczepu były koszmarem, ale wiem, że uratował mi życie"
respirator
"Moje dziecko umarło na własne życzenie". Niebezpieczne środki pochodziły od lekarzy
Kobieta z półpaścem
Co wiesz o półpaścu?
Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: