Koniec mitu testosteronu. To nie układ hormonalny decyduje o podejmowaniu ryzyka
Przez dekady testosteron był powszechnie uznawany za główny biologiczny czynnik napędzający ludzką skłonność do podejmowania ryzyka. Najnowsza i najbardziej kompleksowa w historii metaanaliza opublikowana na łamach „Neuroscience and Biobehavioral Reviews” obala to przekonanie, wykazując brak ogólnego związku między stężeniem tego hormonu a zachowaniami ryzykownymi.
- W badaniu uwzględniono 52 niezależne projekty empiryczne, w których łącznie wzięło udział 17 340 uczestników
- Ogólny, statystyczny wpływ poziomu testosteronu na skłonność do ryzyka wynosi zero, co jest wynikiem całkowicie spójnym niezależnie od płci badanych
- Jedynym narzędziem pomiarowym, przy którym zaobserwowano znikomą korelację, okazały się specyficzne ekonomiczne zadania oparte na loteriach
Koniec z mitem testosteronu: skala i wyniki najnowszej metaanalizy
Przełomowe wnioski płyną z pracy badawczej przygotowanej przez naukowców z Molecular Mind Lab przy IMT School for Advanced Studies Lucca we Włoszech. Zespół, w skład którego weszli badacze Irene Sánchez Rodríguez, Luca Bailo, Folco Panizza, Emiliano Ricciardi oraz Francesco Bossi, przeanalizował dotychczasowe doniesienia z zakresu ekonomii behawioralnej, neuroendokrynologii i neuronauki społecznej. Celem autorów było ostateczne zweryfikowanie niespójnych dotychczas danych empirycznych na temat wpływu gospodarki hormonalnej na ludzkie decyzje.
W przygotowanej publikacji zgromadzono dane behawioralne z 52 niezależnych badań, obejmujących rekordową populację ponad 17 tysięcy osób. Wynik zagregowany całego modelu okazał się statystycznie zerowy, co dowodzi, że wysokie lub niskie stężenie androgenów nie pozwala na rzetelne przewidywanie uwarunkowań decyzyjnych jednostki. Zespół z IMT Lucca zastosował zaawansowane narzędzia diagnostyczne sprawdzające obciążenie publikacyjne, co pozwoliło jednoznacznie wykluczyć ryzyko, że wynik zerowy stanowi jedynie efekt selektywnego raportowania danych w pierwotnych publikacjach.
Analiza odniosła się również bezpośrednio do ewolucyjnych różnic płciowych, które w dotychczasowej literaturze stanowiły fundament hipotez o zróżnicowanej skłonności do ryzyka. Oddzielna weryfikacja przeprowadzona przez badaczy wykazała całkowity brak efektu moderującego płeć uczestników. Zebrane dane potwierdzają, że korelacje między testosteronem a gotowością do podejmowania ryzyka nie są w żaden sposób silniejsze u mężczyzn niż u badanych kobiet.

Wyjątki metodyczne i rygor pomiarów zachowań ryzykownych
Mimo że główny wpływ hormonu oceniono jako zerowy, badacze zauważyli określoną heterogeniczność wyników ściśle zależną od zastosowanej metodologii. Narzędziem, w którym faktycznie zaobserwowano bardzo niewielki, dodatni związek ze stężeniem testosteronu, były wyłącznie zadania ekonomiczne z elementem loterii. Są to rygorystyczne testy finansowe, w których uczestnicy muszą dokonać wyboru między z góry gwarantowaną sumą kapitału a grą o wyższą, lecz niepewną stawkę.
Inne powszechnie stosowane w psychologii miary behawioralne nie wykazały podobnego powiązania. Zależności odrzucono w przypadku testu BART mierzącego impulsywność poznawczą, testu IGT oceniającego funkcje wykonawcze i podejmowanie decyzji, a także we wszystkich przeanalizowanych kwestionariuszach samoopisowych. Rezultaty te udowadniają, że ewentualny ślad wpływu endokrynologicznego jest wysoce specyficzny dla metody badawczej i nie posiada charakteru ogólnoludzkiego.
Rozbieżności w starszej literaturze naukowej, w której raportowano przeciwstawne wnioski, wynikały bezpośrednio z opisanej różnorodności w projektowaniu eksperymentów. Część publikacji zgłaszała zwiększoną tolerancję na ryzyko przy wyższym testosteronie w oparciu o wąskie wskaźniki giełdowe, podczas gdy szersze analizy behawioralne wskazywały na brak takiego przełożenia. Obecna ewaluacja 94 niezależnych wielkości efektu po raz pierwszy metodycznie zamyka i tłumaczy te odchylenia błędem warsztatowym.
Nowy paradygmat: biopsychospołeczne tło podejmowania ryzyka
Omawiane rezultaty zmuszają środowisko akademickie do rewizji dotychczasowych założeń naukowych. Zamiast redukcjonistycznego podejścia skupiającego się na jednym związku chemicznym, naukowcy z Włoch wskazują na konieczność zaadaptowania ram biopsychospołecznych. Przesunięcie to zakłada, że skłonność do narażania się na straty stanowi pochodną złożonej sieci zależności, w której czysta biologia odgrywa rolę wtórną wobec mechanizmów zewnętrznych.
Zespół badawczy w podsumowaniu metaanalizy kategorycznie odcina się od dawnych założeń ewolucyjnych, pozostawiając środowisku naukowemu klarowną konkluzję:
- Ogół zebranych dowodów podważa pogląd, że testosteron zapewnia ogólną hormonalną podstawę dla ludzkich preferencji dotyczących ryzyka. Zamiast tego, ustalenia wspierają ramy biopsychospołeczne, w których podejmowanie ryzyka odzwierciedla interakcję wymagań zadania, procesów poznawczo-afektywnych i kontekstu sytuacyjnego.
Odejście od hormonalnego determinizmu rzutuje na kluczowe modele stosowane w naukach społecznych i zarządzaniu kryzysowym. Interpretowanie ryzykownych rynkowych strategii inwestycyjnych bądź aspołecznych zachowań fizycznych wyłącznie jako wahań układu endokrynologicznego jest poważnym uproszczeniem poznawczym. Fundamentem nowoczesnego zrozumienia procesów decyzyjnych staje się szczegółowa analiza obciążeń sytuacyjnych, struktury samego zadania i bieżącej presji zewnętrznej, którym podlega decydent.
Źródło: Pacjenci.pl